4 nie-psychologiczne książki, które mnie rozśmieszyły, wciągnęły, bądź wzruszyły do łez

Zawsze polecam Ci książki o rozwoju i psychologii. Tym razem pomyślałam sobie: „aaa, zaszaleję i wybiorę kilka pozycji z innych tematów". (Szaleństwo jakich mało, co nie? ;-) )

Nie będą to książki o psychologii, ale nadal… to literatura faktu. Dlaczego? Bo ja (oprócz kilku wyjątków) za fikcją za bardzo nie przepadam. Tak na oko, 99{f7d8dfceeecfd292d6520ce50c4eb1b8b0890a6a7db650ffe9c1554c5319c0b0} mojej biblioteczki składa się z książek naukowych, popularno-naukowych, reportaży, pamiętników, biografii albo autobiografii.

Dziś nurkuję w mój 1{f7d8dfceeecfd292d6520ce50c4eb1b8b0890a6a7db650ffe9c1554c5319c0b0} i wyciągam 4 lektury. Nie są o psychologii, ale nie są też fikcją. Jednak na pewno warto po nie sięgnąć.

1. „Śniadanie z kangurami. Australijskie przygody” – Bill Bryson

To coś, przy czym nieźle się uśmiejesz. Poznasz wiele ciekawostek na temat Australii i nie tylko. Oraz, co tu dużo mówić, rozkochasz się w autorze do tego stopnia, że będziesz chciała sięgnąć po jego inne tytuły (a ma ich naprawdę sporo).

Bill Bryson to w moim osobistym rankingu żywy przykład autentycznego niezachwianego zdrowia psychicznego. Człowiek ciekawy świata. Z wielkim dystansem do siebie. Przyjazny, spokojny i z ogromnym poczuciem humoru. Świetny obserwator i fantastyczny gawędziarz. Nic nikomu nie musi udowadniać, ani z nikim ścigać. Jego zawód i misja – być sobą.

Czemu miałabyś sięgnąć po tą książkę? – Dla relaksu, z ciekawości i po to, żeby po prostu się pośmiać.

2. „Zapiski z wielkiego kraju” – Bill Bryson

Muszę Ci pokazać jeszcze jedną książkę Brysona. Po prostu muszę. (Na półce mam ich 8, więc i tak się powstrzymuję.)

Bill Bryson urodził się w Stanach, ale z powodu małżeństwa z Brytyjką wyjechał na 20 lat do Wielkiej Brytanii. Po czym wraz z rodziną wrócił do USA. Z tego wielkiego doświadczenia życiowego zrodziła się ta książka, czyli opis USA przeplatany porównaniami do UK.

Jeśli interesujesz się kulturą któregokolwiek z tych dwóch krajów – musisz to koniecznie przeczytać. Jeśli uczysz się języka angielskiego i chciałabyś wiedzieć więcej o kulturze krajów anglosaskich – musisz to koniecznie przeczytać.

Śmieszne do łez, pełne osobliwych szczególików i ciekawostek, których nie uraczysz w żadnym z oficjalnych podręczników o USA (studiowałam Amerykanistykę, wiem co mówię). No i ten styl Billa Brysona… Autentyczny, szczery i PRZEśmieszny.

Czemu miałabyś sięgnąć po drugą książkę Brysona? – Relaks, śmiech i mnóstwo ciekawostek, o których nie miałaś wcześniej pojęcia.

3. „Skóra. Fascynująca historia” – Dr. Med. Yael Adler

Jeśli chcesz się poczuć dobrze we własnej skórze – mówiąc dosłownie – musisz przeczytać tę książkę. A że ciało i umysł są ze sobą powiązane, fajnie jest włączyć w swoją wiedzę psychologiczną także informacje o tym, jak funkcjonuje Twoje ciało, a w tym największy organ czyli skóra.

Ta książka pomoże Ci w tym niezawodnie. Mimo że dr Adler przekazuje wiedzę czysto naukową, robi to w bardzo przystępny i ciekawy sposób. Dzięki czemu będziesz o wiele więcej wiedzieć jak o siebie zadbać. Do czego, jak się okazuje, wcale nie musisz wydawać fortuny na kosmetyki. Wręcz przeciwnie!

Czemu miałabyś sięgnąć po tą książkę? Bo dzięki niej, dosłownie poczujesz się lepiej we własnej skórze.

4. „Wszystko za życie” – Jon Krakauer

Tę pozycję zostawiłam sobie na koniec. Nie dlatego, że jest najsłabsza, tylko dlatego, że wymaga szczególnego miejsca i zdystansowania od reszty.

Gdyby ktoś zapytał mnie o tę jedną książkę, która zmieniła moje życie, to po pierwsze zastanawiałabym się bardzo długo, a po drugie coś z tyłu głowy podpowiadałoby mi: „Wszystko za życie”.

