Dlaczego bagatelizujesz swoje mocne strony – 5 powodów

Jeśli zaliczasz się do osób, które lekką ręką dyskredytują swoje mocne strony – nie mogłaś lepiej trafić. Dlatego koniecznie czytaj dalej.

Tylko nie rób tego po to, żeby siebie krytykować i oceniać (czyli jeszcze bardziej dyskredytować), ale po to, żeby zauważyć coś, co odbiera Ci siły i stopniowo zmieniać kierunek na odwrotny.

Oto 5 powodów, dlaczego nie zauważasz swoich mocnych stron.

1. Nie chcesz widzieć swoich mocnych stron

„Nie chcę widzieć moich mocnych stron” to nie to samo co: „nie chcę ich mieć” – zaznaczmy to sobie na wstępie. Chcę je mieć, nawet bardzo, ale gdzieś w bezkresnych otchłaniach mojego jestestwa głęboko wątpię w to, że one w ogóle istnieją.

Wątpię w to, że jestem dobrym i mądrym człowiekiem, że zasługuję na szczęście, że potrafię ogarnąć to trudne zadanie, jakim jest moje życie, że starczy mi sił, że tak jak inni mam prawo do własnej przestrzeni, opinii, do swojej unikatowości.

(Żeby lepiej zrozumieć, skąd się bierze przekonanie, że na nic nie zasługujesz i jak to odkręcić zapraszam tu.)

A skoro wątpię w siebie, to i tym bardziej w istnienie moich mocnych stron. Więc wszystko, co mi mówi, że one jednak istnieją, kłuje mnie w oczy. Bo nie pasuje do obrazka, który noszę w sobie. Przeczy mu. Nie ma sensu.

Taka osoba nie zaprzecza faktycznemu istnieniu jej mocnych stron – bo tego się nie da zrobić. Każdy ma swoje słabe oraz mocne strony. Po prostu.

Ona wypiera i nie dopuszcza do siebie POCZUCIA, że dysponuje wieloma zaletami, cennymi umiejętnościami, sukcesami, osiągnięciami, pozytywnymi doświadczeniami.

Bo to poczucie kłóci się z głębokimi wątpliwościami, które nosi w sobie zapewne od dłuższego czasu. Wyrwa pomiędzy nimi jest zbyt głęboka, żeby je ze sobą jakoś pogodzić, żeby zawiesić między nimi most.

Uznanie swoich mocnych stron wydaje się za słabo osadzone w realiach. Nie pasuje do tego, co o sobie czujesz względem siebie oraz co o sobie myślisz. W związku z czym, automatycznie i nagminnie, dyskredytujesz dowody, które świadczą przeciw Twoim głębokim wątpliwościom.

Nie patrzysz na nie, jak na coś realnego, ważnego i wartego Twojej uwagi, uznania i zapamiętania. A bywa nawet tak, że po prostu nie chcesz ich widzieć, ani słyszeć. „Ta sukienka ładna? Niee tam, wyciągnęłam starocie z szafy.” „No i co z tego, że obroniłam dyplom, teraz każdy ma jakiś dyplom.” „Cudem mi wyszła ta szarlotka, ja nie umiem piec.”

(O sztuce przyjmowania przeczytasz tu, a Jak przyjmować? – poradnik dla wszystkich nałogowo odmawiających wsparcia, pomocy i komplementów znajdziesz tu.)

Takim sposobem, mimo że chcesz i bardzo potrzebujesz uznać i poczuć swoje mocne strony, Ty im zaprzeczasz i lekką ręką je strzepujesz z ramienia jak śnieg.

2. Zdecydowanie za dużo od siebie wymagasz i oczekujesz

Oto i kolejna poważna wada perfekcyjności. Jeśli wymagasz od siebie bóg wie czego, ciągle podnosisz sobie poprzeczkę, zawierzasz swoim myślom, które podpowiadają „ciągle za mało!” – nie dziw się, że prześladuje Cię wieczne poczucie niewystarczalności, które wyolbrzymia Twoje słabe strony i umniejsza te mocne.

I w tym momencie dzieje się rzecz przewrotna. Obsesyjnie pilnujesz, żeby wszystko pozapinać na ostatni guzik, żeby wyszło jak najlepiej, żeby broń boże nie popełnić błędu w nadziei, że doda Ci to poczucia pewności siebie i własnych mocnych stron.

A w ostatecznym rozrachunku te starania dają dokładnie odwrotny efekt. Coraz więcej w siebie wątpisz, zauważasz coraz więcej swoich wad, niedoróbek, braków, coraz częściej dyskredytujesz i w natłoku presji perfekcyjności przeoczasz swoje mocne strony.

(O całej prawdzie o perfekcjonizmie, i jak sobie z nim radzić poczytasz tu, ostrzegam: tekst dla odważnych.

3. To w czym jesteś mocny wydaje Ci się taaakie łatwe

Przyznam Ci się do czegoś. Za każdym razem, kiedy już nauczę się czegoś nowego z psychologii, zrozumiem jakiś mechanizm albo poznam trudną teorię, jakaś część mojego umysłu automatycznie nakleja na nią nalepkę z napisem: „eee łatwizna, pewnie każdy to wie”. I potem, kiedy mam o tym napisać tekst, to towarzyszy mi poczucie „eee, to nic odkrywczego, na pewno wszyscy to znają”.

