6 najmniej popularnych a jednocześnie najbardziej skutecznych sposobów na realizację każdych planów

Szukasz prostych trików, jak zrealizować swoje szeroko zakrojone plany życiowe? Chciałbyś poznać tajemny sposób, jak sprawić, żeby Twoje marzenia ziściły się jak za pstryknięciem palców bez żadnego wysiłku z Twojej strony?

Jeśli tak, to przykro mi, w tym tekście (i na tej stronie) tego nie uświadczysz. Bo w takie metody cud po prostu nie wierzę. Jeśli jeśli chcesz dostać zestawik sposobów na realizację swoich planów, które naprawdę działają, mimo że wymagają nieco wysiłku – trafiłeś pod dobry adres. Gdybym sama nie stosowała się do tych zasad, dziś Wonder and Ponder byłby zapewne tylko wspomnieniem.

Oto i one.

1. Metodyczna praca

Powiem wprost – trochę nam odbiła woda sodowa do głowy. Chcemy imponujących rezultatów w szybkim tempie i najmniejszym nakładem sił.

Dorzućmy do tego jeszcze:

  • Oczekiwanie, że wszystko ma się ułożyć perfekcyjnie.
  • Roszczeniowe „zasługuję na to, co najlepsze”.
  • Pobożne życzenia: „zjawi się ktoś, kto mnie uratuje” albo „znajdę magiczny trik”.
  • Gigantyczny brak cierpliwości: „Jak to!? Mam czekać na rezultaty pół roku?! Mogę poczekać co najwyżej pół minuty.”
  • Wybrzydzanie: „musi być dokładnie tak, jak sobie zamaniłam, cała reszta jest nic nie warta”.
  • Oraz ostra alergia na jakiekolwiek wady, słabości, potknięcia, niedociągnięcia, niedoskonałości czy dyskomfort.

Ok, jeśli nie chcesz nazwać tego zarozumialstem, to nazwij rozpieszczeniem, albo przynajmniej zaklinaniem rzeczywistości.

Te wszystkie zabiegi spełniają jedno zadanie: budują wielki objazd, żeby tylko ominąć coś, co w ogóle przestało nam się mieścić w głowach – metodyczna i mrówcza praca.

Możesz mieć talent, szczęście, koneksje, świetne urodzenie – jeśli nie przyłożysz się do pracy, nie licz na rezultaty. Proste, niepopularne a jednocześnie diabelnie skuteczne.

O wytrwałości w uczciwej pracy przeczytasz więcej w tekście Wytrwałość: co robić, kiedy ci się nie chce.

2. Systematyczność

Jakkolwiek uczciwa by Twoja praca nie była, żeby przyniosła zmiany na lepsze – musi być systematyczna. Pisarz, pływak, diwa operowa – wszyscy robią to samo: systematycznie ćwiczą. A co to znaczy systematycznie?

Systematycznie równa się ciągle, nieprzerwanie, czyli także wtedy, kiedy:

  • nie chce Ci się,
  • idzie jak po gruzie,
  • wena wyparowała,
  • nie masz motywacji.

Niestety popularne opinie: „najpierw musi mi się zechcieć, żebym pozmywała naczynia, poćwiczyła, albo przeczytała tę książkę” – to wszystko mit.

Bo wena i ochota nie spadają z nieba, nie wyskakują z kapusty ani z rękawa. Rodzą się w trakcie działania. Dlatego działanie musi być pierwsze i systematyczne. Na nic nie czekaj, tylko zacznij robić, co zaplanowałeś. A zobaczysz, że za chwilę Ci się zechce. Za działaniem przyjdzie motywacja, inspiracja, natchnienie i ochota.

Więcej na ten temat w tekście: Jak w 10 minut sprawić, żeby ci się chciało (tak jak ci się nie chce).

3. Cierpliwość

Cierpliwość to przeciwieństwo rozpieszczenia, o którym pisałam w punkcie 1.

Jeśli zdaję sobie sprawę z własnych ograniczeń, jeśli przykładam się i systematycznie pracuję nad sobą i nie liczę na to, że gwiazdka spadnie mi z nieba, to jednocześnie oznacza, że mam cierpliwość.

  • Do procesu, przez który przechodzę.
  • Do siebie i swoich ograniczeń.
  • Do swojego wysiłku.

Dlatego, pomimo przeróżnych trudności, cierpliwie wykonuję to, co sobie zaplanowałam. Cierpliwość to umiejętność opiekowania się i doglądania swoich celów.

