Cała prawda o perfekcjoniźmie, i jak sobie z nim radzić

„Jeśli będę wyglądać perfekcyjnie, będę żyć perfekcyjnie i zrobię wszystko perfekcyjnie, to uniknę lub zminimalizuję trudne emocje wstydu, osądu i winy.”

Tak działa perfekcja. Brené Brown, autorka tej tezy, perfekcjonizm nazywa 20-tonową tarczą, która ma obronić Ciebie przed bólem. I właśnie tego oczekujesz po swoim perfekcyjnym domu, mężu, życiu.

I owszem, 20-tonowa tarcza perfekcyjności ochroni Ciebie, tylko że chodzenie po świecie z takim ciężarem nie daje szczęścia, a jedynie zadyszkę. Nie wspominając już o tym, że perfekcyjny świat to bujda.

Perfekcja nie taka idealna

Trudno mi uwierzyć, jak wiele osób ochoczo przyznaje: „u mnie wszystko musi być perfekcyjnie”. Gdyby wiedzieli co mówią, i jak wiele tym jednym zdaniem zdradzają o sobie – na pewno by zamilkli.

A jednak mówią. Czemu? – bo w powszechnej opinii perfekcja to zaleta. Jest się czym chwalić: perfekcyjne mieszkanie, perfekcyjne ubranie, perfekcyjne dzieci, perfekcyjny związek, perfekcyjna kariera i perfekcyjne maniery. Perfekcja wydaje się być czymś dobrym i wartym pochwały.

A jednak to wszystko pozory.

Perfekcja to destrukcyjny nałóg. Zasłona dymna, żeby tylko nie pokazać swojego prawdziwego „ja”. Które chcesz tak dokładnie ukryć, ponieważ oceniasz je jako małowartościowe.

Nie da się robić wszystkiego idealnie, przez całe życie, na każdym kroku. To wizja nierealna, a przez to destrukcyjna. Perfekcjonista dąży do celu, który nie istnieje. A po drodze wpada w nałóg – bo przecież zawsze można powiedzieć: „jeszcze tylko jedna poprawka i będzie idealnie”. I tak bez końca.

20-tonowa tarcza

Mimo że ciężko się z nią idzie, tak potężna tarcza spełnia ważne zadanie. Chroni Cię. I to przed nie byle czym:

  • przed osądem innych ludzi,

  • przed krytyką,

  • przed wstydem,

  • przed poczuciem winy,

  • przed kpiną.

To w zupełności wystarczy, żeby dać się zwieźć kusicielce – perfekcji. Bo jeśli ubierzesz się perfekcyjnie, nie usłyszysz krytyki. Kiedy Twój dom lśni, nie okryjesz się wstydem. Kuszące, tylko że nie przychodzi za darmo.

Perfekcjonizm tym różni się od zdrowego dążenia do samorealizacji, że stale zadaje pytanie: „co ludzie powiedzą?”. To wysoka cena za życie wolne od wstydu, poczucia winy i krytyki.

Jak powiedział Lao Tzu: „Przejmuj się tym, co powiedzą inni, a na zawsze będziesz ich więźniem.” Perfekcjonista z obawy „co powiedzą”, blokuje swoją kreatywność, odwagę, autentyczność, spontaniczność i lekkość bytu. Tak dla bezpieczeństwa.

Perfekcjonizm – ucieczka od wstydu, a nie dążenie do szczęścia

I tak żyjesz w swoim zabunkrowanym perfekcją życiem, którego nie dosięga wstyd, krytyka i trudne emocje. I mogłoby się zdawać, że zbliżasz się do samego szczęścia, tylko że…

Perfekcjonista nie dąży do szczęścia. On jedzie w przeciwnym kierunku – ucieka od trudnych emocji. A to ogromna różnica!

„Kiedy perfekcjonizm siedzi za kierownicą, miejsce pasażera zawsze zajmuje wstyd, a tuż za nim pojawia się strach.” – mówi Brené Brown. Kiedy uważnie przyjrzysz się obszarom swojego życia, które „musisz perfekcyjnie dopiąć na perfekcyjny guzik”, to będą to sprawy najbardziej dla Ciebie wrażliwe. Dlatego tak bardzo chcesz je ochraniać 20-tonową tarczą.

Perfekcjonista ucieka z całych sił od krytycznego wzroku innych ludzi, od osądu, od negatywnych komentarzy, od poczucia wstydu i winy. Ucieka w nieskazitelny dom bez grama kurzu, idealny związek bez kłótni i nienaganny wygląd bez zmarszczek. Wiele osób wybiera ten patent na życie, chwaląc się nim jak zaletą.

