Jak dokonać tego, o czym marzysz, a co od dawna odwlekasz

Dlaczego to tak jest, że:

  • wiesz co masz robić (np. jeść warzywa),

  • wiesz, że to jest dla Ciebie dobre (dużo błonnika, witamin, mikroelementów),

  • ale tego nie robisz? (pączek).

Akrasia (czyt. akrasja) – oto jedno z głównych wyjaśnień, dlaczego nie robimy tego, co dla nas ważne lub dobre, pomimo że powinniśmy.

To właśnie przez nią tyjemy, zadłużamy się, chorujemy, machamy ręką na własne marzenia, lub też po prostu rozleniwiamy się i leżymy brzuchem do góry, podczas gdy stos zaległości rośnie.

Czym jest akrasia?

Krótko mówiąc to tendencja ludzkiego umysłu do wybierania nagród natychmiastowych, a nie odroczonych w czasie. Czyli jeśli masz wybór: cieszyć się smakiem pączka tu i teraz, albo smukłą sylwetką za rok – najprawdopodobniej padnie na pączka.

Cały problem polega na tym, że kiedy chcesz zrzucić kilka kilo albo nauczyć się tańczyć czy mówisz po hiszpańsku – wyznaczasz sobie wizję przyszłości.

Widzisz siebie jak nosisz o rozmiar mniejsze ubrania, jak wywijasz piruety na parkiecie, czy rezerwujesz bilet lotniczy do Hiszpanii. Ten ktoś, kto dokonuje tych wspaniałości, to przyszła wersja Ciebie. Za miesiąc, może na jesień albo za rok.

Ale póki co, dziś jeszcze nie mówisz po hiszpańsku, ruchy jakie wykonujesz trudno nazwać tańcem, a myśli o serniku kawowym nie dają Ci spokoju. Teraźniejszość jeszcze nie przypomina przepięknie wymalowanej przyszłości.

Jak podejść swoje teraźniejsze „ja”?

A póki co, Twoje teraźniejsze „ja” bardzo (bardzo!) lubi nagrody natychmiastowe, a nie odraczane w czasie. Dlatego, jeśli jednak zależy Ci na tym hiszpańskim czy nieco mniejszym obwodzie w pasie – najlepiej podejść swoje teraźniejsze „ja” sposobem.

Na szczęście jest ich wiele. Możesz wypróbowac kilka i przekonać się, który zadziała najlepiej na Ciebie.

Oto niektóre z Twoich opcji:

  1. Zacznij od pytań – najczęściej zmiany zaczynamy od deklaracji: „rzucam palenie”, „uczę sie hiszpańskiego” albo „od jutra biorę się za siebie.” Jak się okazuje takimi stwierdzeniami nie dodajemy sobie szans na powodzenie swoich przedsięwzięć.

    Pomożesz sobie o wiele bardziej, jeśli zaczniesz stawiać przed sobą pytania: „Jak mogę rzucić palenie?”, „Co muszę zrobić, żeby nauczyć się mówić po hiszpańsku?”, „Czego mi brakuje żeby się za siebie zabrać?”

    Pytania to zagadki. A ludzki umysł, to nic innego jak machina do rozwiązywania zagadek. Postaw przed nim zagadkę, a automatycznie weźmie się za jej rozwiązanie.

    Zadawanie sobie pytań naturalnie nakierowuje nas na szukanie odpowiedzi i rozwiązań. Wręcz popycha do szukania pomysłowych strategii i angażuje do działania. Badania donoszą, że podmianka deklaracji „Będę zdrowo się odżywiał” na pytanie „Czy potrafię zdrowo się odżywiać?” zwiększa naszą efektywność nawet o 50{8dce7e36dfb59368210c2dd073c220cfb42db043b047d38509e9b56b7bd89738}! Więcej o pytaniach w tekście pt. „O wiele lepsza, ciekawsza i skuteczniejsza alternatywa do noworocznych postanowień”

  2. Daj sobie 10 minut – Każdy z nas wie, jak to jest czekać na entuzjazm, wenę, motywację, ZANIM ruszymy swoje cztery litery. Leżysz na tej sofie i oglądasz telewizyjne bzdetki, ale kątem oka zerkasz co chwilę na sportowe buty.

    Otóż przewrotność tej zasady polega na tym, że kiedy zaczniesz się ruszać – wtedy dopiero zrobi się fajnie, ciekawie, miło i przyjemnie.

    Dopiero jak już przebiegniesz swój pierwszy kilometr, to poczujesz dumę i zastrzyk energii i hormonów szczęścia. Więc na nic nie czekaj, tylko zacznij robić to, co masz do zrobienia. A zobaczysz, że za chwilę Ci się zechce. Za działaniem przyjdzie motywacja, inspiracja, natchnienie i ochota.

