Osoby silne psychicznie to mistrzowie zarządzania swoją energią.

10 powodów, dlaczego silne osoby potrafią się uśmiechać, nawet w ciężkiej sytuacji

Stoję w długiej kolejce w malutkim pomieszczeniu. Dzień jest szary i deszczowy. Miejsce też nieszczególne – punkt poboru krwi w laboratorium medycznym. Ludzie w kolejce wyglądają na zmęczonych, choć dochodzi dopiero 8 rano. I tak stoję w tej kolejce, i czuję, jak powoli przesiąkam tutejszą ciężką atmosferą. Aż do momentu, kiedy na „scenę” dziarskim krokiem wchodzi Pan Szeroko Uśmiechnięty.

„Przepraszam, czy mógłbym się tu przecisnąć, bo jestem znacznych gabarytów i nie uda mi się przejść niepostrzeżenie.” – zapytał mnie. Głos miał jak dzwon, a posturę faktycznie znaczną. Takich samych rozmiarów był jego uśmiech, który dobrze ilustrował pochodzenie wyrażenia „od ucha do ucha”. I w ten oto sposób ponura kolejka w jednej sekundzie zamieniła się w miejsce do bardzo ciekawych obserwacji.

Pan Szeroko Uśmiechnięty zaczął opowiadać w wielkim skrócie swoją historię. Mówił, patrząc na mnie, ale wiedziałam, że kieruje się do całej grupy ściśniętych ludzi. 20 lat temu wykryto u niego nowotwór, który na szczęście dało się wyleczyć, choć niestety za cenę nerki. I tak, od tamtego czasu, żyje z jedną nerką, oraz z pozytywnym nastawieniem do świata – jak to sam określił.

Jego dźwięczny głos rozchodził się po całym budynku. Opowiadał każdemu, kto tylko nawiązywał z nim kontakt wzrokowy, jak bardzo ważne jest, żeby się śmiać i żartować. Że to właśnie poczucie humoru, a nie śmiertelna powaga, pomagają lepiej żyć. Na sam koniec sięgnął po plastikowy kubeczek, nalał sobie zimnej wody z dystrybutora, powiedział: „trzeba tą okazję oblać”, po czym pożegnał się kulturalnie i wyszedł.

Słuchało mi się go bardzo przyjemnie, ale też z wielkim zaciekawieniem obserwowałam, jak inni reagują na tak niezwykłą postać. A reakcje zgromadzonych były naprawdę przeróżne, pełen wachlarz ludzkich postaw. Od szczerych uśmiechów i potakiwań, do irytacji i wykrzyczanych pod jego adresem krytycznych słów, włączywszy te niecenzuralne. W jednym małym pomieszczeniu, ściśnięta jak sardynki, znajdowała się dość reprezentatywna próba całego społeczeństwa.

Ta sytuacja miała miejsce kilka dni temu, a ja nadal nie mogę przestać o niej myśleć. Jak to się dzieje że my, ludzie, potrafimy tak skrajnie reagować na to, co przynosi nam los? Co takiego nosi w sobie ktoś, kto przeszedł przez traumatyczny ból i strach, a wyszedł z niego mocniejszy. Jak on to robi? Pytania tego typu stały się w latach 90-tych podwaliną pod pierwsze kroki, stawiane w kierunku psychologii pozytywnej.

W hipotetycznej sytuacji kryzysowej, w której 9 na 10 osób załamie się, psychologia kliniczna skupi się na tych 9, na tym jak im pomóc i w tej kwestii odwala naprawdę kawał świetnej roboty. Psychologia pozytywna zaś, zainteresuje się tym jednym wyróżniającym się wyjątkiem, i będzie dociekać, czemu ta osoba reaguje inaczej, co takiego robi, i w jaki sposób tłumaczy sobie to wydarzenie. Dziś naukowcy nadal zadają sobie takie pytania i dociekliwie szukają odpowiedzi. Od lat 90-tych minęło już trochę czasu, powstało wiele teorii, eksperymentów, nowych zagadnień, można się więc pokusić o konkretne odpowiedzi.

A zatem, co osoby silne psychicznie robią, a czego nie?

