3 wskazówki, jak zmobilizować się i zrobić coś pożytecznego podczas koronawirusa

Po internecie krążą informacje, że Szekspir, rzekomo podczas kwarantanny na dżumę, napisał Króla Lear’a, a Izaak Newton podobnież mocno popchnął do przodu analizę światła i kolorów oraz prawa grawitacji i zasady dynamiki.

Nawet mi się nie chce sprawdzać, czy to faktycznie prawda, bo to nie ma znaczenia. Prawdziwe czy fałszywe, takie informacje nie pomagają w zmobilizowaniu się i zrobieniu czegoś pożytecznego, ot choćby poukładania ubrań w szafie albo umycia lodówki.

Na szczęście są rzeczy, które mogą pomóc i nie przytłoczyć – i właśnie o nich jest ten tekst.

3 kroki do produktywności, nawet podczas koronawirusa

Plan był słuszny, bo skoro i tak musisz zostać w domu, to przynajmniej:

  1. zrobisz zaległe porządki
  2. nadrobisz zaległe lektury
  3. wyciągniesz pędzle, akwarele i machniesz kilka kwiatków
  4. i w końcu ułożysz puzzle, które kupiłaś 5 lat temu.

Super. Środki czystości czekają, książki na półce leżą, niczego nie brakuje, wszystko jest – tylko jakoś organizacji zabrakło. Bo zamiast realizować swój plan, Ty połykasz fistaszki w karmelu (pycha!) i seriale całymi sezonami (Seinfeld!). Czemu?

Zanim zaczniesz robić sobie wyrzuty, weź pod uwagę tych kilka spraw:

1. Pandemia i dystansowanie społeczne to nie urlop

Na urlopie nie boisz się o swoje przetrwanie (fizyczne lub finansowe), a obecnie, owszem. Więc nie miej do siebie pretensji o to, że nie zachowujesz się, jakbyś była na urlopie, czy podczas długiego weekendu.

Masz prawo czuć się dziwnie i nieswojo, zaobserwować u siebie spadek motywacji i produktywności, i za bardzo nie móc pozbierać się z piżamowego wymemłania. Masz do tego prawo, a zaprzeczanie: „Nie, nie, u mnie wszystko po staremu.” raczej nie pomoże Ci się zmobilizować.

Natomiast kiedy przyznasz się przed sobą, że czujesz przytłoczenie i napięcie, wtedy zaczniesz spuszczać ciśnienie.

Daj sobie czas na ogarnięcie tego doświadczenia. Pozwól sobie na emocje, które przez Ciebie przechodzą. Daj sobie spokój z wygórowanymi oczekiwaniami, a najlepiej obniż poprzeczkę.

Nie oczekuj od siebie takiego samego zaangażowania, produktywności i motywacji co zwykle, bo pandemia nie jest tym co zwykle. A jeśli kiedykolwiek zastanawiałaś się, jak autoempatia wygląda w praktyce – to właśnie tak: obniżasz poprzeczkę podczas tego trudnego doświadczenia. Dopiero wtedy próbujesz zabrać się za cokolwiek.

I to też małymi krokami. Nie przytłaczaj siebie wielkimi planami, bo dodatkowego przytłoczenia akurat na pewno nie potrzebujesz.

2. Zauważ, co robiłaś wczoraj i jak się po tym czułaś

Jeżeli chcesz zrobić coś konstruktywnego, ale nie potrafisz się do tego zabrać, spróbuj od samej obserwacji. Weź coś do pisania i narysuj tabelkę z dwiema kolumnami.

  • W pierwszej spisz wszystkie czynności jakie robiłaś wczoraj, albo w przeciągu ostatnich kilku dni, włączywszy z: „siedziałam przed telewizorem”, „siedziałam przed laptopem”, „siedziałam z komórką w ręku”.

  • W drugiej oceń swoje samopoczucie po tych czynnościach, na przykład na skali od 0 do 10. Napisz, jak te zajęcia na Ciebie wpłynęły? Czy lepiej się po nich poczułaś, czy gorzej? Czy dodały Ci sił, czy wpędziły w poczucie bezradności? Czy uspokoiły Cię, czy zdenerwowały? A następnie zaplanuj jutrzejszy dzień wypełniając go kilkoma zajęciami, po których czułaś się lepiej, silniej, raźniej.

Nie istnieje jeden prawidłowy sposób przejścia przez tę sytuację, jest ich wiele.

Niektórzy unikają nowych doniesień i ostro ograniczają swój dostęp do serwisów informacyjnych, bo to ich stresuje i wytrąca z równowagi (to ja). Za to inni uspokajają się dopiero wtedy, kiedy dokładnie wiedzą, co się dzieje (to nie ja).

Najpierw zauważ, co Ci pomaga a co niepotrzebnie obciąża, i postaraj się cześciej wybierać to pierwsze. A jeśli nadal nie wiesz jak, przejdź do punktu następnego.

3. Znajdź kartkę, ołówek i 3 minuty

Załóżmy, że zgłaszasz się do pewnego badania psychologicznego. Pierwsze, co robią eksperymentatorzy, to sprawiają, żebyś się poczuła kiepsko, czyli proszą Cię o to, żebyś:

  • pomyślała o swojej słabości, o czymś, co uważasz za błąd życiowy, czy o czymś, co wywołuje w Tobie frustrację, stres, żal, poczucie winy,

  • albo żebyś napisała bardzo trudny test, który z góry jest tak ustawiony, żeby nie poszedł Ci dobrze.

Tak czy siak, poczujesz się kiepsko. I w tym trudnym i niekomfortowym momencie dostajesz kartkę, coś do pisania i takie polecenie:

„Wyobraź sobie, że patrzysz na siebie i swoje problemy z współczującej i wyrozumiałej perspektywy. Co do siebie mówisz?”

  1. Najpierw wypisz problemy jakimi przepełniona jest obecnie Twoja głowa (a pewnie takich obecnie nie brakuje).

  2. Następnie mając je w pamięci, tak samo jak uczestnicy badania: wyobraź sobie, że patrzysz na siebie i swoje problemy z współczującej i wyrozumiałej perspektywy. Co do siebie mówisz? – Spisz swoje odpowiedzi. I najlepiej przeczytaj je sobie, teraz, jutro i kiedy poczujesz przytłoczenie tym, co się obecnie dzieje.

Masz 3 minuty na spisanie swojej odpowiedzi.

Jaki był efekt tej autoempatycznej interwencji? Otóż:

  • Uczestnicy mieli większą motywację do tego, żeby zgłębić problem i coś z nim zrobić, a nie unikać tematu.

  • Z większym optymizmem patrzyli na możliwość zmiany trudnej sytuacji.

  • Byli bardziej chętni do tego, żeby wyciągnąć wnioski i nauczyć się czegoś nowego ze swoich błędów czy trudnych momentów. W porównaniu do ludzi, którzy tego ćwiczenia nie wykonali.

To tylko dowodzi (po raz kolejny), że autoempatia wspiera rozwój i zmiany. I żeby sobie pomóc w trudnym czasie, skuś się na to szybkie i proste ćwiczenie. Może znacznie poprawić Twoje samopoczucie, motywację do działania i perspektywy na przyszłość.

Także masz 3 wskazówki: dwie pierwsze weź sobie do serca, a trzecią koniecznie wypróbuj na własnej skórze. Sprawdź, jak to działa i daj znać, czy Ci pomaga.

Wsparcie:

  • Juliana G. Breines, Serena Chen: „Self-Compassion Increases Self-Improvement Motivation”
0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.