Co mam zrobić z moimi emocjami? – 3 wskazówki, które zmienią sposób, w jaki patrzysz na siebie

Lekcje obsługi emocji przeważnie wyglądają tak:

  • „No już nie płacz.”
  • „A po co się tak złościć?”
  • „Nie ciesz się, nie ciesz.”
  • „Czego się boisz, nie ma się co bać.”
  • „Nie smuć się tak.”

Jakby nie patrzeć, za takie lekcje nie dałabym złamanego grosza. (Na pewno znasz tego więcej, zostaw w komentarzu, co Ci się obiło o uszy.)

Trzypunktowa instrukcja obsługi własnych emocji

Emocje to taka ciekawostka: masz je od urodzenia i jednocześnie trzeba się nauczyć z nimi obchodzić. Coś jak nogi: masz je od urodzenia, a i tak trzeba nauczyć się chodzić. Albo buzia: masz ją od urodzenia, a i tak trzeba nauczyć się mówić. (A już coś mądrego mówić, to należy uczyć się do końca życia!)

No i najczęściej uczysz się od innych, od otoczenia, od kultury i obyczajów panujących w miejscu, w którym się wychowujesz. I choć niektóre lekcje mocno weszły Ci w krew i w nawyk, są Ci znane jak stare wygodne kapcie, to nie znaczy, że na pewno dobrze Ci w nich.

Przyzwyczajenie podpowiada Ci: „no nie smuć się / nie złość się / nie ciesz się”, jednak bebeszki podpowiadają: „coś tu nie gra”. Jeżeli znasz to – ta trzypunktowa instrukcja obsługi własnych emocji może Ci się przydać.

1. Nie oceniaj!!!!!

  • Nie oceniaj siebie za to, co czujesz.
  • Nie oceniaj siebie za to, ŻE czujesz.
  • Nie oceniaj swoich emocji za to, że są.
  • Nie oceniaj swoich emocji za to, jakie są.

A przez nie oceniaj mam na myśli: nie osądzaj, nie wystawiaj ocen, nie krytykuj, nie potępiaj, nie umniejszaj, nie atakuj, nie recenzuj, nie cenzuruj, nie szufladkuj, nie besztaj.

Toć właśnie na ocenach i krytykach opierały się wczesne lekcje:

  • „Nie ciesz się, nie ciesz.”
  • „Nie smuć się już.”
  • „Czego się boisz, nie ma się co bać.”

Nie serwuj sobie powtórki z tego samego, bo wylądujesz w tym samym miejscu.

Wiesz za co lubimy dzieci? Za ich emocje. Za to, że są spontaniczne, mówią to, co czują, robią to, co czują, okazują swoje emocje bez skrępowania i bezpardonowo. Jak się cieszą, to skaczą na 100%. Jak smucą to drą gardło na 100%. I właśnie TO nam się tak bardzo podoba. Ich emocje.

Dzieci są super biegłe w emocjach. Nie znają alfabetu, nie pisują dysertacji, nie rozumieją, że mama boi się zwolnienia z pracy, ponieważ panuje pandemia, ale czują jej strach. Intensywnie, wyraźnie czują to, co się dzieje i poprzez emocje pojmują świat. Wszystkie dzieci – a to znaczy, że Twoje wewnętrzne dziecko też.

Więc jeśli zaczniesz potępiać, oceniać, cenzurować i krytykować swoje emocje, to wiedz, że za każdym razem dostaje się części Ciebie, która jest najbardziej bezbronna i wrażliwa.

Jak masz się czuć dobrze we własnej skórze? Jak masz sobie ufać? Jak masz mieć wysokie poczucie własnej wartości, jeśli w środku ciągle besztasz siebie za to, że jesteś człowiekiem?

Heeeeellooo!!! Przemyśl to koniecznie! Zwróć szczególną uwagę, kiedy złapiesz się na powtarzaniu sobie takich rzeczy jak:

  • Weź się w garść i przestań już.
  • Czemu nie mogę żyć tak jak wszyscy?
  • Jakaś nienormalna jestem.
  • Niestety jestem emocjonalna.
  • Nie powinnam się tak czuć.
  • Nie powinnam tego czuć.
  • Nie powinnam, nie powinnam, nie powinnam.

I nie, nie twierdzę, że pomocne będzie: „no to teraz dam upust temu wszystkiemu, będę pozwalać sobie na wszystko, niech tylko ktoś mi wejdzie w drogę”. – Nie. Nie o to tu chodzi. To w niczym Ci nie pomoże. Dlatego równie ważne jak ten, są dwa kolejne punkty.

2. Poczuj

Wiele lekcji, które odbieramy w dzieciństwie, podchodzi do emocji jak do czegoś, co trzeba pokonać, pozbyć się i naprawić – Otóż NIE! Emocje to coś, co trzeba jedynie czuć. Nie musisz nic poprawiać, bo i niby jak można poprawić smutek? Albo radość? Nie musisz nic naprawiać, bo tu się nic nie popsuło.