Sęk w tym, że nie chodzi o to, żeby całe życie uciekać. Bo w tak nieidealnym świecie jak nasz, negatywne emocje odczuwamy codziennie. We wszelkich odmianach i formach.

Chodzi o to, żebyś przestał od nich uciekać i nauczył się jak w tym momencie zaopiekować się sobą. Jak o siebie zadbać, wesprzeć i sobie pomagać. Jednym słowem – nauczyć się autoempatii. Perfekcjonizm jest jej przeciwieństwem.

Autoempatia – przeciwieństwo perfekcjonizmu

Perfekcja nie ma nic wspólnego z samorealizacją i rozwojem. To dążenie do aprobaty ze strony innych ludzi::

  • za świetne oceny,

  • za wysoką wypłatę,

  • za stopnie naukowe,

  • za nienaganny wygląd,

  • za barwne życie towarzyskie

  • i tak dalej.

Perfekcjonista nie zapyta siebie: „czego ja chcę?”. Za to na pewno zada pytanie: „czego wy chcecie?” ludziom, którzy na niego patrzą i go oceniają.

Jeśli zauważasz u siebie taką tendencję, a jednocześnie czujesz potrzebę wyjścia z tego błędnego (acz perfekcyjnego) koła, zwróć się ku autoempatii. Ona potrafi wiele zmienić:

  • Autoempatia, w przeciwieństwie do perfekcjonizmu, nie jest oceną. Nie oceniasz siebie ale nawiązujesz ze sobą kontakt. Budujesz życzliwą i ciepłą relację.

  • Kierujesz się zasadą łagodności i życzliwości wobec siebie, to staje się Twoim nadrzędnym celem.

  • Poczucie szczęścia i zdrowia liczy się dla Ciebie najbardziej, zaczynasz więc patrzeć na siebie, dbać o siebie i pytać siebie (a nie innych ludzi): „czego chcę?”, „co mi jest potrzebne do życia?”

  • Motywuje Cię, by skierować swoją uwagę głównie na poprawie jakości własnego życia. A to nierozłącznie wiąże się z pracą nad swoimi wadami, problemami i źródłami cierpienia.

  • Uznajesz swoje emocje za ważne. Wszystkie emocje – pozytywne i negatywne. Widzisz je i robisz dla nich miejsce i czas.

  • Okazujesz sobie cierpliwość, wyrozumiałość, łagodność, tworzysz dla siebie bezpieczne otoczenie do zmierzenia się z trudnościami i własnymi słabościami.

  • Nie izolujesz się od reszty świata, ale łączysz z nim jako jego integralna część, bo pamiętasz, że Ty, tak jak i każda inna osoba na świecie, masz swoje słabości . Dzięki temu lepiej rozumiesz innych. Widzisz ich w sobie i siebie w nich.

  • Mówisz do siebie: „przechodzę teraz przez trudny moment”, a nie: „jestem do niczego”. Nie zamykasz całej swojej osobowości, wszystkich doświadczeń życiowych i wachlarza możliwości na przyszłość w jednym słowie typu „przegrany”. Bo wiesz, że to nie fair. A kierując się autoempatią chcesz siebie szanować i traktować sprawiedliwie.

Perfekcjonizm to jeden z najmniej perfekcyjnych pomysłów na jakie wpadł człowiek.

Ważne by dodać! – człowiek stęskniony za miłością. Wyrastając w świecie, w którym dostawałeś miłość jedynie za idealnie wysprzątany pokój, lub najlepsze oceny w klasie, wykształciłeś w sobie pęd ku perfekcji.

Na szczęście w świecie dorosłych Twoja egzystencja nie zależy już od aprobaty innych ludzi. A miłość, akceptacja, ciepło i łagodność, której tak potrzebujesz (i na którą liczysz w zamian za perfekcyjne życie) możesz zagwarantować sobie sam. Zrób to. A perfekcja ustąpi miejsca szczęściu.

P.S. O autoempatii piszę regularnie, na okrągło i bez końca, więc jeśli chcesz zgłębić ten temat, masz wiele moich tekstów do wyboru, na przykład te:

Wsparcie:

  • Dr. Brené Brown – The Gifts of Imperfection: Let Go of Who You Think You’re Supposed to Be and Embrace Who You Are