Młoda roślinka

Czas na zmiany, cz.III – cierpliwość

Chociaż cierpliwości wywodzi się od słowa cierpieć (bo kiedy uruchomiamy cierpliwość, automatycznie przynosi to w jakimś stopniu cierpienie), to moim zdaniem, w przypadku trwałych zmian jest dokładnie na odwrót. To nie cierpliwość, a zniecierpliwienie wyrządza krzywdę. I pomimo że cierpliwość kojarzy się z biernym czekaniem na to, co ma się wydarzyć, tak naprawdę jest aktywną zmianą perspektywy, i to ona, na dłuższą metę, uśmierza ból.

Cierpliwość to umiejętność opiekowania się i doglądania swoich celów.

Jeśli chcesz, żeby z zasadzonego przez Ciebie ziarenka wyrosła roślina, nie stój nad doniczką i nie krzycz do niej: „rośnij!”. To nic nie przyspieszy, a zepsuje Ci humor, rozczaruje i zaniepokoi, że nic się nie zmienia. Dokładnie tak działa brak cierpliwości.

Kiedy zaś będziesz opiekować się swoim ziarenkiem, regularnie je podlewać, wystawiać na promienie słoneczne, pilnować odpowiedniej temperatury, to z czasem zobaczysz owoce tej pracy. I to jest cierpliwość, aktywna opieka.

Jak już wspomniałam, cierpliwość uśmierza ból. Co więcej, rozwija i wzbogaca. Pokażę Ci teraz kilka zasad, według których ona działa, i dlaczego czasami warto na coś poczekać, a nawet stawać w najdłuższych kolejkach:

1. Cierpliwość Twoim nauczycielem

Paradoksalnie, ćwiczenie i wzmacnianie cierpliwości przyspiesza rozwój osobisty.

Być może bardziej przyczynia się do tego, niż jakakolwiek inna cecha. W każdym momencie, kiedy musisz nieco dłużej na coś poczekać, to tym samym, centymetr po centymetrze, poszerzasz swoją strefę komfortu, wychodzisz poza nią, wracasz z powrotem, uelastyczniasz jej granice i manipulujesz swoim odczuciem dyskomfortu. Oswajasz się z nim.

Przy okazji jakichkolwiek zmian, trudniej o cenniejszą umiejętność, niż tolerancję dyskomfortu. Dzięki niej zniesiesz uczucie głodu przez dodatkowe pół godziny, ból mięśni po intensywnych ćwiczeniach, trudny żargon książki, którą czytasz, czy kolejne pierwsze podejście do egzaminu. Takie sytuacje pewnie nie staną się dla Ciebie przyjemnością, ale będzie Ci łatwiej przez nie przejść.

2. Odprężające czekanie

Kiedy brakuje Ci cierpliwości i krzyczysz na ziarenko: „no, rośnij!”, to mimowolnie stresujesz się. Nie dość, że w ten sposób nic nie przyspieszasz, to na dodatek wszystko w Tobie się gotuje. Im mniej cierpliwości, tym więcej stresu. A jak wiadomo, im więcej stresu, tym mniej zdrowia, jasności myślenia i pozytywnych emocji. Cena za brak cierpliwości jest bardzo wysoka. A co najgorsze, nie przekłada się ona na żadne namacalne efekty. Ziarenko jak siedziało w ziemi, tak siedzi nadal.

Czy to możliwe, żeby cierpliwość stała się źródłem relaksu, a nie stresu? Oczywiście że tak, bo w swojej naturze czekanie to proces spokojny i wyciszający.

Wyobraź sobie, że stoisz w korku. Nie masz wpływu na liczbę samochodów, które Ciebie otaczają. Nie zmienisz też niczego krzycząc i trąbiąc na ludzi wokoło. Ale jest coś, na co masz bardzo duży wpływ – Twój stan emocjonalny. Bo tylko od Ciebie zależy, czy wykorzystasz ten moment na pogłębienie stresu, czy na kilka głębokich oddechów, miłą rozmowę przez telefon, albo wsłuchanie się w odgłosy natury, które włączysz na płycie.

