3 powody, dla których książkę warto zawsze mieć przy sobie

3 powody, dla których książkę warto zawsze mieć przy sobie

Kiedy byłam małą dziewczynką, nie lubiłam czytać książek. Odstawałam w tej kwestii od reszty rodziny, i to znacznie. Wszyscy domownicy czytali. Codziennie, namiętnie, nałogowo i w każdej wolnej chwili. To właśnie od książek, a nie kryształów, uginały się półki i szafki w moim rodzinnym domu. Książkami był przepełniony każdy pokój oraz każda głowa mojej najbliższej rodziny. Oprócz mojej.

Pewnego dnia podjęłam twarde postanowienie – przeczytam choć jedną książkę do końca! Padło akurat na „Anię z Zielonego Wzgórza”. Wzięłam ją do ręki pełna zacięcia. Skończyło się jednak na dokończeniu jednej kartki – po przeczytaniu której wsunęłam zakładkę do książki i zupełnie wyczerpana i zrezygnowana odłożyłam ją na półkę. I nie mogłam zrozumieć jednego – dlaczego dla pozostałych domowników było to takie zabawne…

Po trzykroć tak

Na szczęście dla mnie, i dla Was ;-) , sytuacja odwróciła się o 180 stopni i dziś z wielką przyjemnością stawiam sobie wyzwanie – przeczytać przynajmniej 52 książki co rok. Dlaczego? Z powodu trzech podstawowych korzyści, jakie przynieść mogą jedynie książki. A oto one:

  • 1. Książki ratują Twój tyłek

    Nie musisz go rozbijać za każdym razem, kiedy chcesz się czegoś nauczyć. A zwłaszcza jeśli lekcja do przyjemnych nie należy. Książka staje się dla Ciebie tym, czym jest symulator lotu dla pilota Boeingów. Wchodzisz w położenie bohatera, widzisz świat jego oczami, odczuwasz jego emocje, doświadczenia, przemyślenia i przeżycia. Cieszysz się i smucisz razem z nim. A tym samym uczysz się tego, czego on się uczy. Bez wychodzenia z domu. Ba! Ze swojego wygodnego fotela.

  • 2. Tworzysz swoje własne plemię

    Nie każda przyjaźń musi opierać się na tych samych zasadach. Zamiast marudzić, że nikt Cię nie rozumie i nie możesz nikomu zaufać, przeczytaj o czyichś doświadczeniach, a zobaczysz, że znajdziesz pokrewną duszę. Połączy Was wspólne przeżycie, myślenie, nastawienie i emocje. To bardzo ważna grupa wsparcia. Może nigdy nie poznasz tych osób na żywo i nie pójdziesz z nimi na karmelowe Frappuccino, ale ta więź wcale nie jest mniej ważna ani słabsza. Pomaga nazwać i zobaczyć świat w taki sposób, w jaki zwykła rozmowa na to nie zawsze pozwala.

  • 3. Pisarze nie używają photoshopa

    Książki są świetną odskocznią dla powierzchownych, nienagannych, perfekcyjnych osobistości prezentowanych przez media. W książkach widzimy bohaterów, którzy zmagają się z trudnościami, popełniają błędy, uczą się na nich. To jest o wiele bliższe rzeczywistości, niż wyretuszowane twarze z okładek wielu czasopism.

Dziś każdy pisze książki, ale nie każdy je czyta

Czasami słyszy się pogardliwie rzucone: „Dziś to każdy może napisać książkę”. Faktycznie, księgarnie przepełniają biografie i opowieści pisane przez aktorów, piosenkarzy, blogerów, podróżników, makijażystki, kucharzy, pasjonatów, polityków i ich dzieci. Niektórzy widzą w tym problem, bo sztuka, która kiedyś była zarezerwowana dla artystów z wyższych sfer, dziś zeszła z chmur i żyje szarą codziennością.

Ja jednak mam inne zdanie.

Po pierwsze: każdy ma wolny wybór, żaden autor nie przypiera mnie do muru i nie wciska mi swojej książki. Kupuję i czytam tylko te, które sama wybiorę.

