Co się podziało z Twoją dobrą energią? 4 prawdopodobne powody

Co się podziało z Twoją dobrą energią? Oto 4 prawdopodobne wyjaśnienia

Ktoś mi kiedyś powiedział, że nauka języka obcego jest jak napełnianie dziurawego wiadra.

Z jednej strony wrzucasz (z mniejszą lub większą systematycznością) nową wiedzę, ale z drugiej, codziennie coś ulatuje, czegoś zapominasz. I ucznia w tym głowa, żeby z biegiem czasu mniej ulatywało, niż wpadało. O co względnie łatwo, jeśli uczestniczy w zajęciach. Natomiast, kiedy wszystkie zaplanowane kursy są już pokończone, a certyfikaty zdobyte, uczeń dochodzi do wniosku, że już wszystko co chciał, do swojego wiadra wrzucił.

I być może tak się stało, choć ta mała dziurka na dnie wiadra opowiada własną wersję tej historii – dlatego z biegiem miesięcy i lat, umiejętności więdną jak kwiaty bez wody.

Podobnie jest z Twoją energią. Rozpoczynasz nowy dzień: otwierasz oczy i żaluzje, potem kanapka, prysznic, autobus, facebook, Wonder And Ponder, obowiązki, książki, rozmowy. Codziennie do Twojego wiadra wpadają różne informacje, słowa, twarze, wydarzenia. Ale jak to we wszystkich wiadrach dzisiejszego tekstu – na dnie Twojego też kryje się dziura. I przez nią wylewa się witalność, z którą obudziłeś się tego pięknego słonecznego poranka.

Tak samo jak z nauką słówek, tajemnica równowagi polega na tym, by więcej przybywało, niż ubywało. Wtedy możesz z powodzeniem iść przez dzień z podniesioną głową, uśmiechniętą buzią i pozytywną myślą.

Naturalnie, nie każdy dzień tak wygląda. Są też takie, podczas których z wielu przeróżnych powodów masz manko na koncie energetycznym. Wtedy nie chce się nic.

I są na to dwie podstawowe rady:

  • albo więcej wrzucać,

  • albo mniej tracić.

Kiedy dno prześwituje, a Ty jedynie ziewasz, leniwie snujesz się po swoim kawałku podłogi i powłóczysz nogami, to trudno o intensywne napełnianie wiadra pełnymi garściami. Dlatego dziś zajmiemy się tym, co ubywa.

Ale czy na pewno energii musi ubywać?

Tak. Na pewno.

Gdzie przepada Twoja dobra energia?

Żarówka, świecąc, nagrzewa się, przez co traci energię. Ale to nie powód, żeby siedzieć po ciemku, co najwyżej – żeby jej nie dotykać gołą dłonią.

Jeśli żyjesz, ruszasz się, myślisz, czujesz – to spalasz energię, pozyskujesz ją i zamieniasz na inną formę. Jak prąd w światło lub ciepło. I wtedy po drodze zawsze odnotujesz jakąś stratę.

Bo nie chodzi o to, żeby w ogóle nie tracić energii – to raczej niemożliwe. Ale o to, żeby straty minimalizować i nie dopuszczać do nich tam, gdzie to tylko możliwe. Innymi słowy: zmniejszać dziurę na dnie wiadra.

A jak to zrobić? Najlepiej wedle starej dobrej zasady: nie naprawisz tego, czego nie widzisz (względnie: tego, czego nie chcesz zobaczyć). Czyli należałoby najpierw zlokalizować przeciek, a następnie zastanowić się, jak go załatać.

Jak myślisz? Którędy, jak przez palce, w przeciętny, szary dzień, przecieka Twoja energia do życia i do konstruktywnego i pozytywnego myślenia?

Ja mam 4 typy, ciekawe czy się ze mną zgodzisz:

  1. Słowa

    Bardzo różne, dobre, złe, przemyślane, bezmyślne, chcący, niechcący, od serca, od rozumu, impulsywne i z ciężkim sercem. Język jest wynalazkiem, który zawsze nam towarzyszy. Kiedy nie mówisz, to myślisz, dlatego potok słów rzadko kiedy cichnie. Ale to dopiero połowa historii. Druga zaś jest taka, że jest też ktoś, kto ciągle tej paplaniny słucha. Non-stop, 24/7, od wielu lat. Tych rozsądnych, wyważonych słów, jak i tych wypowiedzianych bez większego zastanowienia. To, co ubierasz w słowa, wypowiedziane na głos, czy po cichutku, ciągle na Ciebie wpływa, a z czasem urasta na sile. Narzekanie, plotkowanie, czarnowidztwo, sarkazm, bajdurzenie i wiele odmian marudzenia – to pokaźna dziura w wiadrze. Przez nią ucieka pozytywna energia, nadzieja, wesołość i ufność.