Roślina, która właśnie kiełkuje nie potrzebuje niczego więcej, poza cierpliwością i troską. Ani stresu, ani nerwów.

3. Geniusz to wieczna cierpliwość

Wyobraź sobie, że coś, co bardzo chciałbyś skończyć w godzinę, najprawdopodobniej zajmie Ci najbliższy tydzień. Rezygnujesz więc z całego planu i celu, który przecież wcześniej określiłeś jako ważny. Mówisz do siebie: „Ja się do tego nie nadaję?”, „To nie dla mnie?” A prawda jest taka, że nadajesz się i masz zdolności, by doprowadzić to do końca. Jedyne czego potrzebujesz, to więcej czasu. Ale na to zgody sam sobie nie wydajesz, ponieważ rezerwa cierpliwości właśnie się wyczerpała. Rezygnujesz zatem, poddajesz się i zostajesz z przeświadczeniem, że brak Ci talentu.

Niecierpliwość, która często kosztuje nas zdrowie i dobre samopoczucie, potrafi także odbierać nasze osiągnięcia i sukcesy. Jeśli uda Ci się wykrzesać z siebie odrobinę cierpliwości, zyskasz nie tylko oczekiwany efekt, ale poczucie pewności siebie, które przychodzi z każdym pozytywnym osiągnięciem.

4. Zatracić poczucie czasu

Jeśli odwrócisz wzrok od efektu końcowego, którego ze zniecierpliwieniem wyczekujesz, a skierujesz go na to, co dosłownie, lub w przenośni, trzymasz w rękach, powrócisz do rzeczywistości. W ten sposób możesz zanurzyć się całkowicie w swoim zadaniu, nie rozpraszając uwagi.

Taki stan nazywany jest przepływem [ang. flow]. Jedną z jego charakterystycznych cech jest utrata poczucia czasu. Znasz to? Zajmujesz się czymś, co pochłonęło Cię bez reszty, i nie masz pojęcia, jak popołudnie zamieniło się w wieczór, kiedy minął ten czas. Więc warto czasami odwrócić uwagę z celu długodystansowego, np. piękna sylwetka, na krótkodystansowy, np. godzinna wyprawa rowerowa i zaangażować się w to zajęcie w pełni. W ten sposób „ile jeszcze?” zamieniasz na „tak szybko? kiedy to minęło?” i przestajesz zerkać co chwilę na zegarek.

5. Gonić króliczka

Czekasz czasami na święta? Śnieg, szczypiący mróz, kolorowe światełka, poszukiwanie prezentu, którym sprawisz bliskim radość, słodkie zapachy i smaki świątecznych dań, wspólne ubieranie choinki, krzątanie się po domu, a nawet bieganie po sklepach. Ja uwielbiam ten czas, a najlepsze jest to, że może trwać tyle, ile tylko zechcę. Cały grudzień, albo jeszcze dłużej. Ja go zaczynam już w listopadzie, kiedy przygotowuję piernik staropolski do dojrzewania.

Te długie tygodnie są czekaniem, więc z zasady wymagają cierpliwości. Ale to nie muszą być święta, być może przypominasz sobie inne wydarzenie, na którego czekanie, daje Ci więcej radości, niż ono samo. Czekanie i cierpliwość bywają bardzo przyjemne, o ile zwrócisz na to uwagę i dasz im szansę.


To już koniec mojej 3-częściowej opowieści o zmianach. Teraz już wiesz, że rządzą się one swoimi prawami.

Ale istnieje pewne pole manewru, które pozostaje w Twoich rękach. Z pierwszej części tekstu dowiedziałeś się, że wysiłek możesz podzielić na małe, zjadliwe kąski. Z drugiej, że silną wolę lepiej przepleść grubymi nićmi serdeczności do samego siebie. A z bieżącej, trzeciej części, że cierpliwość otwiera okazje na kilka głębokich oddechów i wiarę w swoje możliwości.

Zmiana wcale nie musi być ciągłą walką nowego ze starym. Wprowadzając ją w życie, masz okazję sprawić, aby była przyjazną postawą w stosunku do samego siebie, a przy okazji dostrzeżeniem wartości jakie wnoszą wysiłek, silna wola i cierpliwość.

Poprzednie części: