4 przedświąteczne przypominajki nie tylko dla WWO

W pandemii czy bez, przez internet czy na żywo – święta i wszelkie świąteczne okazje rządzą się swoimi prawami. I dla własnego dobra warto się z tymi prawami zapoznać.

Kilka spraw do przemyślenia, zanim będziesz miała do siebie (lub do kogoś) pretensje, że nie umiesz świętować

Kiedy w czasie takim jak okres świąteczny czujesz poddenerwowanie, łatwo się irytujesz, nie możesz odgonić się od siebie negatywnych myśli albo łatwo tracisz humor – spokojnie, to w pełni zrozumiałe.

Zamiast zarzucać sobie, że coś z Tobą nie tak, bo nie potrafisz poczuć „magii świąt”, przemyśl tych kilka spraw, a przekonasz się sama, że Twoje reakcje są normalne, zrozumiałe i całkiem sensowne w tych okolicznościach.

1. Święta to jeden wielki wyzwalacz

Wyzwalacz czego? Oj, dosłownie wszystkiego:

  • Przede wszystkim: wyzwalacz silnych emocji. I tu mamy wszystko, do wyboru do koloru: radość, złość, rozczarowanie, smutek, strach, stres, zazdrość, nostalgia, żal, pretensja… ach, długo by zliczać.

  • Także wyzwalacz porównań z innymi. W temacie, jakim tylko sobie zażyczysz: wyglądu, stylu życia, miejsca zamieszkania, relacji, statusu materialnego, zawodu, i tak dalej.

  • Oraz wspomnień – już same zapachy potrafią przenieść nas do przeszłości, w tym nie tylko tych cudownych, ale także bolesnych, krzywdzących, trudnych momentów.

  • Samokrytyka lub poczucia niższości z pewnością też się pojawi – bo kiedy, jak nie teraz najbardziej wychodzi na wierzch to, jak wiele Ci jeszcze brakuje, jak bardzo nie pozapinałaś wszystkiego na ostatni guzik i jak dalekie od ideału jest Twoje życie.

  • Możliwe, że dojdą też przemyślenia głębszej natury – w końcu zbliża się koniec kolejnego roku, a latka nieubłaganie lecą.

  • I wielu, wielu innych rzeczy.

Powtarzamy sobie, że święta powinny być wyzwalaczem samych pozytywnych emocji, pozytywnych myśli, miłych wspomnień, ale, jak wiadomo, rzeczywistość nie działa w tak wybiórczy sposób.

W rzeczywistości wygląda to tak, że patrzysz na radosną rodzinę z reklamy, radośnie zaparzającą kawę, głaszcząc radosnego psa i coś się zaczyna. Te bodźce (które z zasady mają przenosić silny ładunek emocjonalny, inaczej by nie były użyte w mediach) prowokują w Tobie jakąś reakcję. Zaczynasz coś czuć, nad czymś rozmyślać, coś się w Twoim ciele i umyśle zaczyna dziać.

Być może zaczynasz się zastanawiać:

  • Dlaczego ja nie czuję się tak radośnie?

  • Dlaczego to, co innych wydaje się cieszyć, mnie dołuje lub złości?

  • Dlaczego z każdym rokiem coraz bardziej denerwuje mnie ta cała gadanina o „magii świąt”?

  • Jak to wszystko o mnie świadczy? Co to o mnie mówi?

Kiedy otoczenie podkreśla samą szczęśliwość, Ty możesz (bardziej niż zwykle) zauważać jej brak u siebie. A przez to święta stają się wyzwalaczem niezadowolenia, dyskomfortu, smutku, pretensji do siebie, samokrytyki, negatywnych myśli i wielu negatywnych emocji.

To w pełni zrozumiałe i o wiele bardziej powszechne, niż myślimy – tylko że tego raczej nie użyczysz na reklamach.

2. Wracając na stare kąty, zaczynasz wracać do starych zachowań

Święta to okazja do spotkań z osobami, przy których dorastałaś, wychowywałaś się, ale z którymi już dziś na co dzień nie przebywasz. Wracasz też do miejsc, w których kiedyś spędzałaś dużo czasu. Wracasz do okoliczności sprzed lat.

Bądź więc przygotowana na to, że w związku z tym wrócą do Ciebie też Twoje stare tory myślenia, stare przyzwyczajenia, stare sposoby reagowania na sytuacje emocjonalne, konflikty, czy trudności, których dziś raczej już nie używasz.

W ciągu nie-świątecznej porcji roku mieszkasz w innym miejscu, spotykasz inne osoby, konfrontujesz się z innym rodzajem sytuacji – a w związku z tym wykształciłaś w sobie repertuar innych zachowań niż te z przeszłości. Rozwinęłaś się, zmieniłaś się i brawa Ci za to.

Jednak wracając na stare kąty, masz prawo chwilowo wrócić do swoich starych zachowań. Spokojnie, nie dzieje się nic alarmującego, po prostu przyzwyczajenia mają swoją moc, a święta to wyzwalacz, także nieużywanych na co dzień nawyków.

3. Masz prawo mieć mętlik w głowie

Najgorsze, co można sobie sprezentować na święta, to przymusy.

  • Muszę czuć się dobrze.
  • Muszę lubić święta.
  • Musi mi się wszystko dobrze kojarzyć.
  • Muszę cieszyć się z okazji świąt.
  • Muszę śpiewać z radości.
  • Muszę wykrajać pierniczki w kształcie bałwana.

Tu wstaw cokolwiek innego, co zwyczajowo na sobie wymuszasz w okolicach świątecznych. (I koniecznie daj znać w komentarzu, co to takiego w Twoim przypadku.)

Zauważ jedno – te wszystkie przymusy przechylają się wyraźnie tylko w jedną stronę: święta muszą się stać jednym wielkim plusem, jednobiegunowym niezachwianie pozytywnym doświadczeniem. Tu nie ma miejsca na kwaśną minę, niechęć, kłótnię, trzaśnięcie drzwiami, smutek, żal, osamotnienie, złość. Bo to zbyt negatywne na okoliczność świąt. Święta trzeba świętować radością, a nie pochlipywaniem pod nosem.

Brzmi znajomo? Coś takiego siedzi Ci gdzieś z tyłu głowy? Jeśli tak, to zrozumiałe, bo to bardzo powszechne pranie mózgu, chyba wszyscy przez to przechodzimy.

Problem nie polega na tym, że chcemy się cieszyć, bo jasne, że chcemy, i to nie tylko raz czy dwa razy w roku, ale cały czas.

Problem polega na tym, że naturalny stan naszego serca, umysłu, ciała i rzeczywistości, w której codziennie żyjemy, to mętlik, w którym obok siebie współistnieją:

  • radość i smutek,
  • sukcesy i porażki,
  • plusy i minusy,
  • pozytywy i negatywy.

Tak wygląda nasza rzeczywistość – świątek piątek, 24 godziny na dobę, 365 dni w roku.

Pogmatwanie z poplątaniem to nasza norma która obowiązuje także w dni świąteczne.

A można by nawet powiedzieć, że wtedy tym bardziej. Bo skoro święta to emocjonalny czas – to tym większy mętlik będą prowokować (patrz punkt 1. święta to wyzwalacz).

Dlatego nie wymuszaj na sobie jednobiegunowości tylko dlatego, że kalendarz pokazał jakąś datę. To nie zadziała. Lepiej zrób miejsce na doświadczenia wszelakiego typu, te z plusem na czole i te z minusem także.

4. W tym roku możesz czuć jeszcze więcej

W tym roku masz pełne prawo do tego, żeby czuć jeszcze więcej przygnębienia, smutku, zmęczenia, wypalenia, przybicia, dezorientacji, zniechęcenia i wszelakiej maści emocji.

Nie miej do siebie pretensji, nie krytykuj siebie, nie posądzaj siebie o to, że zwariowałaś już chyba doszczętnie.

Prawda jest taka, że przechodzimy przez bezprecedensowy moment, a ten ma prawo w nas wyzwolić bezprecedensowe emocje w bezprecedensowej intensywności albo ilości.

Nie zdziw się, że akurat podczas tych świąt, będziesz czuć mocniej, reagować silniej. Albo wręcz odwrotnie – poczujesz pustkę w środku i nie wskrzesisz w sobie żadnych emocji.

Tak może być. Masz do tego prawo. Wiele się dzieje na świecie i w kraju. Zbyt wiele, żeby to nas w ogóle nie ruszało. Nie jesteśmy robotami. To normalne, ludzkie.

Daj sobie przyzwolenie na przeróżne przeżycia, i zrób sobie przestrzeń na nie. A przede wszystkim – daj sobie spokój, czas i łagodność, której właśnie teraz tak bardzo potrzebujesz.

Kilka sprostowań:

  1. Tak, święta mogą być cudowne, magiczne i wspaniałe.

  2. Tak, święta mogą być bardzo trudnym czasem.

  3. Nie, nikt nie potrzebuje przekonywania i namawiania, że święta jednak są dobre albo jednak są złe, daj spokój sobie i innym, mamy prawo do osobistych odczuć, a te mogą się diametralnie różnić, tak jak różnią się nasze przemyślenia, emocje i wspomnienia, to zdaje się będzie najlepszy prezent z okazji świąt :-)

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.