Bycie szczęśliwym nie oznacza, że wszystko jest idealnie. Oznacza, że zdecydowałeś się patrzeć ponad niedoskonałości.

3 błędy, które popełniamy w myśleniu o sobie i swoim poczuciu szczęścia

Zostały nam sprezentowane przez bliskie osoby, media, lub inne źródła. To powszechne przekonania na temat naszego funkcjonowania w świecie, które najpierw sami przyjmujemy, po czym przekazujemy dalej. Bez większego zastanowienia łapiemy się w pułapki. Bo choć szeroko rozpowszechnione, rzadko mają w sobie ziarno prawdy.

Błąd numer jeden: chcę być zawsze szczęśliwy

Wszyscy chcemy być szczęśliwi, nikt nie chce cierpieć – to możemy wziąć za pewnik. Jednak to naturalne pragnienie, ostatnimi czasy nieco się wypaczyło. Jeśli zapytamy ludzi na całym świecie, czego chcą najbardziej, w ogromnej większości odpowiedzą, że szczęścia. Recepta na nie jest dosyć popularna i powszechnie znana: być pięknym, szczupłym, dobrze wykształconym, zasobnym człowiekiem sukcesu; żyć w wygodnym i pięknym domu, mieć kochającą rodzinę, serdecznych przyjaciół; być w dobrej formie, zwiedzać świat; mieć poczucie bezpieczeństwa i pewności jutra. Tak szczęśliwy człowiek nie cierpi, nie smuci się, nie choruje, nie zamartwia, a uśmiech nie schodzi mu z twarzy. Ideał.

Ale czy na pewno? Nawet przymykając oko na fakt, że jest to obrazek wysoce nierealny, czy właśnie tak wygląda szczęście? Krótko mówiąc: nie, a przynajmniej nie do końca. Błąd w rozumowaniu polega na tym, że to tylko jedna strona monety. Nikt autentycznie szczęśliwy nie powie, że jego życie to samo słońce bez deszczu. Wręcz przeciwnie, szczęśliwi ludzie z chęcią przyznają, że to upadki więcej ich nauczyły i wzbogaciły, niż wzloty.

Unikanie bólu, problemów, zamiatanie ich pod dywan nie daje poczucia spokoju i zadowolenia. Nabierając się na mit raju szczęśliwości, możemy posunąć się do złych rzeczy, tylko po to, by poczuć się przez chwilę dobrze.

Błąd numer dwa: żyć bez ograniczeń

Nie przepadamy za ograniczeniami. Coś, co hamuje nasze możliwości, blokuje siły i tamuje przepływ energii, nie jest przez nas mile widziane. Narzucone, czy z musu wewnętrznego, czy z zewnątrz, nie są powodem do zadowolenia.

Niedobrze mieć ograniczoną pulę pieniędzy do wydania. Czy ograniczone możliwości spędzania wolnego czasu. Albo ograniczone perspektywy na przyszłość. To co nas przyciąga, to brak barier, wolność wyboru, pełna swoboda życia i bezkresne możliwości. To o wiele lepsza wizja, bo wszystko to, co ogranicza, jest uważane za złe. I… niestety, to też jest najczęściej błąd.

Łatwo zapominamy, jak mocno nasz świat od zawsze opiera się na ograniczeniach. Gdyby woda ich nie miała z dwóch stron w postaci brzegów, nie byłoby rzeki. Kiedy dzieci nie mają ograniczeń, żyją w fikcyjnym “bezstresowym wychowaniu”, a przez to są najbardziej zestresowanymi dziećmi wśród rówieśników; nie mając ograniczeń, nie wiedzą – co, kiedy i gdzie mogą robić. Z kolei budżet państwowy, bez ograniczeń byłby jedną wielką dziurą, i to bez względu na zamożność kraju. Dieta bez ograniczeń doprowadza do całego wachlarza chorób, nawet śmiertelnych. Praca bez ograniczeń prowadzi do pracoholizmu. Odpoczynek bez ograniczeń do lenistwa, a w skrajnych przypadkach depresji. Optymizm bez ograniczeń to utopia, w której nie da się żyć.

Cały świat stoi na ograniczeniach, i to jest naturalne. Ludzkie życie jest jedną z wielu części przyrody. Dlatego ograniczenia nie są nieszczęściem, ani chorobą, przeciwko której najlepiej się zaszczepić.

Na ograniczeniach opieramy swój rozwój, realizacje celów i wartości, subiektywne poczucie szczęścia. Te, które jesteśmy w stanie sobie budować i od siebie wymagać, dają świadectwo naszej dojrzałości. To dzięki nim udaje nam się poprawić kondycję, obronić dyplom, awansować, rzucić palenie, utrzymać pozytywną zmianę. I to dzięki nim doświadczamy momentów dumy, radości, satysfakcji i wzrastającej pewności siebie. W takich kwestiach ograniczenia są korzystne i niezbędne.

Błąd nr 3: negatywne emocje są złe

Emocje porównuje się do barw tęczy, kolorują nasze życie, dodają energii, dreszczy, łez, śmiechu, motywacji. To dzięki emocjom coś ma dla nas znaczenie, coś się liczy, coś przykuwa uwagę, coś popycha nas do działania. Osobom, które cierpią na niezdolność do wyrażania, opisywania, rozumienia, a nawet odczuwania emocji, żyje się niesłychanie ciężko. Dlatego wszystkie emocje spokojnie możemy traktować jako dobrodziejstwo i zaletę.

Kiedy coś nas cieszy, wzrusza, ciekawi, czy zachwyca, bardzo łatwo jest w ten sposób myśleć. Wtedy czujemy się szczęśliwcami, bo możemy doświadczać emocjonujących chwil. Gorzej, jeśli spotyka nas coś, co zasmuca, frustruje, złości, czy przeraża. Wtedy emocje te nazywamy negatywnymi, co z kolei od razu umiejscawia je po tej „złej” stronie. Dlatego, że są nieprzyjemne, uważamy je za niedobre. Automatycznie chcemy się ich pozbyć, wyprzeć, czym prędzej ukrócić. Bo negatywne emocje to zło – oto kolejny i do tego ogromny błąd.

Emocje można podzielić na dwie podstawowe grupy względem znaku, lub tak zwanej walencji: na te pozytywne (przyjemne) i negatywne (nieprzyjemne, przykre). Odczuwając te pierwsze, jest nam dobrze i chcemy by trwały dłużej. Zaś z doświadczania emocji negatywnych nie czerpiemy na ogół przyjemności i chcemy jak najszybciej zakończyć to, co je sprowokowało.

Sama nazwa „negatywne” może kojarzyć się z czymś złym, choć wcale tak nie jest. Jedyne znaczenie jakie naprawdę niesie ze sobą, to określenie i rozróżnienie znaku emocji. W rzeczywistości emocje, które nazywane są negatywnymi, spełniają wiele dobroczynnych zadań, dzięki czemu nasz gatunek mógł przetrwać, a Ty nosisz w sobie ochroniarza gotowego rzucić Ci się na ratunek w każdej chwili, (o czym pisałam w tekście: Jak pozytywnie spojrzeć na negatywne emocje). Na przykład:

  • zazdrość: alarmuje Cię, że coś, co posiadasz w swoich zasobach, możesz stracić;

  • wyrzuty sumienia: motywują do naprawienia wyrządzonego zła, przeprosin, do odbudowania popsutych relacji;

  • złość: pokazuje wyraźnie, gdzie postawiłeś granice szacunku do samego siebie;

  • strach: popycha Cię do działania, dodaje energii, by uciec albo walczyć.

Już dzięki tym kilku przykładom widać, że negatywne emocje spełniają wiele pozytywnych funkcji. Dlatego wielkim błędem jest określanie ich jako złych. Są tak samo ważne i wartościowe jak tzw. emocje pozytywne.

Nie ma emocji złych czy dobrych, jedynie negatywne lub pozytywne, a to nie to samo.

Zamaskowane jak kameleon, tego typu błędy mogą czaić się wszędzie. Słyszymy je, potem sami powtarzamy, aż zaczynamy w nie wierzyć.

A jak nie złapać się w te pułapki? Przemyśleć je.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.