5 superprostych trików jak się zrelaksować, kiedy nie masz na to czasu

Wakacje mijają, a mimo to nadal nie czujesz się wypoczęta? — głowa do góry :-)

Dziś podpowiem Ci, jak w bardzo prosty sposób, szybko i bezwysiłkowo odpocząć, nawet jeśli myślisz, że na odpoczynek nie masz czasu.

Oto 5 rzeczy, które zajmą Ci tylko kilka minut i skutecznie pomocą obniżyć napięcie i stres podczas męczącego dnia.

1. Wyciągnij wtyczkę na 10 minut

Dosłownie. Wyłącz komórkę, telewizor, radio, komputer, lampkę, kuchenkę, suszarkę do włosów, lodówkę (ok, lodówce dajemy dyspensę) i cokolwiek tam jeszcze podłączyłaś do prądu. Niech nie gada, nie szumi, nie piszczy, nie burczy, nie mruga, nie świeci. Cały dzień Twoje zmysły znosiły nalot bombowy, dlatego czas na absolutną ciszę.

Idź do pokoju, w którym nikt Ci nie przeszkodzi, otwórz szeroko okno, postaw tuż obok wygodne krzesło i usiądź. Zamknij oczy. Weź 3 głębokie oddechy i jeszcze głębsze wydechy. W takiej pozycji pozostań jeszcze przez 10 minut (Może być dłużej, jeśli tylko sobie życzysz.) Ale przede wszystkim nie wierz mi na słowo. Spróbuj, a sama się przekonasz — taka prosta sprawa, a potrafi zresetować cały dzień.

2. Wyjmij notes i ołówek

„Znowu będzie mi mówić, żeby pisać o swoich przeżyciach.” — A! Wcale bo nie! (zrobię to innym razem).

Zacznijmy od tego, że sporą odpowiedzialność za Twoje zmęczenie ponoszą myśli pt. „Co ja jeszcze muszę zrobić?” Ciągle wyliczasz 101 rzeczy do zrobienia „na zaraz”. Ten mentalny zamęt przyczynia się do Twojego zmęczenia i to znacznie! Jak go okiełznać? To potrwa tylko minutkę, a zobaczysz, że poczujesz ulgę. Usiądź i zrób listę: „co muszę zrobić dziś”, ewentualnie: „rzeczy do zrobienia na jutro.”

Kiedy stworzysz taką listę, nie musisz już trzymać tego wszystkiego w swojej głowie i bać się, że czegoś zapomnisz. Nie zapomnisz, bo zapisałaś czarno na białym. A w dodatku możesz nią manipulować: nadawać swoim zadaniom priorytet, terminy, cenę, ilość, sposób transportu i inne szczegóły. Zobaczysz, że dzięki tak prostej sztuczce, część napięcia, które ciągle w sobie nosisz, po prostu zniknie.

3. Umyj ręce

To żadna metafora. Dosłownie, idź do łazienki, odkręć ciepłą wodę i umyj ręce. Powoli i delikatnie. Dlaczego? — już wyjaśniam. Na pewno znasz uczucie zziębniętych rąk kiedy się denerwujesz. To odzywa się geniusz ludzkiego organizmu — uznaje, że sytuacja jest poważna i odcina krążenie od kończyn, a skupia się na sercu, mózgu i mięśniach. Dłonie i stopy mogą poczekać.

Żeby nieco załagodzić ten alarm, umyj ręce, włącznie z nadgarstkami w ciepłej wodzie. Ciepło ogrzeje krew w żyłach dłoni i nadgarstka i popłynie dalej, a Ty momentalnie poczujesz falę spokoju, która rozejdzie się po Twoim ciele (i po umyśle). Jako ekstra bonus aromaterapeutyczny — użyj mydła o ulubionym relaksującym zapachu (mój faworyt — wanilia. Albo kokos, sama nie mogę się zdecydować, co lubię bardziej.) Et voilà! Naprawdę szybka ulga gotowa.

4. Zawołaj czworonoga

Badania jednoznacznie potwierdzają: ludzie, którzy mają zwierzęta, rzadziej cierpią na depresję, nadciśnienie i rzadziej chodzą do lekarza. Bo kontakt z kotem, psem czy innym stworzonkiem relaksuje, poprawia nastrój, uspokaja i regeneruje na poziomie fizycznym i psychicznym.

Sam dotyk sierści i ciepło zwierzaka od razu obniża Ci ciśnienie i przegania ciemne chmury w Twojej głowie. Dlatego, kiedy tylko czujesz zmęczenie, stres i przytłoczenie, zawołaj swojego psa, kota (co do kota — któż wie, może spłata Ci figla i akurat przyjdzie!!), rzuć mu piłeczkę, albo kulkę z papieru na sznurku, pogłaszcz, przytul i wsłuchaj się w jego mruczenie. (Oczywiście to ostatnie tyczy się kota, z tego, co mi wiadomo, psy nie mruczą, a szkoda.) Ukojenie w 5 minut gotowe.