  1. Zauważają jasne strony

    Wszędzie, nawet w ciasno zbitej kolejce, jest coś pozytywnego. Choć to, czy dostrzeżemy coś optymistycznego w danej sytuacji będzie bardzo zależne od tego, na czym skupimy uwagę. Jeśli nie masz ochoty i stawiasz opór wobec dostrzeżenia plusów, to nawet nie zadasz sobie pytania: „Co mogę z tej sytuacji wynieść i czego się z niej nauczyć?”. A jeśli go sobie nie zadasz, to nie znajdziesz też żadnych odpowiedzi. Osoby silne, aktywnie poszukują pozytywów i jasnych stron, gdziekolwiek są i cokolwiek się dzieje. I dlatego je znajdują. Dzięki temu zauważają je, mają poczucie, że pozytywy często je otaczają i że jest to norma.

  2. Grają ze sobą do jednej bramki

    Nie boją się patrzeć wgłąb siebie. Przyznają się przed samym sobą do wad i błędów, ale nie po to, by przejechać siebie walcem krytyki, ale żeby nauczyć się czegoś nowego o sobie i o innych. Wsłuchują się w swoje myśli, emocje, nie lekceważąc ich, bo traktują je jako cenne źródło informacji na swój temat, oraz podpowiedzi, jak postępować, żeby żyć w zgodzie z samym sobą.

  3. Mają mentalność ucznia

    Wychodzą z założenia, że mają prawo czegoś nie wiedzieć i otwarcie się do tego przyznają. Dzięki temu chętnie uczą się nowych rzeczy, podejmują ryzyko, biorą na siebie wymagające wyzwania, próbują nowości, i nie zrażają się trudnymi początkami.

  4. Łączą się z innymi

    Osoby silne wysoko stawiają relacje z innymi ludźmi w swoich priorytetach. Kiedy mają problem, wiedzą, że jest ktoś, do kogo mogą się zwrócić po pomoc. Oferują też wsparcie z własnej strony, i robią to bez zbędnych próśb. Kiedy stoją w kolejce, śmiało zaczepiają obcych. Nawiązują przyjazny i ufny kontakt z innymi ludźmi.

  5. Medytują

    „Jasne, starszy, grubszy pan siada po turecku i medytuje, tak tak – już ci wierzę” – odpowie sceptyk. I będzie miał rację. Tylko, że ja nie o takiej medytacji mówię. Nie pytałam go o to, ale podejrzewam, że Pan Szeroko Uśmiechnięty nie posiada stałej formalnej praktyki medytacyjnej. To znaczy, że nie siada w swoim ogrodzie codziennie z rana po turecku. Ale silni ludzie mają często swoje metody, przede wszystkim przebywają w teraźniejszości i skupiają się na jednym zadaniu naraz. Jak są na spacerze, to czują zapach bzu, widzą las, słyszą śpiew ptaków, a nie jedynie swoje własne błądzące myśli.

  6. Nie toczą wojen

    Ludzie silni nie walczą ze sobą, ani ze światem. Nie muszą ciągle czegoś komuś, lub sobie, udowadniać. Nie atakują innych, ani nie nastawiają się na obronę własną. Zamiast wojny wolą współpracę. Nie widzą problemu w tym, żeby dawać innym coś z siebie, i tak samo potrafią przyjmować od innych.

  7. Mają swój własny, magiczny świat

    Część ich życia zajmuje hobby. Coś, co ich ciekawi i przyciąga. Coś, nad czym sprawują kontrolę, gdzie ich głos jest najważniejszy, bo to ich mały prywatny świat, w którym czas płynie inaczej. I nieważne, czy to krzyżówki, podróże, czy wędkarstwo spinningowe, najważniejsze, że daje radość, odpoczynek i fascynuje.

  8. Czują strach, ale i tak robią swoje

    Osoby silne mają do siebie zaufanie. Ufają więc także, że droga przez nich obrana nie wywiedzie ich na manowce, ale w jakieś ciekawe miejsce, nawet jeśli dziś jeszcze nie potrafią go nazwać. Wiedzą, że zmiany wiążą się z ryzykiem, i pomimo że łączy się to z odczuwaniem wątpliwości, lub strachu, decydują się iść w nieznane.

  9. Nie oczekują

    Nie oczekują od nikogo, że ktoś powinien się nimi zająć, albo że jest im coś winien. Dlatego nie rodzi się w nich poczucie rozgoryczenia, kiedy kolega zapomni zadzwonić z życzeniami na urodziny, szef nie da podwyżki, a rząd znowu podwyższy podatki na paliwo. Osoba silna wie, że jeśli ktokolwiek ma o nich zadbać, to jest przede wszystkim to ona sama.

