5 wskazówek na dobry początek własnego rozwoju

5 wskazówek na dobry początek własnego rozwoju

Od którego kawałka z reguły zaczynasz układanie puzzli?

Od krawędzi? No pewnie, bo tak jest łatwiej. A co dalej? Dalej trzeba trochę pogłówkować, np. wyszukać jakieś bardzo charakterystyczne elementy o wyrazistych kolorach.

Bo takie zadanie, jakim jest układanka, wypadałoby sobie jakoś ułatwić, zwłaszcza jeśli malutkich kawałków są tysiące. Często dostaję od Was pytania, od czego najlepiej zacząć rozwój osobisty. Wydaje mi się, że z rozwojem jest bardzo podobnie jak z puzzlami.

Wysypujesz całe pudełko kawałków, które na pierwszy rzut oka nijak do siebie nie pasują. Siadasz, odwracasz wszystkie do góry obrazkami, a następnie chwytasz się za głowę myśląc, że właśnie wyrzuciłeś 50 zł w błoto. Masz ochotę pozbierać wszystko z powrotem do pudełka i odłożyć na najwyższą półkę – a niech tam spokojnie zbierają kurz. „Może za rok” – myślisz – „Tak tak, wtedy na pewno mi się zechce, będę miał co robić w długie zimowe wieczory. Będzie pięknie, kiedyś tam…“

Na szczęście to „kiedyś tam“ przychodzi szybciej, niż się spodziewałeś, a wraz z nim ponowna ochota na poukładanie puzzli. Ściągasz pudełko z półki, otrzepujesz z kurzu i zaczynasz od nowa. Tym razem do zadania podchodzisz ze sprytem – od razu szukasz krawędzi. Po kilkunastu minutach masz już całą ramkę z jedną wielką dziurą w środku i sporym stosem niepoukładanych malutkich kawałków. Jednak słomiany zapał daje o sobie znać i dochodzisz do wniosku, że w tym roku to by było na tyle. Następnej zimy dasz sobie kolejną szansę. Tak tak, wtedy z pewnością będzie się o wiele lepiej układało. No i w ogóle, będzie pięknie, kiedyś tam…

Z rozwojem bywa bardzo podobnie jak z puzzlami

Przychodzi taki moment, kiedy nabierasz ochoty na jakieś zmiany w swoim życiu. Jednak nie do końca wiesz, co można by poprawić. Coś Cię uwiera, coś nie pasuje. Zaczyna się rodzić w Tobie ochota, żeby wziąć się za temat jak z bykiem za rogi. W podobnym stanie idziesz po puzzle do sklepu. Wybierasz jakieś, najlepiej mocno skomplikowane – w końcu ambitnym trzeba być, płacisz, wracasz do domu, i co? Lądujesz na podłodze z tysiącami malutkich kawałków, które teoretycznie miały utworzyć jakiś piękny obraz i do siebie pasować. Ale Tobie bardzo trudno w tej sytuacji dać wiarę. Przytłoczony, wycofujesz się i wracasz do „A niech zostanie tak jak było! Po co mi to wszystko?!”

Jednak, zanim odstawisz pomysł ze zrobieniem czegoś rozwojowego na górną półkę, poczekaj momencik. W końcu każde puzzle da się ułożyć. Ba! Niektórzy robią to hobbistycznie, regularnie i z wielkim uśmiechem na twarzy. Po prostu trzeba do tych małych rozsypanych kawałeczków umiejętnie podejść, tak samo jak do własnego rozwoju.

A jeśli właśnie nabrałeś ochoty, żeby zacząć układać puzzle własnego rozwoju, oto kilka spraw, o których warto sobie przypominać, zwłaszcza na samym początku:

  1. Jest z czego wybierać

    Kiedy zajrzysz do księgarni, pomyszkujesz po internecie, czy po prostu pomyślisz, lub porozmawiasz z kimś, kto interesuje się rozwojem osobistym, to bardzo szybko przekonasz się, jak szerokie to pole. Od neuronauk po duchowość, od indywidualnej drogi po masowe prądy. Jest z czego wybierać. Ale bez względu na to, jakiego dokonasz wyboru (zwłaszcza na samym początku), najważniejsze jest to, żebyś w ogóle zaczął, a nie zrezygnował. Liczy się Twoje zaangażowanie i decyzja, że chcesz się rozwijać i podnieść jakość Twojego życia. Reszta to kwestia preferencji i gustu. Pamiętaj jednak, żeby nie szukać bezwysiłkowej drogi na skróty, choć znajdą się i tacy którzy będą Cię zapewniać, że ona działa. No cóż, jakby to ująć – działa, owszem, ale jedynie na ich korzyść.

  2. Najtrudniej zacząć

    Poczułeś ochotę, a może i wewnętrzny imperatyw, by rozwijać się i ruszyć z miejsca, w którym obecnie umysłowo przebywasz, krótko mówiąc – decyzja zapadła. Entuzjazm i chęci są, ale nadal stoisz w miejscu i zadajesz sobie pytanie: od czego zacząć. Ułatwisz sobie to zadanie podejmując się na początku prostych rzeczy. Tak jak przy puzzlach – o wiele łatwiej zacząć od układania krawędzi, niż od samego środka. Łatwiej ułożyć charakterystyczne kolory i kształty, niż jednolite tło. I nie ma w tym nic złego. Zwłaszcza na początku, kiedy startując, podobnie jak samolot, zużyjesz najwięcej energii. Później, kiedy pułap i prędkość się unormują, potrzebujesz mniej energii. Jednak początek to spory siłek, dlatego warto go sobie ułatwić i zacząć od tego, co przychodzi Ci najłatwiej. Co bazuje na Twoich naturalnych ciągotkach i umiejętnościach. Tak zdobyte pierwsze sukcesy nie tylko pozwolą Ci nabrać rozpędu, ale przede wszystkim uchronią Cię przed rezygnacją.

  3. Przyjemność a nie przymus

    Zazwyczaj nie układasz puzzli na czas, ale dla przyjemności. A jeśli jest odwrotnie, to albo robisz to za karę, albo za chwileczkę rzucisz wszystko w cholerę i nieprędko do tego wrócisz. Podobnie przy zajęciach rozwojowych – dobrze jest obrać kierunek na proces, a nie na efekt końcowy. Przechodzenie przez nowe doświadczenie i uczenie się go, już samo w sobie bardzo rozwija i daje wielką radość i satysfakcję. Efekt końcowy może go uwieńczyć, ale wcale nie musi.

  4. Zauważaj postępy

    Postępy dodają rozpędu, dlatego warto je zauważać. A najlepiej robić to z głową, czyli zauważać jak dużo już masz za sobą. „Już ułożyłam połowę!”, a nie „jeszcze drugie tyle mi zostało”. To zmienia perspektywę i dodaje sił.

  5. Zerkaj na obrazek

    Ułożenie puzzli, bez zerkania na pudełko, byłoby dosyć trudne. Dlatego wielkim ułatwieniem jest „namalowanie“ sobie na samym początku obraz efektu końcowego. Osobiste dzieło sztuki, kolaż, pod tytułem: „Moje wartości, plany i cele”. Zerkając na niego podczas własnej rozwojowej podróży, łatwiej odnaleźć kolejny pasujący kawałek.

A jak mają się Twoje puzzle? :-)