Opowieść (przypominam – prawdziwa) wzruszająca, dająca wiele do myślenia, głęboka i w jakimś stopniu o każdym z nas. „Chris McCandless porzucił wszystko. Zerwał wszystkie więzi, rozdał pieniądze przeznaczone na studia, by wyruszyć w drogę, która miała dać mu wolność.” – twierdzi okładka książki.

A ja dodam, że na podstawie tej książki Sean Penn zrobił film o tym samym tytule (ang. “Into the wild”). Książkę warto przeczytać tak samo jak warto obejrzeć film. Jedno dopełnia drugie. Przez co historia wydaje się jeszcze ciekawsza i głębsza.

Czemu miałabyś sięgnąć po tą książkę? Żeby się wzruszyć i podumać. (W razie gdybyś nie wiedziała, co ze sobą zrobić w długi weekend. ;-) )

Oto moje cztery propozycje nie o psychologii. Ciekawi mnie, czy którąś z nich znałaś już wcześniej? Jeśli tak to daj znać, co o niej sądzisz. A tak w ogóle to po co częściej sięgasz: po fikcję czy literaturę faktu?

10 komentarzy:
  1. Katarzyna Komorowska
    Katarzyna Komorowska says:

    Moja Droga, Szanowna Emilko
    bardzo dziękuję za podsunięcie powyższych pozycji literatury, którą sama przeczytałaś. Czytanie książek jest moją namiętnością….Całuję, Pozdrawiam, Katarzyna

    Odpowiedz
  2. Katarzyna Gilge
    Katarzyna Gilge says:

    Emilko, dziękuję. Znów odpowiedziałaś na moje pytanie, które od jakiegoś czasu nieustannie do mnie wraca: Co ja mam czytać, skoro nie lubię fikcji??? No może z wyjątkiem literatury fantasy o ironio! Ale jak czytać bajki, to już takie totalne :P Czytam głównie książki o tematyce psychologicznej i literaturę podróżniczą. Tę drugą uwielbiam. Dzięki Tobie, zobaczyłam, że są jeszcze inne możliwości.

    Odpowiedz
    • Emilia Mielko
      Emilia Mielko says:

      Nie przepadasz za fikcją, lubisz książki psychologiczne i podróżnicze (jakbym się przeglądała w lustrze :-) ) a to popycha mnie do tego, żeby postawić śmiałą tezę – Bill Bryson na pewno Ci się spodoba :-) Oprócz tego, że podróżuje i rozśmiesza to jeszcze czyni ciekawe spostrzeżenia na temat ludzi, ogółem. Może się mylę, oczywiście, ale tak mi się wydaje, że chyba byś polubiła go. Jakbyś sięgnęła, to daj znać czy mam rację, czy nie. :-)

      Odpowiedz
    • Emilia Mielko
      Emilia Mielko says:

      Jestem tutaj tylko ja, więc spokojnie możesz do mnie pisać w liczbie pojedyńczej. :-) Co do fikcji, to nie za często czytam, ponieważ wszystko co nie jest fikcją przyciąga mnie bardziej, reportaże, biografie, a najbardziej książki czysto naukowe. Bardzo mnie fascynują. Jest w nich to bezpośrednie przełożenie na realia które mnie przyciąga. Fikcja też jest przyjemna, ta którą czytałam (bo czytam ją, tylko o wiele rzadziej) podobała mi się, i miałam przyjemność z czytania jej. Nie sugeruję absolutnie, że to książki o mniejszej wartości. Nie. Po prostu na mój gust, i w mojej biblioteczce niezmiennie wygrywa i przeważa nie-fikcja. A jak jest u Ciebie?

      Odpowiedz
      • Małgorzata Lis
        Małgorzata Lis says:

        Ja czytam wszystko co mi wpadnie w rękę, poza romansami i obyczajówką, jednak zawodowo muszę (ale i chcę) czytać tzw. literaturę fachową, naukową. Być może dlatego że to moja praca w czasie wolnym sięgam po bajki, baśnie, fantastykę, fikcję. Uwielbiam Sapkowskiego, Wollnego. Nie można cały czas stymulować mózgu pracą. Chyba że to moja forma ucieczki, taki regres do utraconego dzieciństwa do czego się nie chce oficjalnie przyznać. Natomiast Bułhakow, Dostojewski, Mann to absolutne must have. Co najmniej raz do roku. Zastanawiałam się tylko czy osoby o dużej wrażliwości nie powinny podążać za magicznym realizmem albo właśnie fikcja? Poza tobą pod tym postem jeszcze jedna osoba przyznała że nie lubi fikcji, stąd pytanie. Pozdrawiam Cię serdecznie.

        Odpowiedz
        • Emilia Mielko
          Emilia Mielko says:

          Według mnie książki spełniają swoją funkcję, jeśli uczą czytelnika żyć mądrzej, świadomiej, życzliwiej i cieplej w stosunku do siebie i do innych. A czy to akurat fikcja, czy nauka to raczej rzecz gustu. Daleka jestem od wskazywania, kto co powinien czytać. Czytajmy, cieszmy się tym i uczmy się z książek – tyle. To już i tak baaardzo dużo. :-)

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.