  10. Dobrze się bawią

    Tak jak Pan Szeroko Uśmiechnięty, osoby silne lubią się bawić, głośno śmiać i żartować. Odpuszczają sobie poważne miny i pokerowe twarze, a w zamian za to wybierają luz i dystans do siebie i codziennych wydarzeń.

Ta lista oczywiście nie jest skończona, można jeszcze wymienić sporo cech silnych osób. Ile by ich nie było, to patrząc z lotu ptaka, wszystkie łączy wspólny motyw. Osoby silne psychicznie to mistrzowie zarządzania swoją energią. Dobrze wiedzą jak dostarczać sobie sił, a nie odbierać. Jak nie marnować energii, by nie przelewała się przez palce na coś, co nie ma dla nich większego znaczenia, lub na co nie mają wpływu. Jak kierować uwagę na to, co ich buduje, pomaga i wzmacnia. Jak najlepiej wykorzystać swoje unikatowe zdolności i zainteresowania.

8 komentarzy:
  1. mjkl
    mjkl says:

    Fajnie. Osoby silne psychicznie to faktycznie mistrzowie survivalu. :) Szkoda tylko, że tego nie można się nauczyć. Z tym człowiek się rodzi, a szlifuje ten “dar” w trakcie życia. Środowisko, otoczenie, ludzie, wydarzenia… To wszystko czego doświadczają wychowując się w stabilnym i wspierającym środowisku dostarcza im wiary w siebie i uczy jak radzić sobie z niepowodzeniami opierając się na własnej wewnętrznej sile. Nie kazdy tę siłe posiada. Nie każdy może wejść w jej posiadanie. Niektórzy mają ukryte predyspozycje ku temu, wydobywają je z czasem w miarę, jak odkrywają samych siebie. Ale nie każdy tak może. Ale na pewno można dawać sobie samemu wsparcie w takim stopniu, w jakim jest to możliwe. To nie zawsze wywoła uśmiech na twarzy, czy eksplozję energii. Ale jakoś pozwoli przetrwać codzienną beznadzieję.

    Odpowiedz
    • Emilia Mielko
      Emilia Mielko says:

      Najpierw poczynię małe spostrzeżenie – ilość stwierdzeń „to niemożliwe”, których użyłeś pod różnymi postaciami, jest imponująca jak na tak krótki komentarz.

      Czemu? Ciekawi mnie skąd masz pewność? Że niemożliwe, że nie każdy, że nie da się nauczyć, że z tym się człowiek rodzi? Na przykład: to że nie da się nauczyć grać ze sobą do jednej bramki (punkt 2), albo mieć mentalność ucznia (punkt 3), czy medytować (punkt 5).

      Jestem wielbicielką małych kroków. Nie przerażają i nie stawiają spraw w czarno-białych barwach. Malutki krok rzadko kiedy bywa niemożliwy.

      Odpowiedz
      • mjkl
        mjkl says:

        Nie jestem zaskoczony Twoim sceptycyzmem na tezy które postawiłem w komentarzu. No cóż, staram się być kreatywny – stąd tyle ukrytych “niemożliwości” w tych kilku zdaniach. A odpowiadając na Twoje pytanie: bo każdy jest inny, każdy ma inne możliwości, inną wrażliwość. Rzeczy oczywiste, o których nie ma sensu wspominać. Bo tak wynika z moich doświadczeń, bo tak mi podpowiada umysł. Może nie jest to za tęgi umysł, ale ograniczony też nie jest. Zgadzam się, że można osiągnąć punkt pierwszy, drugi, trzeci, czy czwarty. I każdy inny też. Ale oddzielnie. Nie wszystkie razem. Choć to zawsze lepsze niż nic.