    A żeby zacząć – chwyć za komórkę, włącz timer i ustaw odliczanie na 10 minut. Tylko 10 minut. To chyba nie koniec świata poczytać, popisać czy pouczyć się przez 10 minut? Cały sens tego ćwiczenia, polega na tym, że najprawdopodobniej po tych 10 minutach zechce Ci się pracować dalej. Bo pojawi się motywacja, wena i ochota. Zainteresowanych zapraszam do tekstu pt. „Jak w 10 minut sprawić, żeby ci się chciało (tak jak ci się nie chce)”

  3. Spójrz NA własne myśli – Częściej, niż to podejrzewasz, Twój plan i entuzjazm rozbijają się o Twoje własne myśli. Robisz to, co do Ciebie należy, aż tu nagle pojawia się: „ciekawe, co tam się dzieje na FB”, albo: „jest słoneczny sobotni poranek, może pojadę na zakupy”, „muszę wyprać wszystkie firanki w domu!”.

    Myśli zaczynają błądzić, a Ty karnie podążasz za nimi, ślad w ślad. I ani talent, ani znajomości, ani nawet wena z niebios nie pomoże. Tu pomóc możesz jedynie Ty sam i Twoje umiejętności podważania własnych myśli. Kiedy podstępne negatywne myśli zaczynają oplatać Cię swoją pajęczyną, wykonaj te dwa kroki:

    • Krok pierwszy: poszperaj w swoim umyśle i wybierz sobie jedną negatywną i zrzędliwą myśl; odseparuj ją od innych i wypowiedz na głos, np: „nie mam ochoty tego robić”, albo „to jest naprawdę nudne!”.

    • Krok drugi: teraz powtórz ją, wstawiając przed nią tę oto frazę: „Właśnie mam myśl, że…”, np: „Właśnie mam myśl, że nie mam ochoty tego robić”, albo: „Właśnie mam myśl, że jest tyle ciekawszych rzeczy do zrobienia w sobotę.”

    Co dobrego robi takie ćwiczenie? Ułatwia Ci spojrzeć z dystansu na własne myśli. Opóźnia odruch działania pod wpływem impulsu. Oddaje decyzję w Twoje ręce, robisz przerwę, w której masz szansę na powrócenie do swoich zajęć. Zaciekawionych mechanizmami, na których działa samodyscyplina odsyłam tu – „Zrozumieć samodyscyplinę cz.II – jak ją ćwiczyć?”

  4. Stawiaj (śmiesznie) małe kroki – Jeśli chodzi o pierwszy krok, ambicje i plany, to nic innego jak ciężka kula u nogi. Z nią nie dojdziesz za daleko. Dlatego czym prędzej chwytaj za mocne nożyce i tnij! Na dobry początek idź po linii najmniejszego oporu.

    Daruj sobie własne plany, dumę i szalone aspiracje. Chcesz biegać? – zacznij od spaceru. Chcesz pojeździć na rowerze? – zredukuj przerzutki na najmniejszy opór. Z technicznego punktu widzenia nie realizujesz jeszcze swojego planu działania. Ale nie znaczy to, że nie robisz nic.

    Wręcz przeciwnie! Stawiając pierwszy krok dokonujesz wielkiej rewolucji – zaczynasz! Ruszasz. Startujesz. Najtrudniejsze, czyli sam początek, masz już za sobą. Ruszyłeś się z miejsca! Odtąd już będzie tylko lżej. Więcej o tym najtrudniejszym pierwszym kroku poczytasz tu – „Najłatwiejszy sposób na pierwszy, najtrudniejszy krok”

  5. Porozmawiaj sam ze sobą – Żeby osiągnąć trwałą zmianę, na przykład diety, 99{8dce7e36dfb59368210c2dd073c220cfb42db043b047d38509e9b56b7bd89738} z nas potrzebuje NIE informacji (a tej właśnie jest w bród), ale transformacji. I to nie byle jakiej – bo transformacji własnego sposobu myślenia! Całe sedno tkwi w Twoim umyśle i emocjach, motywacjach, celach, obawach, oraz nieuświadomionych założeniach na temat zmiany, którą ze wszystkich sił próbujesz przeforsować.

    Bo jeśli gdzieś pod powierzchnią Twojej motywacji i celów kryje się jakieś założenie, to ono może być głównym sprawcą odporności na zmianę. I to ono sabotuje całe Twoje przedsięwzięcie.

    Na przykład, kiedy chcesz schudnąć, najpierw zastanów się czy przypadkiem nie drzemie w Tobie jakieś istotne przekonanie, np. ludzie dbający o siebie są zimni, wredni, nieprzyjaźni, aroganccy; lub: jak stracę na wadze, to stracę obecnych przyjaciół. Potrzebujesz szczerego wyjaśnienia przed sobą samym, czym zmiana, którą chcesz wprowadzić w swoje życie, tak naprawdę dla Ciebie jest. Co takiego zbuduje, ale i także co zburzy. Wgryziesz się w temat czytając tekst „Dlaczego diety nie działają i co zrobić, żeby zaczęły”

To za jaki sposób chwytasz dziś?