5. Posłuchaj plumkania przyrody

W punkcie pierwszym pisałam o tym, żebyś wyłączyła wszystko, co gra i otoczyła się ciszą. Teraz troszeczkę sobie zaprzeczę, ale tak tyci tyci, w granicach rozsądku. Załóż słuchawki i wsłuchaj się w odgłosy natury. (Być może nie musisz do tego włączać żadnej empetrójki, a wystarczy, że po prostu wyjdziesz przed dom — tym lepiej dla Ciebie!) To może być śpiew ptaków, plumkanie strumyka, rechot żab, fale morskie, albo odgłos wiatru, który głaszcze drzewa, wybierz wedle uznania.

Naukowcy długo zastanawiali się, dlaczego przebywanie wśród przyrody i słuchanie jej odgłosów tak bardzo nas relaksuje. Myśleli, myśleli, aż w końcu wymyślili. Okazuje się, że przyroda potrafi złapać naszą uwagę, odciągnąć ją od egocentrycznych myśli i przekierować ją w całości: na sikorkę, żabę albo rzęsę wodną.

Całkiem nieźle, co? To właśnie dlatego na zielonej łące albo w parku, Twój stres, i napięcie – cichną. A kiedy tak się staje — Ty głęboko odpoczywasz. Na szczęście nie musisz od razu jechać na Hel ani do Puszczy Białowieskiej, możesz włączyć odgłosy przyrody na swojej komórce, nałożyć słuchawki i porządnie się zrelaksować. Łatwizna.

Ani trudne, ani długie a działa. Zbadane naukowo i przetestowane przeze mnie. Polecam. Czysta magia. Tylko korzystać i się relaksować.

Zostaw komentarz poniżej — wybierz jedną z powyższych podpowiedzi i napisz czemu kusi Cię, żeby po nią sięgnąć. (I dodaj, kiedy to zrobisz.)

4 komentarzy:
  1. Katarzyna Gilge
    Katarzyna Gilge says:

    Robienie listy już od dawna stosuję. Szczególnie w pracy i jak dla mnie działa świetnie bo odciąża umysł a tym samym zmniejsza napięcie. Potwierdzam też mycie rąk, słuchanie przyrody i kontakt z czworonogiem. Obserwacja zwierząt a szczególnie ryb w akwarium sprawia, że staję się jak zaczarowana, wyłączam się zupełnie na bodźce zewnętrzne a to mnie relaksuje. Dotyk sierści moich świnek natomiast niesamowicie uspokaja i koi. Szkoda, że na razie nie mogę wypróbować pierwszego pomysłu tak po prostu od zaraz, ale kiedy jestem w lesie, czy w górach, to rozumiem o co chodzi. „Szum” natury działa relaksująco a szum miasta i wszystkich urządzeń męczy.

    Odpowiedz
    • Emilia Mielko
      Emilia Mielko says:

      Jestem pod wrażeniem, że robisz tyle rzeczy które Ciebie regenerują i wspierają. Widać, że zależy Ci na tym żeby o siebie dbać. To wielka sprawa. Super! A z tym miastem, faktycznie, mimo że mieszkamy w nich od dawna to wydaje mi się że nadal miasto dla nas to nadal jest sztuczne środowisko i faktycznie może męczyć, a nie reklasować. A próbowałaś to „obejść”? :-) Czyli tak jak pisałam nakładać słuchawki i będąc w mieście przenosić się w świat przyrody poprzez odgłosy natury? Działa? P.S. A jakie masz świnki? :-) morskie? wietnamskie?

      Odpowiedz
      • Katarzyna Gilge
        Katarzyna Gilge says:

        Staram się jak tylko mogę, znaleźć sposób na to, żeby się zrelaksować. Niestety jestem w ciągłym napięciu i nie potrafię się wyluzować, dlatego staram się sobie ulżyć. Dodatkowo chyba też należę do kręgu osób WWO bo wszystkie bodźce bardzo szybko wywołują u mnie zmęczenie, już nie wspomnę o długotrwałym przebywaniu pośród ludzi. Do tego dodać szum miasta i panika wewnętrzna gotowa :P Dlatego uciekam. Kilka prób słuchania odgłosów natury przez słuchawki podejmowałam, ale często ciężko jest zagłuszyć ten cały hałas. Może zainwestuję w inne słuchawki??? ;) A świnki, to oczywiście morskie. Dwie kochane, wesołe kuleczki, które jak nikt i nic potrafią mi poprawić samopoczucie. A najlepsze jest to, że robią to zupełnie nieświadomie. :)

        Odpowiedz
        • Emilia Mielko
          Emilia Mielko says:

          No to przebywaj ze świnkami jak najczęściej bo widać, że odwalają kawał dobrej roboty :-) Rozumiem, że może być z tym trudno, ale tak jak mówisz, oaza spokoju to absolutna konieczność dla wrażliwców. Jeśli musisz czasami uciec z miasta, to uciekaj :-)

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.