Czuję, że dopada mnie stres – co robić?? 5 podpowiedzi, jak sobie z nim radzić

„Kochana ratuj! Mam przed sobą przelot do obcego kraju, ślub w rodzinie i jeszcze kilka ważnych spraw na głowie. Czuję, że dopada mnie stres. Co robić?” – maila takiej mniej więcej treści dostałam całkiem niedawno od czytelniczki (pozdrawiam serdecznie).

Każdy to zna, stres nie omija nikogo, a pomysłów na radzenie sobie z nim nigdy nie za wiele. Skąd właśnie ten tekst – oto kilka sposób, jak radzić sobie ze skradającym się, niczym szpieg z krainy deszczowców, stresem.

1. Dowiedz się, co Cię konkretnie stresuje

W całkiem naturalnym odruchu odwracamy wzrok od tego, co nas stresuje. Wolimy nie myśleć. Nie widzieć. I choć to zrozumiałe, to tak naprawdę taka strategia pogarsza sprawę. Bo powód stresu siedzi gdzieś w ciemnościach i stamtąd straszy jeszcze bardziej. Dlatego spróbuj zapalić światło i przyjrzeć się temu, co Cię konkretnie stresuje. Jak? A zadaj sobie kilka pytań, np. takich:

  • Co konkretnie stresuje mnie w tej sytuacji?
  • Co konkretnie jest takiego strasznego w tym wydarzeniu?
  • Czym konkretnie jest ten potwór, którego się boję?

Pytaj, aż uzyskasz konkretną odpowiedź, na przykład:

  • „bo pierwszy raz lecę samolotem”,
  • „boję się, że popełnię jakiś błąd”,
  • „nie wiem, jak podtrzymywać rozmowę z obcymi ludźmi”
  • albo: „nie umiem tańczyć argentyńskiego tango”.

O! I teraz mamy jakąś jasność sytuacji. A bliżej nieokreślony potwór już się nie skrada w ciemnościach. Mamy do czynienia z konkretem.

Bo na konkrety o wiele łatwiej znaleźć radę, niż na ogólne „boję się wszystkiego”.

Próbowałeś kiedyś poradzić sobie ze wszystkim?? Trudna sprawa. Takie argentyńskie tango albo pierwszy przelot samolotem to pestka w porównaniu do wszystkiego.

2. Przypomnij sobie, że to dla Ciebie żadna nowość

Ok, wiemy już jak wygląda Twój potwór, teraz czas zaczerpnąć z Twoich bogatych doświadczeń radzenia sobie z potworami. Przecież nie urodziłeś się wczoraj. Nie pierwszy raz coś Cię stresuje. Dobrze znasz to uczucie i związane z nim atrakcje. Mało tego! Są całkiem pokaźne szanse na to, że już kiedyś stresowałeś się dokładnie tym samym co dziś.

W tym celu znowu zadaj sobie kilka pytań, np. takich:

  • Czy kiedyś już stresowałem się tym, że robię coś po raz pierwszy?
  • Czy kiedyś już bałem się, że popełnię jakiś błąd?
  • Czy kiedyś już nie wiedziałem, jak coś zrobić?

No i na tym nie kończ, pytaj dalej:

  • Jak wtedy sobie poradziłem z tą sytuacją?
  • Co zrobiłem, żeby zredukować stres?
  • Co mi wtedy pomogło?
  • Czy po wszystkim nie okazało się, że strach ma wielkie oczy?

Takie sytuacje to dla Ciebie żadna nowość. Choć trudność polega na tym, że w stresie po prostu zapominasz, jak bardzo jesteś wprawiony w tym boju. A to właśnie na wprawie opiera się Twoja siła. Jedyne, co teraz zrób, to przypomnij sobie o tym.

3. Zauważ że Twój stres ma swoje powody

W momencie stresu mam tendencję do wyrzucania sobie: „a po co ja się w ogóle stresuję?”. Też tak masz? Niby to ma mnie uspokoić, a wychodzi jakoś odwrotnie. Bo stres jak był tak i pozostał, a na dodatek doszły jeszcze jakieś wyrzuty, wstyd, albo poczucie winy, za to, że w ogóle reaguję na coś stresem. Powiem Ci jedno: to nie pomaga.

Dlatego, jeśli Ty też stawiasz przed sobą: „a czym tu się stresować?” to moja rada brzmi: lepiej tak do siebie nie mów. Bo, nie wiem jak Ty, ale ja wolę już się trochę postresować, niż robić sobie wyrzuty, że nie mam prawa do naturalnych ludzkich odruchów. (A stąd już naprawdę niedaleko do samokrytyki!)