        Nie wiem do kogo jest kierowany Twój tekst: do osób, które wierzą w swoje możliwości i chcą się upewnić że mogą, czy do tych, którzy uważają że tych możliwości nie posiadają i potrzebują kopniaka na drogę. A może jest to tekst uniwersalny? W każdym razie w moim odczuciu nie można zakładać, że każdy człowiek mając przykładowo 20 lat jest w takiej samej sytuacji i może osiągnąć to samo lub ‘zbliżone to samo’. Przez życie idziemy pogodzeni lub nie ze swoimi ograniczeniami. Gdy nie jesteśmy z nimi pogodzeni to porównujemy się do innych, zadajemy mnóstwo pytań na które nie możemy znaleźć odpowiedzi, patrzymy na życie z boku przechodząc niezauważalnie obok tego co się dzieje. Uśmiechamy się, by inni uważali nas za innych niż jesteśmy w rzeczywistości. Za bardziej otwartych, rozgarniętych, inteligentnych, dopasowanych. Bo z takimi ludźmi inni chcą spędzać czas. A w rzeczywistości toczymy wewnętrzną walkę z samym sobą. Walkę której nie można wygrać. Walkę o ryzyko, na które nas nie stać. Uśmiech, który nie jest siłą, lecz aktem bezsilności i pogubienia. Świat jet pełen różnorodności i jest w nim miejsce również dla tych mniej silnych psychicznie: wycofanych, samotnych, mniej wyluzowanych, trudnych czy zagubionych.

        Czytając tekst jeden z punktów dotknął mnie osobiście. Dlaczego? Ponieważ wiem, że nigdy nie będzie mi dane sięgnąć po niego. I nawet gdybym wyznaczył sobie ścieżkę małych kroków, o których piszesz w komentarzu, to ten jeden punkt będzie zawsze poza moim zasięgiem. Tak jak jest od zawsze. Jest niemożliwy. I w moim odczuciu ten jeden punkt zawsze będzie stawiał mnie w pozycji samotnika, nawet jeśli inne będą świadczyły o sile. A samotnośc to nie siła. To słabość, który wysysa nagromadzoną w inny sposób energię.

        Odpowiedz
        • Emilia Mielko
          Emilia Mielko says:

          „Czy to mi pomaga?”
          „Czy to jest mi pomocne?”

          Moja strona jest o autoempatii, a te dwa pytania są jej kwintesencją. Autoempatii wg mnie da się nauczyć. Co więcej autoempatia dla mnie to najwyższa wartość, kluczowa i wyjściowa. Czy jest to łatwe, szybkie, przyjemne? Nie. Czy pomocne – bardzo, najbardziej. Bo daje siłę. Zwłaszcza tam, gdzie coś innego ją odbiera.

          Odpowiedz
      • Emilia Mielko
        Emilia Mielko says:

        Nie zmyśliłam tej historii. (Ani do tego tekstu, ani do żadnego innego.) Ale rozumiem, że uwierzenie w taką osobę może być trudne. Trudno jest uwierzyć w coś czego się nie widziało.

        Ja to rozumiem. Ale wiesz? Tak sobie myślę, że ten Syzyf to naprawdę zawalił sprawę. Gdyby tylko na moment zatrzymał się i zastanowił nad sobą. Nie nad swoim głazem który wtaczał. Ani nie nad górą na którą wtaczał głaz, tylko nad sobą, to wyszedłby na tym o wiele lepiej. Bo co on robił?

        1. skupił się tylko i wyłącznie na efekcie końcowym, na osiągach

        2. ciągle powtarzał to samo, nie zmieniał taktyki i tak w koło Macieju, niby jakim cudem miałby uzyskać inny efekt, jak ciągle robił to samo?

        I tego trochę jest za dużo we współczesnym świecie. Skupiamy się tylko na osiągach i tylko to się liczy. Czyli oceny, awans wypłata, metraż, zdjęcia na facebooku, ilość znajomych, itp. Tylko to ma znaczenie.

        A JAK dojdziemy do tych osiągnięć? – Rzadko kto o tym myśli. Rzadko kto zastanawia się nad tym że ważniejsze niż „co ja z tego będę miał?” jest „jak się z tym czuję? jak zdobywam awans? jak wtaczam swój głaz? jak rozumiem swoją górę?”

        Także nie chodzi o to żeby koniecznie wtoczyć ten swój kamyk na górę, żeby stać się super odporną psychicznie osobą, żeby wypracować w sobie wielką siłę. Bardziej chodzi o to żeby do tego dążyć – i to już samo w sobie wystarczy. Oraz to JAK do tego dążysz. Jak się podczas tego czujesz. Jak traktujesz samą siebie po drodze.

        Bo jeśli robisz to za wszelką cenę i do utraty sił – to to jest wyścig. A chodzi o podróż. To wielka różnica. Jakbyś była zainteresowana, pisałam o tym szerzej tu http://www.wonderandponder.pl/wylacz-stoper-zwolnij-tempo-rozwoj-wyscig-a-podroz/ Zapraszam

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.