Niebieski motyl na źdźble trawy

5 korzyści z praktykowania autoempatii

Autoempatia, czyli współczucie do samego siebie, jest jednym z najważniejszych psychologicznych filarów rozwoju osobistego. Opierając się na nim zbudujesz wyższe poczucie własnej wartości, zrealizujesz założone cele, poprawisz relację z innymi ludźmi, zwiększysz poczucie szczęścia.
Czym jest autoempatia, dokładnie opisałam we wcześniejszym artykule, a dziś skupię się na korzyściach, jakie przynosi empatyczne podejście do samego siebie. Przytoczę też kilka faktów, które pochodzą z naukowych opracowań i opierają się na eksperymentach, badaniach i analizach danych. Trzeba po nie sięgać, aby móc zanurzyć się w morzu korzyści, jakie wynikają z autoempatycznego nastawienia.

Krótka powtórka z autoempatii

Wg dr Kristin Neff, autoempatia składa się z trzech podstawowych elementów.

  • Bądź do siebie przyjazny, zwłaszcza w trudnych chwilach; daj sobie czas, kolejną szansę i miłe słowo.

  • Pamiętaj że nie jesteś sam, skoro Ty popełniasz błędy i cierpisz, to wiedz, że to samo odczuwa większość ludzi na ziemi.

  • Bądź uważny, nie wszystkie myśli które przychodzą Ci do głowy są wiarygodne i prawdziwe; podważaj je, przyglądaj się im z dystansu.

Skąd u nas deficyt autoempatii?

Bycie dla siebie ostrym, karanie się za błędy, albo poświęcanie się dla innych motywuje do działania – tak myśli niestety spora część nas. Od dzieciństwa uczymy się, że jeśli zawalimy jakąś sprawę, powinniśmy czuć się winni i oczekiwać, że zostaniemy za to ukarani. Na studiach, a później w pracy, przekonujemy się, że konkurencja jest spora, że przetrwa tylko najsilniejszy i najtwardszy, i żeby osiągnąć sukces, powinniśmy siebie ciągle ostro oceniać, lustrować i poprawiać.

Niebywałe jest to, że na takich zasadach wiele osób opiera swoją życiową postawę i dokonuje ważnych wyborów. Z takim nastawieniem patrzą w lustro. Zdumiewająca jest powszechność tak krytycznego sposobu myślenia, choć jest on kompletnie nieskuteczny. Biczowanie siebie nie działa. Nie motywuje. A mimo to jest szeroko rozpowszechnione i przekazywane nowym pokoleniom. To nie tylko zdumiewające, ale i przerażające.

Co się dzieje, kiedy praktykujemy autoempatię?

Na szczęście możemy zbudować styl życia na innych zasadach. O wiele zdrowszych i łagodniejszych. Mowa oczywiście o dzisiejszej bohaterce, czyli autoempatii. Każdy może się jej nauczyć, nie potrzebujemy żadnych specjalnych predyspozycji.
Kiedy eksperymentatorzy uczyli uczestników badania jak praktykować autoempatię, już po kilku takich lekcjach uczestnicy ci odczuwali wiele korzyści. Wybrałam z nich 5 najważniejszych:

  1. Przestajesz mieć w sobie wroga.

    Nie musisz już przed nikim ukrywać swojej prawdziwej twarzy. Nie musisz robi uników, bo kar już nie ma. Nie musisz chować się przed krytycznymi komentarzami, bo ich nie usłyszysz. Nie unikasz lustra. A widząc siebie wyraźnie, wiesz czego potrzebujesz i kim tak naprawdę jesteś.

  2. Bierzesz za siebie odpowiedzialność.

    Kiedy widzisz czego Ci brakuje, co chciałbyś zmienić, w którym kierunku się rozwijać, to sam podejmujesz odpowiednie decyzje. Robisz to nie za karę, ale z wewnętrznego, prawdziwego pragnienia, dlatego autoempatia to o wiele lepszy motywator do działania, niż kary i krytyka.

    
Badania wykazały, że dzięki autoempatii mamy więcej motywacji, by dotrzymać raz danej sobie obietnicy. Na przykład: osoby badane które zostały przeszkolone w autoempatii, zaczęły regularnie ćwiczyć, konsekwentnie trzymać się diety, a także ograniczać palenie papierosów. Bo tak na prawdę wszyscy pragniemy być zdrowi i szczęśliwi – bez wyjątku.
 Kiedy włączasz autoempatię do swojego życia, Twoją motywacją do działania nie jest już strach, ale pragnienie. Ludzie z wysokim poczuciem autoempatii wykazują większą motywację wewnętrzną i chęci do dokonania zmian.

  3. Nie boisz się potknąć.

    Kiedy stworzysz sobie bezpieczne warunki na to, by bez strachu spojrzeć w lustro, przestajesz się przejmować ryzykiem. Uczestnicy badania, którzy nauczyli się praktykowania autoempatii, znacznie lepiej radzili sobie ze stresem i strachem przed porażką. Z tak wypracowanym nastawieniem, można śmiało ryzykować i przewracać się wielokrotnie. Bo za każdym razem znajdziesz siły, by jeszcze raz się podnieść. Wstaniesz, otrzepiesz się i sam sobie dodasz motywacji, aby spróbować ponownie.

  4. Akceptujesz to, jaki jesteś.

    U osób z wysokim poziomem autoempatii badacze zauważyli mniejszą tendencję do zamartwiania się, do perfekcjonizmu, wykryli także zmniejszony poziom hormonów stresu. Kiedy jesteś dla siebie przyjacielem, zwłaszcza w trudniejszych chwilach, nie rzucasz sobie kolejnych kłód pod nogi. Zastanawiasz się nad tym, jakie masz możliwości, a nie skupiasz się na ograniczeniach. Myślisz o tym, co już posiadasz. Akceptujesz to, jaki już dziś jesteś, a nie to, jaki ewentualnie będziesz w nieokreślonej przyszłości.

  5. Uwalniasz myśli i uczucia.

    Samokrytyka nie tylko osłabia motywację, ale i pogłębia tendencję do tłumienia myśli i negatywnych emocji. Skoro i tak z jakiegoś powodu źle się czujesz, a wiesz, że otwierając się przed sobą, dolewasz tylko oliwy do ognia, to nie masz ochoty tego robić. Spokojne nastawienie do złych doświadczeń, negatywnych emocji, cierpienia i bólu sprawiło, że osoby badane chętniej im się przyglądały. Negatywne emocje uważały za tak samo ważne, jak pozytywne. Bo były pewne, że nie czeka ich fala samokrytyki za to, że przeżywają strach, smutek czy żal.

Współczucie okazywane samemu sobie jest jak wytrzymały i trwały materiał, z którego można budować wszystko to, czego pragniemy. Oczywiście powyższa lista nie wyczerpuje korzyści jakie czerpiemy z praktykowania autoempatii. Wymieniłam jedynie 5 moim zdaniem najważniejszych. Oprócz tego, badania pokazały też korelacje autoempatii z takimi wartościami jak: mądrość, poczucie szczęścia, optymizm, ciekawość, podejmowanie inicjatywy osobistej, inteligencja emocjonalna.

Ja osobiście nie mogę się nachwalić zjawiska, jakim jest autoempatia. Na każdym kroku robię co mogę, by praktykować zasadę bycia swoim przyjacielem. Czasami wychodzi mi to lepiej, czasami gorzej, ale to nie ma znaczenia, w końcu i tak zawsze wyląduję na miękkiej poduszce autoempatii.

1 komentuj

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.