Spójrz na swój stres z innej strony. Możliwe, że sytuacja, która Cię spotkała lub lada chwila spotka, faktycznie jest stresująca. Ciśnienie większości ludzi by podskoczyło lecąc po raz pierwszy samolotem, albo przeżywając ślub kogoś bliskiego, czy robiąc cokolwiek po raz pierwszy w życiu.

Twój stres można wytłumaczyć i zrozumieć skąd się wziął. Zjawił się i ma ku temu swoje powody. A Ty masz prawo zestresować się stresującą sytuacją.

Nie stawiaj przed sobą zakazu na stres. Nie da się nie stresować (a w ogóle to brak stresu koreluje z depresją). Kiedy będziesz za każdym razem robić sobie wyrzuty, że się stresujesz, to odkryjesz bardzo skuteczny przepis na brak samoakceptacji (czyli potężne źródło stresu). A chyba nie o to nam tu chodzi.

4. Wytłumacz sobie, że stres nie jest taki zły jak go malują

I rzecz, o której rzadko kto pamięta. W tej całej walce ze stresem umyka nam ważny fakt: stres często bywa naszym sprzymierzeńcem, a nie wrogiem. Cały ambaras w ilości. To dawka czyni truciznę, trochę jak z solą. Grunt, żeby nie przesadzać, ale szczypta – poprawi smak!

W wielu przypadkach stres nie jest taki zły, jak go malują. On chce Ci pomóc przejść przez sytuację, którą oceniasz jako trudniejszą niż leżenie w fotelu z miską lodów waniliowych.

Tak naprawdę stres to stan, poprzez który Twój organizm mówi: „ok, skupiłem się na tym, co ważne, oddycham szybciej, krew krąży mocniej, jestem gotowy” (na lot samolotem, podjęcie rozmowy z nieznajomym, albo przyjęcie zaproszenia do tanga).

A co z pozostałymi przypadkami, kiedy masz dość stresu i czujesz, że Cię przerasta? Cóż, wróć do punktów 1. 2. 3. a potem przejdź do 5.

5. Ucz się wyciszania myśli oraz ciała (sumiennie! bez wagarów i ściągania!)

Nie jest to nauka prosta ani krótka. A jeśli ją rozpoczniesz, to lepiej nie odliczaj, ile Ci jeszcze zostało, bo końca tak jakby nie za bardzo będzie widać.

Jednak jest to możliwe – można sukcesywnie uczyć nasze myśli i ciało, jak się wyciszać. Oczywiście, nie uchroni Cię to przed stresującymi sytuacjami, ani na trochę, ale nauczy lepiej sobie z nimi radzić.

Coś jak parasolka – nie powstrzyma deszczu, ale nie zmokniesz aż tak bardzo, jakbyś zmókł bez niej.

Pewnie chodzi Ci po głowie pytanie: „jak?”. Za chwilę Ci powiem, bo to „jak” już drobnostka. O wiele ważniejsza kwestia dotyczy tego „kiedy” ćwiczyć swój spokój i odporność na stres.

Bo widzisz, odporność buduje się tak samo jak zapasy na zimę – wtedy, kiedy nie ma takiej palącej potrzeby, i kiedy pogoda dopisuje a ptaszki śpiewają.

Dlatego zacznij już teraz, nie czekaj, aż stres usztywni Ci ramiona i skurczy żołądek. Zacznij ZANIM nadejdzie trudna sytuacja. W ten sposób nagromadzisz zasoby, które pomogą Ci ją przejść nieco lżej.

I w tym momencie odsyłam Cię do tekstu pt. „Jak budować odporność psychiczną? – najlepiej zanim nadejdzie kryzys” w którym znajdziesz rozwinięcie tego tematu.

A co do „jak”, to już łatwizna, ponieważ najprawdopodobniej dobrze wiesz jak. Przecież nie wprawię Ciebie w konsternację, jeśli powiem, że poprzez:

  • głębokie oddychanie,
  • medytacje,
  • ćwiczenia fizyczne,
  • jogę,
  • spacery,
  • wysypianie się,
  • spokojne hobby,
  • pisanie pamiętnika,
  • opowiadanie o swoich przeżyciach,
  • ograniczanie mediów,
  • no i halo! dużo autoempatii.

A jeśli to dla Ciebie zbyt ogólnikowo, to tu masz jeszcze więcej sposobów na odstresowanie w szczegółach:

No dobra, daj znać, co Cię ostatnio stresuje i jak sobie radzisz, kiedy czujesz, że dopada Cię stres. I po który punkt z dzisiejszego tekstu sięgniesz najpierw?

A i jeszcze pomyślałam, że może zechcesz poczytać o pięciu mało znanych faktach na temat stresu.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.