Czy brać urlop od własnego rozwoju? Kilka za i jedno przeciw

Chcesz się rozwijać? – masz szeroki wybór: książki, blogi, artykuły, filmy, warsztaty, spotkania, wykłady, kursy online, offline, prywatne sesje. Dużo tego, prawda?

Tak dużo, że czasami można nabrać ochoty na przerwę. Ale czy urlop od własnego rozwoju to dobry pomysł?

I tak i nie.

KILKA ZA – czyli w czym urlop od rozwoju może Ci pomóc

  1. Dajesz mózgowi czynić jego powinność

    Twój mózg pod wieloma względami przypomina mięśnie. Po intensywnych ćwiczeniach potrzebuje odpoczynku. Podczas którego nie tylko regeneruje siły, ale przechodzi w ważną fazę tzw. twórczej inkubacji. Napakowałaś go mądrą i głęboką treścią, czas więc odpuścić. Na jakiś czas.

    Twój mózg potrzebuje czasu, żeby to wszystko przetrawić. Dopiero w ten sposób będzie w stanie zrozumieć coś, co przedtem wydawało się trudne, wpaść na nowe pomysły oraz dostać (zapewne po raz kolejny) oświecenia.

    Kontynuowanie pracy nad sobą na siłę, mimo zmęczenia i przytłoczenia nowymi informacjami, to nie jest dobry pomysł. Może Ci się wydawać, że naciskając na siebie coraz mocniej, odniesiesz coraz lepsze efekty, ale tak to nie działa.

    Podobnie jak mięśnie, tak i Twój mózg po intensywnej pracy musi odpocząć. Więcej na ten temat pisałam w tekście: „Mądre dążenie do celu, czyli jak gonić króliczka, żeby go złapać”.

  2. Urozmaicasz swój rozwój

    Nowość jest dla mózgu tym czym superfood dla ciała. (Superfood = jagody, orzechy włoskie, nasiona szałwii hiszpańskiej i inne produkty, które natura bardzo szczodrze nafaszerowała składnikami odżywczymi.) Karmią, odżywiają, uzdrawiają, odświeżają. Tak samo działa na umysł urozmaicenie i robienie czegoś nowego.

    Nie powinno nas to dziwić, w końcu to dzięki poszukiwaniu nowości i wymyślaniu nowych rozwiązań, zwielokrotniliśmy nasze szanse przetrwania jako gatunku. Dlatego nowinki nas przyciągają i cieszą. Nawet w postaci nalepki „nowość” na szamponie, którego używasz od lat.

    Atrakcyjność nowości to kolejny powód, dla którego warto odpoczywać od swoich utartych rytuałów rozwojowych lub zmieniać je na inne, choćby tymczasowo.

    • Biegasz codziennie? – Raz w tygodniu zamień bieganie na gorącą kąpiel z bąbelkami.

    • Czytasz same rozwojowe książki? – Chwyć za kryminał od czasu do czasu.

    • Oglądasz wyłącznie wykłady z psychologii na internecie? – Rzuć okiem na coś lekkiego i banalnego.

    Taka przerwa od pracy nad sobą na pewno urozmaici Twoją ścieżkę rozwoju.

  3. Tęsknisz

    Kiedy zaczynałam studiować język angielski, byłam w nim zakochana po uszy. Ale z biegiem lat i kolejnych ciężkich sesji egzaminacyjnych stan rzeczy zaczął się zmieniać. Przy natłoku nauki moja pasja przygasała jak ognisko późnym wieczorem. A kończąc ten kierunek, nie mogłam już patrzeć na cokolwiek, co było napisane albo powiedziane w języku angielskim.

    Ale wystarczył krótki (no dobra, kilkumiesięczny :-) ) urlop od tematu, żebym znowu z chęcią obejrzała film albo przeczytała książkę po angielsku (i nie czuła mdłości).

    Od czasu do czasu dobrze jest z czymś (lub kimś) się rozstać, żeby zatęsknić i docenić tego wartość. Urlop od rozwoju na pewno świetnie spełni to zadanie. Jeśli nie możesz już patrzeć na te wszystkie artykuły, książki i trenerów – zrób sobie wakacje. Aż znowu zatęsknisz.

JEDNO PRZECIW – czyli kiedy urlop od rozwoju w niczym Ci nie pomoże

Niektórzy pracują w trybie od weekendu do weekendu. Niektórzy żyją w Polsce od podróży za granicę do podróży. A jeszcze inni pracują nad sobą od przerwy do przerwy.

Czekają, kiedy „ta gorsza część dnia” się skończy, żeby w końcu zacząć żyć. Odpocząć od tego całego rozwijania się.

Taki urlop nie ma nic wspólnego z regeneracyjnym odpoczynkiem. Bo to nie odpoczynek, a ucieczka od czegoś, co dla Ciebie jest nieprzyjemne. Ucieczka od nieciekawej pracy, z kraju, w którym nie czujesz się dobrze, albo od ciężkiej i przykrej harówki, jaką jest w Twoich oczach praca nad sobą.

W takim wypadku, lepiej nie brać żadnego urlopu, ale darować sobie cały ten wysiłek i nie zadręczać samej siebie.

A jedyne co warto zrobić to przemyśleć sprawę. Bo najwidoczniej nie dopasowałaś ścieżki rozwoju do swoich upodobań.

Rozwój dlatego jest osobisty, bo żeby zdziałał, musisz go spersonalizować. Dopasować tylko do siebie.

Kiedy liczysz sekundy do końca medytacji, i kiedy nie możesz się doczekać ostatniego rozdziału w kolejnej samorozwojowej książce – być może to wszystko po prostu nie jest dla Ciebie.I wcale nie musi być. Rozwój naprawdę nie jedno ma imię. Jest w czym wybierać.

Bardzo możliwe, że weszłaś w osobistą ślepą uliczkę. Zawróć, wyjdź i idź w innym kierunku. Urlop tu nic nie pomoże, bo nie potrzebujesz urlopu ale diametralnej zmiany całego podejścia do rozwoju.

A jak Twój urlop od rozwoju? Jesteś przed, po, czy w trakcie?