5 bardzo pomocnych i fascynujących książek na jesienne wieczory

Ponoć czytanie książek jest jak podróżowanie bez wychodzenia z domu. A skoro jesienna pogoda nie zawsze zachęca do wychodzenia z domu, to czytanie o tej porze roku jest całkiem ciekawą alternatywą.

Zatem dziś przynoszę Ci 5 propozycji pomocnych i fascynujących książek na jesienne wieczory. (Spokojnie, możesz je też przeczytać w letnie poranki czy zimowe popołudnia, wszystko jedno.)

1. „Zalękniony mózg” – Catherine M. Pittman, Elizabeth M. Karle

Jeżeli chcesz lepiej zrozumieć lęk, stres, zamartwianie się czy panikę – bingo! Ta książka jest dla Ciebie! Można by było zapytać: „a po cóż ciekawić się takimi nieprzyjemnymi tematami?”. A no można by odpowiedzieć, że po to, żeby sobie pomóc.

Bo kto z nas nie bał się czegoś albo nie zamartwiał na zapas? Wszyscy się z tym całym stresem znamy jak łyse konie. Dlatego nie zaszkodzi jak trochę sobie poczytamy, skąd to się bierze i co najważniejsze – jak sobie pomóc w rozluźnieniu wewnętrznego napięcia.

Ta książka przynosi podpowiedzi – ciekawe, potwierdzone naukowo i skuteczne. Pomaga zrozumieć, skąd bierze się lęk i jak do niego podchodzić, żeby nie zeżarł nas w całości. Szczegółowo omawia m.in. takie strategie, jak: oddychanie, mindfulness, podważanie swoich myśli czy celowe wystawianie się na stres, po to by się z nim oswoić.

Rzetelna, łatwa do strawienia i pomocna – według mnie tyle wystarczy, by po nią sięgnąć.

2. „Dość dobre powody, aby pozostać przy życiu” – Matt Haig

Tu z kolei nie mamy naukowca ani psychologa, ale pisarza, który po swoich osobistych problemach z lękiem i depresją postanowił napisać o tym książkę. Według mnie całkiem fajnie mu to wyszło.

Bardzo osobista, pełna przemyśleń opowieść o tym, jak stres, panika i depresja najpierw odbierały mu kontrolę nad własnym życiem, oraz jak powoli uczył się ją odzyskiwać. (A nie było lekko!)

Daje nadzieję, inspiruje bardzo ciekawymi przemyśleniami i spostrzeżeniami. Uczy jak wrócić do teraźniejszości i nie zamartwiać się przyszłością ani dołować przeszłością.

Ok, przyznaję, autor nie odkrywa Ameryki, nie przedstawia przełomowych faktów z psychologii, jednak jest coś fajnego w tej książce. Opowiada zwykłą historię o tym, jak ciężko i jednocześnie ciekawie być człowiekiem. Do tego zgrabnie napisana. Warto? Według mnie tak.

3. „Czego najbardziej żałują umierający” – Bronnie Ware

W stosunku do tej książki mam mieszane uczucia – pewne jej części bardzo mi się podobały, za to inne w ogóle. Dlaczego więc ją polecam? Dlatego, że te plusy znacznie przysłoniły minusy. I warto się przez mniej ciekawe momenty przedrzeć, żeby dojść do ciekawego sedna. A sednem tej książki jest dokładnie to, o czym mówi tytuł.

Otóż mamy tu panią Bronnie Ware, która w ramach zmiany kariery znajduje pracę jako opiekunka osób starszych i chorych. Zaczyna nie tylko się nimi zajmować, ale też rozmawia z nimi, pyta ich i spisuje ich odpowiedzi i przemyślenia. W ten sposób z czasem tworzy się lista rzeczy, których najbardziej żałują osoby umierające.

A najczęściej żałują tego, że nie żyli w zgodzie ze sobą, tylko pod dyktando oczekiwań innych ludzi. Oraz tego, że stanowczo za dużo pracowali. Albo że zabrakło im odwagi do wyrażania swoich uczuć otwarcie. (Nie dokończę listy, nie będę wygadywać, choć i tak już sporo zdradziłam.)

Książka zdecydowanie dla każdej osoby, która ciągle gdzieś goni i ciągle uważa, że robi za mało, wie za mało, pracuje za mało, jest za mało. To jest bardzo dobry powód, dlaczego warto sięgnąć po tą książkę – bo przekonuje, żeby zwolnić tempo i uspokoić się w tym całym współczesnym wariactwie.

A co mi się nie podoba? No co tu dużo gadać, autorka miejscami przynudza. Opowieści o jej życiu na mój gust – za bardzo (i zupełnie niepotrzebnie) zagmatwane i przedłużane. Nie czyta się tego lekko. Gdyby to ode mnie zależało, okroiłabym tę książkę w wielu miejscach. Byłaby znacznie krótsza, ale za to warta przeczytania od deski do deski i głębszego przemyślenia. Dlatego, mimo że nie bez wad, to polecam.

4. „Mózg zmienia się sam. Innowacyjne techniki przywracania prawidłowych funkcji mózgu bez operacji i leków” – Doidge Norman

Neuroplastyczność – w jednym słowie o tym właśnie jest ta książka. Neuroplastyczność wytłumaczona poprzez opowieści pojedynczych ludzi, którzy zmagali się z poważnymi urazami i lub zaburzeniami mózgu. (Jest na przykład historia osoby, która żyła z połową mózgu i nawet o tym nie wiedziała!)

Książka opisuje, w jaki sposób funkcjonuje, uczy się, i zmienia nasz mózg, a przez to i my sami. Pisze ją psychiatra, więc jest to miejscami książka bardziej naukowa niż popularna. Ale jeśli Cię to nie przeraża, to warto. Głównie dlatego, że autor potrafi skutecznie przekonać, że nasz mózg jest bardzo plastyczny, a nawet magiczny! Ma ogromny potencjał do zmian i poprawy.

Książka zaskakuje, otwiera oczy, pomaga a miejscami zostawia czytelnika z otwartą buzią! Dla pasjonatów wiedzy o mózgu – prawdziwa gratka.

5. „Gawędy o wilkach i innych zwierzętach” – Marcin Kostrzyński

W ramach odpoczynku od psychologii, listę kończę książką na zupełnie inny temat, a jednak BARDZO ale to bardzo ją polecam. Dlaczego? Dlatego, że tę książkę czyta się jednym tchem i kończy ją z o wiele większą świadomością oraz szacunkiem dla przyrody. I myślę, że choćby dlatego warto po nią sięgnąć.

Jest to zbiór opowiadań o dzikich zwierzętach, ich inteligencji, uczuciach i potrzebach. Fascynujące i niesamowite, podobnie jak ich autor, który dla przyrody zdaje się zrobić wszystko (np. regularnie spaceruje po lesie nocą, albo wchodzi z kamerą na kilkanaście godzin do beczki zakopanej w ziemi, żeby niepostrzeżenie obserwować zwierzęta).

Gorąco polecam, tak samo jak i jego kanał na YT – „Marcin z lasu Kostrzyński”.

Po którą masz ochotę/potrzebę sięgnąć? Co leży u Ciebie na półce z książkami i czeka na jesienne wieczory?

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.