7 bardzo małych zmian, które przyniosą Ci bardzo duże korzyści

Kiedy pieczesz szarlotkę według przepisu, wystarczy że zmienisz jeden składnik, a smak wyjdzie inny. Podmienisz cukier na miód, dodasz orzechy, albo wybierzesz mąkę z cieciorki zamiast pszenicy i to wystarczy, żebyś zajadał się odmienionym ciastem.

W Twoim życiu jest tak samo – nawet niewielka zmiana może zmienić jego smak.

Małe jest piękne

Wielkie zmiany na niektórych działają zniechęcająco. Onieśmielają albo przytłaczają. Przez co rezygnują z nich zanim zaczną. Jeśli tak właśnie reagujesz na rozmach, to te małe zmiany mogą Ci się spodobać. Zerknij, może coś Ci wpadnie w oko:

  1. Umów się ze sobą na krótkie spotkanie

    10 minut z samego rana albo wieczorem. Kiedy spotykasz się tylko ze sobą. Wyciszasz, oddychasz, zaparzasz pyszną herbatę, patrzysz przez okno, piszesz, albo siadasz na balkonie i bierzesz kota na ręce (w szeleczkach i na smyczy rzecz jasna) i po prostu rozluźniasz się przed lub po całym dniu.

    10 minut. Takie Twoje słodkie co nieco, na które możesz codziennie liczyć. Kompres przykładany na zmęczenie dniem. Codziennie.

  2. Umów się z sobą na dłuższe spotkanie

    W tej kwestii tak łatwo nie ustąpię. Jeśli codzienne kilka minut tylko dla siebie wydaje Ci się niewykonalne, to mam inną propozycję. Co byś powiedziała na cotygodniowe spotkania?

    Wyznaczasz sobie dzień oraz porę. I cały piątkowy wieczór masz tylko dla siebie. Brzmi ciekawie? Na kąpiel. Na książkę. Na film. Na spotkanie. Na kawkę. Na taniec. Na cokolwiek zechcesz. Tylko Ty i Ty. Raz w tygodniu.

    Dlaczego tak bardzo na to naciskam? Ano z dwóch powodów: po pierwsze, możliwe że tylko dzięki temu będziesz miała szansę się głęboko zrelaksować, a po drugie, przekonasz się, że sama siebie potrafisz wspierać. Sama sobie dodawać sił. Sama sobie pomagać.

    Sama z sobą możesz się poczuć świetnie. Warto? – Warto!

  3. Poczekaj 5 minut zanim włączysz telewizor albo wyciągniesz komórkę z kieszeni

    Nie znam człowieka, który by powiedział: “Cierpliwość? Bułka z masłem, mam to w małym paluszku.” A Ty?

    Cierpliwość to nasza pięta achillesowa. Dlaczego? Bo po prostu jej nie ćwiczymy. Chcesz obejrzeć film? – Bum, już włączone! Chcesz sprawdzić maila? – Myk, wyciągasz komórkę! Masz ochotę na coś słodkiego? – Cyk, za 5 minut wychodzisz ze sklepu z pękiem czekolad!

    Niby fajne, bo przyjemne. I wygodne. Tylko że potem jakoś brakuje Ci do wszystkiego cierpliwości. Do siebie, do innych, do czerwonego światła albo czekania na windę!

    Zauważ, jak zachowują się ludzie czekający przed przejściem dla pieszych. Ile razy potrafią wcisnąć przycisk, żeby zapaliło się zielone i jak blisko krawędzi jezdni potrafią stać!

    Dlatego – o ile chcesz mieć troszkę więcej cierpliwości – ćwicz ją. Kiedy najdzie Cię ochota na obejrzenie telewizji, włączenie komputera czy komórki – poczekaj 5 minut. Nastaw minutnik i zwyczajnie poczekaj, zajmij się czymś innym. A po upływie 5 minut wróć do swoich planów. Tyle. Nie brzmi to jakoś strasznie co? (A jeśli brzmi strasznie, zacznij od minuty.)

  4. Wstań, kiedy zwyczajowo siedzisz

    Okazuje się, że możesz dbać o dietę, możesz regularnie i intensywnie ćwiczyć, możesz poszczycić się smukłą sylwetką, ale jeśli spędzasz więcej niż 6 godzin na dobę w pozycji siedzącej, to tak, jakbyś swoje starania o zdrowie wyrzucała do kosza.

    Bo zbyt długie posiadówki: zwiększają ryzyko depresji, otyłości i podnoszą poziom stresu. Dlatego wstań. I wstawaj jak najczęściej. Na chwilkę, na moment. Nie siedź kilku godzin pod rząd.

  5. Schowaj pilota do telewizora a wystaw na swój widok książki

    Jak donoszą badania, kiedy talerz z racuchami, cukierkami, czekoladkami, ciasteczkami odsuniesz dwa razy dalej od siebie, najprawdopodobniej zjesz ich o połowę mniej. 50% to NIEZŁY wynik! Na dodatek praktycznie zerowym wysiłkiem.

    Dlatego zadbaj o swoje otoczenie i wykorzystaj je jako narzędzie swojej zmiany. Na przykład – znajdź nowe miejsce na pilota do telewizora. Tylko tak żeby NIE był ciągle pod ręką. Dodatkowo, tuż przy swoim fotelu, stole, czy półce przy wannie poustawiaj kilka książek.

    Wystawione na widok Twoich oczu książki, które od dawna chciałaś nadgonić, o wiele szybciej doczekają się swojej kolejki.

  6. Sprezentuj sobie naprawdę piękną filiżankę (albo kubek, jak wolisz)

    Dwie trzecie z nas czuje emocjonalną więź ze swoją ukochaną filiżanką! Dlatego chwila spędzona z ulubionym kubkiem gorącej czekolady, kawy, albo herbaty, to całkiem spora dawka pozytywnej energii.

    Dlaczego? – bo to kolejna maleńka zmiana, a dzięki temu wiele radości. Twój niepozorny codzienny rytuał, który nie tylko daje Ci smak, i ciepło, ale również chwilę wyciszenia, spokoju i czystej przyjemności.

  7. I na boga! Idź spać wcześnie!

    Zły humor, depresyjne myśli, ogromna niewiara we własne możliwości, same czarne myśli, drażliwość, brak motywacji, przygnębienie, apatia, lęk: co łączy te wszystkie uprzykrzające życie symptomy? – Brak snu.

    Zmęczony mózg to dziwny mózg. Przeżywa wiele tragedii, które nigdy się nie wydarzyły.

    Dzieje się tak dlatego, bo wyłącznie podczas snu produkty przemiany materii komórek nerwowych w mózgu są wypłukiwane przez płyn mózgowo-rdzeniowy. Innymi słowy jedynie w czasie kiedy śpisz, Twój mózg może się oczyścić i przygotować się na kolejny dzień.

    Jeśli uparcie siedzisz do późna i ciągle nie dosypiasz, zaczynasz sam sobie utrudniać życie. Dlatego, kiedy objadasz się pączkami z chałwą, to całkiem możliwe, że wcale nie jesteś głodna, ale śpiąca. Kiedy myślisz, że brak Ci optymizmu, albo nadziei na lepsze jutro, może tak naprawdę brakuje Ci snu. I kiedy kłócisz się ze wszystkimi wokoło, być może to nie ich wina, ale Twojego nagminnego niedosypiania.

    Stąd najprostsza, i najlepsza zmiana, jaką możesz sobie zafundować, to po prostu pójść spać wcześnie!

Małe zmiany plus czas równa się duże zmiany które nie przytłaczają. Układ idealny, nie sądzisz?

To co wybierasz? Proponuję zacząć dziś od punktu 7 :-).