Obsługa emocji wygląda bardzo prosto: czuj! Pozwól sobie na to, żeby poczuć to, co i tak już czujesz (tylko stawiasz temu wielki opór). Poczuj, czyli poznaj i powoli rozpuszczaj wewnętrzny opór jak wiosna rozpuszcza śnieżnego bałwana, którego ulepiłaś. Poczuj, przekonaj się, jak to smakuje, jak wygląda, jak długo trwa (o wiele krócej niż się nam to zdaje). Najpierw po prostu czuj, a jedyne, co faktycznie warto wtedy sobie powtarzać jak mantrę, to nie: „nie smuć się, nie bój się, nie ciesz się”, ale: „przejdź przez to, emocje są po to, żeby je czuć”.

Człowiek nie posiada mózgu, serca i bebeszków po to, żeby nic nie czuć i żyć jak robot. Dysponujesz odwagą, życzliwością, odpornością, wytrwałością, nadzieją, wdzięcznością, autorefleksją, ciekawością, kreatywnością, mądrością – nawet jeśli ich nie dostrzegasz w sobie! Możesz zacząć siebie uczyć emocji na nowo i sukcesywnie pozwalać sobie poczuć dokładnie to, co teraz czujesz. Bez cenzury, bez retuszu i bez udawania, nawet jeśli uczono Cię „nie czuj nic”.

3. I niekoniecznie działaj

Czyli mamy „nie oceniaj, czuj, i niekoniecznie działaj”. Czyli pozwalaj sobie na emocje, a kontroluj czyny. Nie odwrotnie.

  • Nie ucz się tego, jak nie czuć złości. Ucz się tego, jak nikogo nie krzywdzić pod wpływem złości.

  • Nie ucz się, jak nie czuć smutku. Ucz się tego, jak nie poddawać się, mimo smutku.

  • Nie ucz się, jak nie czuć zazdrości. Ucz się tego, jak nie wydrapać komuś oczu z zazdrości.

  • Nie ucz się, jak nie czuć strachu. Ucz się tego, jak nie uciekać od strachu. (Chyba że akurat boisz się niedźwiedzia – wtedy uciekaj. A może trzeba znieruchomieć?? Nie wiem, nie miałam okazji przetestować.)

Emocje są po to, żeby je przeżyć, poczuć, doświadczyć, zrozumieć, nazwać, opisać, obserwować, wymalować, wytańczyć, wygadać i poczuć, że na czymś Ci zależy, że coś jest niedopuszczalne, żeby poczuć, że żyjesz.

Po to, żeby odebrać od nich cenną informację, wyciągnąć wnioski i zaplanować kolejne kroki. Ale nie koniecznie po to, żeby traktować je jak instrukcje obsługi danej sytuacji i za każdym razem czym prędzej działać pod ich wpływem.

Tak, wiem, że:

  • To dużo do przetrawienia – dlatego daj sobie czas, nie spiesz się, a kto Cię goni?? Powoli, spokojnie, to zabrało sporo czasu, żeby nauczyć Cię strachu przed własnymi emocjami, więc i też trochę zajmie Ci oswajanie się z nimi. To normalne, tak to będzie wyglądać.

  • Jeżeli ktoś nauczył się nie czuć bardzo wcześnie, to nauczyć się czuć z powrotem to poważne zadanie do wykonania. I jednocześnie tym bardziej konieczne. Gdyby ktoś nie nauczył Cię pisać ani czytać, to czy nie uważałabyś, że teraz tym bardziej trzeba to nadrobić?

  • Instrukcji obsługi własnych emocji nie da się tak naprawdę zawrzeć w trzech punktach, przecież o tym są opasłe książki, przydługawe filmy, wystawy w galeriach niehandlowych i koncerty muzyków wszelkiej maści. Cały świat kręci się wokół emocji i dlatego od czegoś trzeba zacząć, a myślę, że te 3 punkty na dobry początek całkiem nieźle dają radę.

2 komentarzy:

Trackbacks & Pingbacks

  1. […] W telegraficznym skrócie: nie oceniaj, poczuj i niekoniecznie działaj. Tylko w ten sposób pozwolisz, żeby emocje, owszem, wleciały, ale także i wyleciały z Ciebie bez zbędnego ich kumulowania. Jeżeli jesteś ciekawa szczegółów – brawa Ci za to i odsyłam Cię do mojego tekstu „Co mam zrobić z moimi emocjami? – 3 wskazówki, które zmienią sposób, w jaki patrzysz na si… […]

  2. […] Pozwalaj sobie na emocje, a kontroluj czyny, nie odwrotnie. – tak pisałam w poprzednim tekście “Co mam zrobić z moimi emocjami? – 3 wskazówki, które zmienią sposób, w jaki patrzysz n…. A dziś dodaję, włącznie z niechęcią, antypatią, i czymkolwiek na kształt nienawiści. […]

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.