Po drugie: im większy mam wybór, tym lepiej dla mnie. Tym większe szanse, że znajdę coś, czego właśnie mi potrzeba. Im więcej grzybów wyskoczy po deszczu, tym bardziej udane grzybobranie.

A z tegorocznego bardzo udanego grzybobrania wyniosłam wiele ciekawych okazów. Wśród 55 książek przeczytanych przeze mnie w tym roku (tak jest, uważam, że mam się czym pochwalić :-) ), moi faworyci to:

  • „Mity o szczęściu“, Sonja Lyubomirsky – dla każdego, kto uważa, jak wiele mu do szczęścia brakuje.

  • „Wolność Emocjonalna“, Judith Orloff – dla każdego, kto chce spojrzeć na samego siebie oraz na innych z perspektywy serca.

  • „Spokój umysłu“, Thich Nhat Hanh – dla każdego, kto potrzebuje chwili wytchnienia i wyciszenia.

  • „Wielka Magia“, Elizabeth Gilbert – dla każdego, kto chce tworzyć, ale coś go powstrzymuje, czy to strach, czy niepewność.

  • „Focus. Sztuka koncentracji jako ukryte dążenie do doskonałości“, Daniel Goleman – dla każdego, kto chce się dowiedzieć, jak umiejętnie operować naszą najważniejszą umiejętnością, czyli uwagą.

Polecam każdą z nich z osobna – lub razem w komplecie – jeśli jeszcze nie wiesz co sobie sprezentować na święta :-)

Jestem bardzo ciekawa, który tytuł ochrzcisz swoim hitem roku 2015? Zachęcam do podzielenia się książkami, które dały Ci do myślenia w tym (i nie tylko w tym) roku.

2 komentarzy:
  1. mjkl
    mjkl says:

    55 książek? Naprawdę? Szacunek. :)

    U mnie było ich… akhę… 6. No nie jest to istne szaleństwo, nawet nie jest lepiej niż rok wcześniej, ale cieszę się i z tych sześciu. Dlaczego? Bo każdą z tych ksiązek przeczytałem z jakiegoś powodu. Nie były to przypadkowe trafy, a raczej tytuły na które “polowałem”. Mój hit 2015 to “Interstellar i nauka” autorstwa Kip’a Thorne (to nie tylko hit 2015, ale też książka którą zapamiętam na lata i zapewne nie raz do niej wrócę). Kocham film, a po sięgnięciu po książkę pokochałem go jeszcze bardziej. Co prawda jeszcze nie skończyłem, ale do końca roku będzie załatwione. Niestety. Bo jest to ten tytuł, który wciąga na długie godziny, nawet jeśli czasem część zagadnień po prostu mnie przerasta. Fajnie jest stawiać czoła rzeczom, które są dla mnie totalną abstrakcją i myślałem, że jestem zbyt ograniczony, by cokolwiek zrozumieć. Myliłem się. :)

    Poza tym z wartych wspomnienia były “Asertywność w ćwiczeniach” i “A game of thrones”. Pierwsza bo wiele mnie nauczyła i bardzo szybko zacząłem stosować to, czego się nauczyłem w codziennym życiu. Druga bo była w oryginale (po angielsku) i nawet coś zrozumiałem. ;) W przyszłym roku będzie ich więcej.

    Odpowiedz
    • Emilia Mielko
      Emilia Mielko says:

      „Interstellar” oglądałam i mogę sobie jedynie wyobrazić, jak wymagająca dla czytelnika jest książka o tych zagadnieniach! No i gratki za czytanie w innym języku! To nie lada osiągnięcie.

      Nie ma to jak wybrać sobie odpowiednią książkę, co? Muszę się przyznać, że polowanie, o którym mówisz, to jedno z moich ulubionych zajęć. Robię to przez internet, bo nie lubię chodzić po sklepach, i w takiej internetowej księgarni potrafię naprawdę długo myszkować :-)

      Dzięki za komentarz!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.