Na szczęście do głosu dochodzi tez rozsadek i mówi: „to ci się tylko wydaje takie proste, bo już to rozumiesz, bo już to poznałaś”. Albo też dodaje: „nie każdy musi to znać, ty nie znałaś jeszcze wczoraj, a nawet jeśli ktoś to zna, to sobie utrwali”. I wtedy zabieram się za pisanie.

Dlatego zauważ, zapamiętaj i przypominaj sobie często: to, w czym jesteś mocny, wydaje Ci się łatwe, dokładnie dlatego, że jesteś w tym mocny. I dlatego Twój umysł kwituje „ee tam, to nic wielkiego”. Lekką ręką puszcza Twój wielki sukces, wielką zaletę, wielkie osiągnięcie w niepamięć.

(O 4 dowodach na to, że jesteś silniejsza niż sądzisz poczytasz tu.)

4. Rozwijasz się

Wiem, jak wiele jeszcze nie wiem – oto, paradoksalnie, największy ciężar, który nosi na sobie większość osób pracujących nad sobą i rozwijających się.

Im więcej się uczą i im bardziej poszerzają swoje horyzonty, tym bardziej zdają sobie sprawę, że wiedza to głębokie i szerokie wody a nie brodzik dla dzieci.

Na dodatek, jako że zaliczają się do osób światłych, doskonale orientują się, że wiedzy stale przybywa wraz z postępem cywilizacyjnym, odkryciami naukowymi, dokładniejszym sprzętem badawczym i szerszym dostępem do nauki.

W związku z powyższym, nierzadko mają wrażenie, że to, co już udało im się zgłębić i zrozumieć, to zaledwie kropla w morzu.

Słowo klucz: „mają wrażenie”, subiektywnie tak im się wydaje. Ponieważ obiektywnie patrząc i sprawiedliwie oceniając ich wysiłki – to wystają daleko ponad przeciętną jeśli chodzi o autorefleksję, samoświadomość, subtelność bycia, elegancję zachowań, uważność, czy choćby czytanie książek.

Dysponujesz licznymi mocnymi stronami, które w dodatku stale szlifujesz, ćwiczysz i rozwijasz. Wiem, że na pewno się do tych osób zaliczasz (inaczej na bank nie czytałabyś tych słów!), dlatego zadbaj o to, żeby zauważać swój wysiłek, postępy i bardzo mocne strony.

(Dla wprawki proponuję tekst: Koncentruj się na swoich mocnych stronach a nie brakach)

5. Takie czasy, panie, takie czasy

Nasze czasy są piękne. Mamy światło, gąbki z pamięcią kształtu w poduszkach, internet w kieszeni, miejscówkę na pokład Boeinga 747 za kilka stówek, albo lody o smaku cynamonowym! Naprawdę za wiele rzeczy możemy być wdzięczni i skakać z radości, że przyszło nam żyć na tej wyjątkowej błękitnej kropce akurat w 21 wieku. Bezsprzecznie.

I jednocześnie – nasze czasy prowokują sporo niezdrowych mechanizmów, którymi przesiąkamy. Oprócz jedzenia plastiku albo cukru w zastraszających ilościach, jeden z nich wychodzi na prowadzenie – porównania.

Nigdy wcześniej porównywanie się do innych nie było tak wszechobecne jak w dzisiejszym świecie. Głównie za sprawą wzrostu populacji oraz szybkiego przepływu informacji. A kiedy baaardzo dużo ludzi komunikuje się ze sobą baaardzo szybko – porównywanie błyskawicznie wchodzi w nawyk.

Porównujemy się pod każdym względem, np. kto ma lepiej: „a mój synek mówi po angielsku i francusku”, albo kto ma gorzej: „Twoje złamanie łokcia to pestka, moje złamanie to dopiero było straszne”.

I kiedy tak pływamy w tym morzu porównań, po drodze gubimy poczucie że:

  • jest dobrze,
  • dużo wiem,
  • ładnie wyglądam,
  • mam wiele zalet,
  • zaliczyłam wiele sukcesów,
  • podjęłam wiele mądrych decyzji,
  • nie muszę nikomu udowadniać swojej wartości,
  • mam prawo do swojej oryginalności,
  • mam prawo do swojej zwyczajności,
  • itp.

(Apropos tematu współczesnych czasów, polecam: 5 problemów, z którymi zmaga się każdy współczesny człowiek (i myśli, że tylko on tak ma).)

Można by pomyśleć, że nie samo porównywanie nam szkodzi. Bo przecież porównujemy się do innych od zarania dziejów. Chodzi bardziej o ilość (olbrzymia, codzienna, przytłaczająca) oraz sposób (czyjegoś życia zewnętrznego, do swojego wewnętrznego) porównywania się do innych, jaki w obecnych czasach się wykształcił. To on nam szkodzi, bo szybko dyskredytuje nasze mocne strony.

(Dlatego polecam Ci tekst Porównujesz się do innych? – to całkiem zrozumiałe. Tylko podejdź do tego bardziej świadomie)

No dobra, tu listę kończę, jednak to nie oznacza, że wyczerpuję temat. Jest tego więcej, niestety. Daj znać, który z punktów zabrzmiał znajomo i jakie mocne strony potrafisz całkowicie zbagatelizować?

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.