2 superproste ćwiczenia na pozytywne myślenie (nawet w bardzo szary dzień)

Przez drzwi do Twojej pracy przewija się codziennie sporo osób. I dobrze, bo drzwi właśnie do tego służą. Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy ktoś utknie w przejściu.

Powstaje wąskie gardło. Nadchodzący stoją i niecierpliwią się. Tworzy się korek i problem.

Twoja głowa jest jak te drzwi. Tylko zamiast osób, przepływają przez nią myśli. Codziennie. I to w bardzo dużych ilościach. Jednak kiedy którąś z myśli przetrzymasz za długo, powstanie zamieszanie.

Negatywne myśli same w sobie nie robią nic złego. Dopiero zafiksowanie się na nich może Ci zaszkodzić.

Takie zafiksowanie, zatrzymanie się i skupienie uwagi nie przyszło samo. Nie spadło z nieba. Trzeba było czasu i wysiłku, żeby nauczyć się kontemplacji nad boleściami swego życia.

Dlatego jeśli chcesz nauczyć się pozytywnego myślenia – to też będzie wymagało czas i wysiłku. Trzeba tylko wiedzieć jak do tego podejść. A od tego masz mnie. Za chwilę zdradzę Ci moje dwie ulubione metody na upozytywnienie nawet bardzo szarego dnia.

Krótki wstęp do ćwiczeń – Ty i Twoje myśli

Jedne myśli mają większą lepkość niż drugie. Do tych lepkich zaliczają się myśli negatywne. Łatwo je wyłapujemy, szybko zwracamy na nie uwagę i bez wysiłku fiksujemy się na nich. Tego nas nauczyła ewolucja, co znacznie zwiększyło nasze bezpieczeństwo i szanse przetrwania. Ludzka natura, nic nie poradzisz.

Chociaż… natura naturą, ale Ty swoje trzy grosze też dorzuciłaś.

Z pewnością sama wielokrotnie ćwiczyłaś swój umysł, żeby przyklejał się do negatywnych a nie pozytywnych myśli. (Przyznaj, tak między Tobą a Tobą.)

A że Twój umysł to pojętny uczeń, szybko załapał, że jak przykleisz się do jakiejś myśli, trudno Cię z niej wybić. Czyli jeśli coś przyjdzie Ci do głowy, Ty weźmiesz to za fakt, a on po chwili stanie się prawdą.

„Jestem gruba.” – pstryk! – przybyło Ci kilogramów.
„Nic mi nie wychodzi.” – pstryk! – dyplomy zniknęły.

Myśli szybko zaczęły u Ciebie oznaczać to samo co fakty.
Rzeczywiste. Niepodważalne. Jednoznaczne.

A za myślami przyszły emocje – zaczęłaś się stresować, zamartwiać, przeżywać, analizować, podejmować decyzje. Bo co? – Bo coś Ci przyszło do głowy.

Dlatego przez własne myśli każdego dnia siedzisz jak na szpilkach. W pełnym napięciu i gotowości do obrony. Albo ataku. I na pewno nie muszę Ci mówić, że to Ci nie służy (więc nie powiem).

Co z tym począć?

Jeśli miałabyś zapamiętać nie tylko z tego jednego, ale ze wszystkich moich tekstów jedną rzecz, to niech to będzie ta:

Cała sztuka polega na tym, żeby zamiast reagować na własne myśli, stać się ich świadkiem.

Czyli zauważać, że:

  • „Właśnie przyszło mi do głowy, że jestem gruba”.
  • „A teraz, że nic mi nie wychodzi.”

W ten sposób utrzymujesz ze swoimi myślami zdrowy dystans. Robisz pustą przestrzeń między myślą a Twoją reakcją. To daje Ci czas, żeby swój pomysł pt. „jestem gruba” obejrzeć z każdej strony, podważyć, zweryfikować i zdecydować, co dalej z nim zrobić.

To diametralnie zmniejsza stres i napięcie. Nie podskakujesz z nerwów za każdym razem, kiedy pomyślisz o czymś negatywnym.

Tę umiejętność możesz ćwiczyć na wiele sposobów. Moim zdaniem wśród nich niepodzielnie króluje medytacja. I choć pisałam o niej wielokrotnie, choćby tu: „10 sposobów na to jak spowolnić swoje myśli i dać odpocząć swojemu mózgowi” i tu: „10-minutowa medytacja – Wycisz umysł, Poczuj spokój (mp3 do ściągnięcia)”, to dziś podsunę Ci jeszcze dwie inne propozycje.

Upozytywnienie szarego dnia – ćwiczenie nr 1.

Na czym polega ćwiczenie?

  1. Wybierz myśli, które często Ci dokuczają, umniejszają Twoją wartości i powodują, że wątpisz w siebie. (Któż takich nie ma?)
  2. Wybierz też sobie czas. (Fajnie jest to ćwiczenie przeprowadzić przez jeden cały dzień, ale nie ma takiego musu. Możesz zacząć choćby od zaraz.)
  3. Twoim zadaniem jest policzyć, ile razy skrytykowałaś siebie w myślach. Za każdym razem, jak pojawi się „źle wyglądam” czy „ale ja głupia!”, liczysz punkty. Jedna myśl – jeden punkt.

Co dzięki temu zyskasz?