Jeśli szybko rezygnujesz ze swoich celów, bo twierdzisz, że brak Ci cierpliwości, przyjrzyj się jeszcze jednej sprawie – swoim oczekiwaniom (patrz punkt następny).

Więcej na ten temat w tekście: Czas na zmiany, cz.III – cierpliwość.

4. Luźne oczekiwania

Oczekiwania mogą dodawać energii i entuzjazmu. Ale tylko jeśli trzymasz je na dystans. Jak się spełnią – świetnie, jak nie – szukasz alternatywy i ruszasz do przodu bez większego żalu.

Natomiast jeśli przyssiesz się do swoich oczekiwań niczym glonojad do ścianki akwarium, wyrządzisz sobie więcej szkody niż pożytku. Wtedy wystarczy mała rozbieżność między Twoimi oczekiwaniami a rzeczywistością – i dramat gotowy.

Nie dość że wyrzucisz do kosza już włożony wysiłek, to stracisz cierpliwość do siebie i swojej pracy.

Dlatego poluzuj swoje oczekiwania jak pasek od spodni po sutym obiedzie. Nie przywiązuj się do nich za mocno.

5. Akceptacja

Perfekcja to twór tak sztuczny jak dietetyczna woda. Dość agresywnie i uparcie nalega, by cały świat miał tylko jedną stronę: tę piękną, mądrą, bogatą, uśmiechniętą i wysprzątaną na glanc.

A jeśli chodzi o drugą stronę medalu? – o nie! Co to to nie! – Perfekcja będzie jej zaprzeć, nie dopuszczać do myśli, wypierać i wymazywać ze swojej świadomości i udostępnianych zdjęć.

Biorąc pod uwagę, że cały świat składa się z dwóch połówek: mądrej i głupiej, wysokiej i niskiej, czystej i brudnej, dobrej i złej – perfekcja zaprzecza prawom fizyki i zdrowego rozsądku. Jeśli jej zaufasz – pożegnaj się ze spokojem wewnętrznym, równowagą i zadowoleniem ze swojego życia.

Zdrowym i realnym przeciwieństwem perfekcji jest akceptacja:

  • minusów (razem z plusami,
  • ograniczeń (razem z możliwościami),
  • wad (razem z zaletami),
  • słabości (razem z mocnymi stronami).

To obraz o wiele bardziej realny i ludzki.

6. Odraczanie gratyfikacji

Jeśli potrafisz odraczać gratyfikację, to znaczy, że nie odpuszczasz sobie tego, czego potrzebujesz najbardziej, na rzecz tego, co zechciało Ci się przed chwilą.

A czym jest sama gratyfikacja? Oglądaniem telewizji, jedzeniem słodyczy, wyprawą do galerii handlowej, albo zwyczajnym lenistwem. Czyli wszystkim, na czym kończysz swoją podróż, objeżdżając uczciwą pracę szerokim łukiem.

Podobnie jak z powyższymi punktami, w przypadku odraczania gratyfikacji sprawa ma się brutalnie prosto: jeśli chcesz osiągnąć sukces (w jakiejkolwiek dziedzinie), potrzebna Ci będzie długodystansowa umiejętność koncentracji i samodyscypliny. Nie przez jeden dzień, ale przez rok, dwa a może i więcej. Przy jednoczesnym ignorowaniu i nie rozpraszaniu się tym, co łatwe i przyjemne tu i teraz.

Pewnie już samo mówienie o tym niektórych przyprawia o gęsią skórkę. Jednak odraczanie gratyfikacji to żadna tortura ani wrodzony talent. To kolejna umiejętność, którą się ćwiczy identycznie jak jazdę na rowerze. Im więcej ćwiczysz, tym lepszy w tym się stajesz.

A po co się tak męczyć? Słuszne pytanie. Odraczanie gratyfikacji to jedna z najważniejszych i najbardziej pomocnych umiejętności w zdobywaniu tego, co uważasz za cenne: sukces w pracy, szczęśliwy związek czy choćby równowaga wewnętrzna. Więc jak widzisz, jest po co się męczyć.

Część mnie żałuje, że ta lista nie składa się z jednego punktu, który opisywałby jakiś super magiczny trik zamieniający wszystko w złoto. Byłoby łatwiej i zdecydowanie szybciej. Choć jest i ta część mnie, która docenia i szanuje moje wysiłki, ponieważ nie były łatwe i szybkie.

A Ty? Jak to widzisz? Masz jeszcze jakiś skuteczny sposób na zadowolenie z życia?

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.