    I nie mówię tu o obmawianiu sąsiada, czy szefa, ale w wielu przypadkach, a może i przede wszystkim, o obmawianiu, czarnowidztwie i marudzeniu nakierowanym na siebie samego.

    „Ale się ośmieszyłem!”, „Zrobiłem z siebie idiotę”, czy „Jestem nienormalna, co ze mną jest?” – jeśli takie słowa wypowiadasz do siebie codziennie, albo w każdej chwili zawahania – to wiedz, że nie jesteś na ich moc odporny. One aktywnie, za każdym powtórzeniem, zapadają Ci w ucho, pamięć i do Twojego przekonania na temat samego siebie. Za każdym razem powiększają dziurę na dnie Twojego wiadra, przez co tracisz coraz więcej dobrej energii.

  2. Fantazja

    „Bo fantazja jest od tego, żeby bawić się na całego…“ – jasne, że tak. Do momentu, kiedy fantazyjne wymysły zaczynają bawić się nami. Wtedy stajemy się marionetkami w rękach domysłów, niestworzonych historii, dziwacznych interpretacji, które nieproszone zjawiają się w naszych umysłach i przejmują nad nami władzę.

    Nawet jedna uwaga na własny temat, krzywa mina koleżanki, albo brak obiecanego telefonu od znajomego – mogą stać się całymi opowieściami z należytym początkiem, środkiem i końcem: „na pewno był zły“, „obraził się na mnie“, „skrzywdził mnie“, „nie zasłużyłam na to“, „nie można mu ufać“, „już go skreśliłam“, „zawiodłam się znowu“, „jestem sama“, „świat jest straszny“, „życie jest ciężkie“, „jak ja sobie poradzę?“ Historia płynie jak rzeka, a Ty dajesz się ponieść jej nurtem.

    Fantazje, nie dość, że zabierają Ciebie w odległe nieprawdziwe krainy, to w dodatku odbierają Ci poczucie własnej wartości. O które przecież bardzo trudno, kiedy właśnie cały świat sprzysiągł się przeciwko Tobie.

    Jak widać, sporo można stracić na takiej podróży organizowanej przez fantazję – dlatego warto tuż przed wyruszeniem zrobić krótki test i zapytać siebie i wszystkich zainteresowanych: „Czy na pewno to jest jedyne wytłumaczenie tej sytuacji?“ Wyjaśnić, zdobyć dodatkowe informacje, zadać kilka upewniających pytań. Skonfrontować to, co zrodziło Ci się w głowie z tym, jak to widzą inni. A dziura w wiadrze na pewno nieco się zmniejszy.

  3. Podróże w czasie

    Wiesz dlaczego medytacja wydaje się tak trudna? Bo to specjalnie wydzielony kawałek dnia, podczas którego uczysz się przebywania jedynie w teraźniejszości. Nie wędrujesz po przeszłości w celach archeologicznych, nie przenosisz się w nieznaną przyszłość widzianą oczami wyobraźni. Na te 20 specjalnie wykrojonych minut uczysz się być tylko tu. To sprawia nie lada trudność i wymaga praktyki.

    Jeśli chcesz medytować to musisz się tego świadomie nauczyć. A to wszystko dowodzi tego, jak rzadko przebywamy w teraźniejszości i jak często podróżujemy w czasie.

    Przyzwyczailiśmy się wędrować po wymyślnych projekcjach przyszłości i zabarwionych wspominkach z przeszłych lat. To świetny materiał na filmy, historyczne, fabularne, a nawet sci-fi czy też fantasy. Ale na pozytywne życie i cieszenie się z niego nie za bardzo się nadają. Odciągają uwagę od teraźniejszości i skupiają ją na żalach „kiedyś to było”, ewentualnie „to było straszne”, albo zmartwieniach „jak to będzie?”. A to zdecydowanie odbiera nam energię, nawet jeśli tuż przed nosem pojawia się coś całkiem ciekawego.

  4. Słaba forma

    Wszystkie powyższe punkty oscylują wokół głowy, a to znak, że najwyższy czas zająć się resztą ciała.

    Jeśli wychodzisz z założenia, że Twoje ciało to środek transportu dla głowy, to znalazłeś właśnie dziurę, przez którą ucieka całkiem sporo Twojej dobrej życiowej energii. Kiedy notorycznie brakuje Ci snu, jesz byle co i byle jak, nie ruszasz się (oprócz dojścia z samochodu do drzwi), to nie możesz mieć wobec siebie wielkich oczekiwań, że będziesz tryskać energią, pozytywnym nastawieniem, nadzieją, czy pomysłowością.

    Natomiast ta zasada świetnie działa w odwrotnym kierunku. Jeśli zależy Ci na nowym źródle pozytywnej życiowej energii, a nie wiesz gdzie jej szukać – zacznij od ciała: ugotuj coś zdrowego, wyjdź na spacer i pooddychaj głęboko świeżym powietrzem, poćwicz, połóż się spać o rozsądnej godzinie. Powtórz to przez kilka dni – a sam poczujesz, że do Twojego wiadra wlewa się coraz więcej dobrej energii. Jednocześnie też ubywa jej o wiele mniej niż wcześniej.

A jak Ty sądzisz? Gdzie ucieka Twoja dobra energia? Podziel się swoimi pomysłami w komentarzach.

P.S. Niebawem druga część tego wpisu i kontynuacja tematu (żeby nie skupiać się jedynie na uciekającej energii) – skąd i jak energia wpada do naszych zbiorników energetycznych.

6 komentarzy:
  1. • MonotematycznaOna •
    • MonotematycznaOna • says:

    Odnajduję siebie w tych 3 pierwszych punktach. Gdzieś to nadal we mnie siedzi i nie umiem tego wyplenić, że czarnowidztwo i marudzenie trzyma się mnie jak rzep psiego ogona. Staram się z tym walczyć i jest w tej kwestii lepiej, ale nie mam sposobu na to, żeby wyplenić to całkowicie z siebie. Wymyślanie niestworzonych historii – zwłaszcza zakończeń sytuacji, które się jeszcze nie wydarzyły – ale ja juz wiem, że będą negatywne to kolejna moja zmora. W sumie gdzieś to się pokrywa z tym czarnowidztwem, o którym wcześniej wspomniałam. No i ostatnie podróż w czasie. Chciałabym nauczyć się podróżować tylko w przyszłość i to też nie za daleko :) Za dużo jeszcze w mojej głowie powracania do przeszłości. Choć nauka skupiania się na tym co tu i teraz idzie już coraz lepiej. Długa droga przede mną, żeby tą dziurę załatać, ale najważniejsze, że ubytki są minimalnie ale mniejsze :)

    Odpowiedz
    • Emilia Mielko
      Emilia Mielko says:

      Tak, słowa są trochę jak woda dla ryby, ciągle w nich pływamy, ale nie do końca o tym wiemy, nie? :-) A one na nas oddziałują, zapadają w pamięć. To wymagające żeby je zobaczyć, a już nie mówiąc o pracy nad nimi. Także tym bardziej gratuluję Ci, że notujesz już na swoim koncie sukcesy w tym temacie. Super, oby tak dalej. Dzięki za komentarz. Zainspirowałaś mnie do poruszenia tego tematu jeszcze głębiej, co zapewne niebawem uczynię :-)

      Odpowiedz
  2. Alina
    Alina says:

    Świetne :) życiowe, proste, trochę psychologiczne, trochę proste i uziemione, trochę „duchowe” :) mi bardzo pomogło, takie dobitne :)) dziękuję!! – mistrzyni fantazji i podróży w czasie ;)

    Odpowiedz

Trackbacks & Pingbacks

  1. […] dziura w wiadrze. Przez nią ucieka pozytywna energia, nadzieja, wesołość i ufność.“ – tak pisałam ostatnio, a dziś odwrócę tę monetę. Bo przecież słowa nie tylko potrafią psuć i ranić. Ale […]

  2. […] dziura w wiadrze. Przez nią ucieka pozytywna energia, nadzieja, wesołość i ufność.“ – tak pisałam ostatnio, a dziś odwrócę tę monetę. Bo przecież słowa nie tylko potrafią psuć i ranić. Ale […]

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.