  • Przede wszystkim ŁATWIEJ ZAUWAŻYSZ SWOJE MYŚLI. To jest święty Graal uważnego życia i umiejętności mindfulness. (Czego można chcieć więcej, to ja nie wiem.)Na moment zobaczysz, jak to jest być świadkiem swoich myśli a nie ich wiernym lokajem.
  • Poza tym przekonasz się, w jakim stopniu codziennie faszerujesz swój umysł negatywnymi przekazami (na przykład na swój temat).
  • Na koniec dnia zobaczysz jakąś cyferkę. Może się zdziwisz, że taka duża, może ucieszysz, że taka mała. Może nawet Cię nieco przytłoczy. Ale i tak warto zrobić sobie ten mały eksperyment. Bo otworzysz oczy, zobaczysz czym siebie karmisz codziennie.
  • A w dodatku, za każdym razem, kiedy powiesz sobie „pięć” a za chwilę „sześć” uczysz się odpuszczać tę myśl i iść dalej.To tak jakbyś jej mówiła „Ok, złapałam i odnotowałam Cię, dzięki za informację” i dalej robiła swoje. Powolutku uwalniasz wąskie gardło. Nie fiksujesz się na czymś co przyszło Ci do głowy. Innymi słowy, uczysz się odklejać od własnych myśli!! Umiejętność która zmienia jakość życia!
  • Jeśli zrobisz sobie to ćwiczenie jednego dnia, nie odpuszczaj. Zrób kolejny dzień. Im więcej ćwiczysz dystansowania się do własnych myśli, tym lepsza się w tym stajesz. Zauważysz też, co się dzieje z dnia na dzień z Twoją cyferką.

I co dalej? Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć – a z czasem zobaczysz, że cyferka ta będzie robić się coraz mniejsza.

Upozytywnienie szarego dnia – ćwiczenie nr 2.

Podczas gdy pierwsze ćwiczenie uczy umiejętności oderwania się od swoich myśli, tak jak można oderwać glonojada od ścianki akwarium, to drugie ćwiczenie bierze tego glonojada i przykleja w inne, lepsze miejsce.

Czyli uczy przekierowania swojej uwagi z negatywnej na pozytywną myśl.

Na czym polega to ćwiczenie?

  1. To nie zabrzmi zachęcająco ale przypomnij sobie dwie lub trzy najgorsze myśli. Coś, co ciągle powraca, jak ciemna chmura, nad Twoją głowę i zatruwa Ci życie. Wisi nad Tobą, odbiera siłę do działania i psuje humor. Świetnie się tutaj sprawdzi jakaś negatywna megamyśl, typu: „jestem nieważna” albo: „nikt mnie nie rozumie”, czy tez: „nic nie potrafię.”
  2. I ją stawiamy sobie na skrajnie lewym końcu osi, którą właśnie rysujesz w swojej wyobraźni. Zaś na skrajnie prawym końcu osi znajduje się jej odwrotność. Jak ona mogła by wyglądać? Dla przykładu: „Jestem ważna”, „Liczę się” albo „Świetnie mi idzie”.
  3. Być może czujesz, że „nie, tego moja głowa nie kupuje. I choćbym miała sobie powtórzyć to 100 razy, to i tak nie przejdzie”.Nie ma problemu, spuścimy trochę z tonu. Wyobraź sobie mniej więcej środek tej osi. Na lewym końcu mamy „Jestem nieważna”, na prawym „Jestem ważna”. Co byś w takim razie umieściła po środku? Na dobry początek może: „Jestem ważna dla mojego partnera / brata / psa.”?

    Rusz wyobraźnią, popracuj trochę nad tymi zdaniami, tak żeby to było dla Ciebie wiarygodne. Modyfikuj je dotąd, aż nie będzie Ci się włączał opór, a przesłanie zdania będzie wywoływało u Ciebie choćby lekkie uniesienie kącików ust.

  4. Za każdym razem, kiedy czarna chmura zawiśnie nad Twoją głową, przypomnij sobie swoje zdania o przeciwnym znaczeniu, które przygotowałaś wcześniej. Powiedz je sobie. Pomyśl je. Napisz. Wyśpiewaj. Przypomnij.

Co dzięki temu zyskasz?

Twój mózg chodzi utartymi ścieżkami. Właściwie to już nie są ścieżki tylko ośmiopasmowe autostrady. Dlatego tak łatwo Ci to przychodzi, żeby pomyśleć coś krytycznego na swój temat.Jeśli chcesz to zmienić, musisz pokazać swojemu mózgowi, że są też inne ścieżki.

Z pewnością nie będą tak wyjeżdżone i przetarte jak te negatywne. Ale najważniejsze, że istnieją. Im częściej będziesz się nimi przechadzać, tym łatwiej będzie Ci je wybierać i poruszać się po nich.

Nie przejmuj się tym, że na początku to wydaje Ci się dziwaczne – tak właśnie jest, jak robisz coś po raz pierwszy. (Przypomnij sobie, jak pierwszy raz prowadziłaś samochód. Łatwo poszło? …no proooszę Cię!)

Powiedz sobie: „nie czuję się naturalnie, jednak wiem, że robię coś wielkiego, uczę swój mózg chodzenia po nowych ścieżkach. Uczę swój mózg pozytywnego myślenia.”

No dobra, dwa ćwiczenia gotowe do Twojej dyspozycji. Które wybierasz?

P.S. Jeśli masz wokół siebie kogoś, kto potrzebuje troszkę dobrej energii – udostępnij mu ten tekst.