ławeczka

Introwertyk w świecie ekstrawertyków

Punkt zwrotny – okolice drugiej dekady XX wieku. To wtedy wszystko się zaczęło i do dziś zdążyło wyewoluować do naprawdę pokaźnych rozmiarów. Kultura popularna, sposób bycia i życia, wygląd, pomysły na spędzanie wolnego czasu, relacje z innymi, prezencja – wszystko to, mniej więcej od początku ubiegłego wieku, zmierzało i nadal zmierza w kierunku ekstrawertycznym. Dlaczego tak się stało i jaki wpływ wywiera na nas wszystkich, a w szczególności na introwertyków? Dziś powracam do tematu i zgłębiam go dalej.

Ale zanim zacznę, krótkie słowo wyjaśnienia.

Chociaż osobiście spoglądam na świat z introwertycznej perspektywy, to w żadnej mierze nie oznacza, że chcę atakować, krytykować, albo oskarżać kogokolwiek za to, że jest ekstrawertykiem. Nie chcę też winić samej sobie, za to że nim nie jestem. Zatem drogi introwertyku – wcale nie chcę wywyższać Ciebie ponad innych. Drogi ekstrawertyku – nie jest moją intencją, żeby Ciebie krytykować. Jakiekolwiek wojny nie leżą w mojej naturze i nie sądzę, żeby zrodziły one cokolwiek pozytywnego. Dlatego opisuję, a nie wartościuję, i nie przeliczam wad i zalet. Każdy z nas balansuje między intro a ekstrawertyzmem, bo nie dzielimy się na czarno-białych. I każdy ma potencjał przejawiania i wykorzystywania obu cech w tylko sobie wyjątkowy sposób. Moim jedynym zamiarem jest to, by ten potencjał znalazł swobodę ujścia, dzięki poszerzeniu wiedzy i horyzontów myślowych.

Ekstrawertyczna historia

Mamy więc początek XX wieku. Ludzie przeprowadzają się ze wsi i małych miasteczek do dużych miast. Zmieniają pracę, otoczenie, styl życia. Zdecydowanie nie jest to środowisko małych społeczności, gdzie każdy każdego zna i wie, z jakiej rodziny się wywodzi. Jedynym kryterium, na podstawie którego można ocenić intencje, czy kompetencje obcego człowieka, staje się to, co najłatwiej zauważyć na pierwszy rzut oka – wygląd, aparycja, prezencja, obycie, maniery, wysławianie się, łatwość nawiązywania kontaktów. Posiadanie (lub nie) takich cech, określało, w jakich warunkach ludzie żyli, gdzie pracowali, ile zarabiali, kim i czym się otaczali.

Nie dziwi więc, że poradniki promujące rozwój jedynie tych cech, zyskiwały na coraz większej popularności. Dorzućmy do tego kino, kolorowe czasopisma, telewizję oraz reklamy. Milczenie, samotność, czy głęboka zaduma, jakkolwiek cenne, nie promują szybkiej i skutecznej sprzedaży. Natomiast towarzyskość, gadatliwość, beztroska, żywość – owszem. W taki oto sposób, za sprawą wielu nakładających się na siebie czynników kulturowych, społecznych i ekonomicznych świat nałożył na siebie ubranie ekstrawersji.

Miej świadomość

My wszyscy – ekstrawertycy, introwertycy i ambiwertycy, płyniemy z prądem, lub pod prąd osobistych preferencji i skłonności. To prawda – może i niekiedy decydujemy się za bardzo nadwyrężać swoje upodobania, żeby jak najlepiej dopasować się do wymogów i trendów świata zewnętrznego. Jednak nie tutaj upatruję trudność w tej całej sytuacji. Problem nie polega na tym, że – patrząc z lotu ptaka – żyjemy w dość ekstrawertycznym świecie. Przecież ma on wiele ciekawych cech i pozytywnej, ożywczej energii. Problem polega na tym, żeby te ekstrawertyczne tendencje dostrzegać i być ich świadomym. Bo jedynie wtedy podejmiesz trafniejsze dla siebie decyzje i nie będziesz zmuszać siebie do postępowania wbrew własnej naturze.

Introwertyczny konflikt

  • O tym, że Twoim ideałem sobotniego wieczoru jest dobra książka i kawałek świeżo wyjętej z piekarnika szarlotki, raczej nie opowiadasz wszystkim, kogo znasz.

  • To, że uwielbiasz od czasu do czasu pobyć sam, choć oczywiście cenisz w swoim życiu relacje z innymi ludźmi, raczej zachowujesz dla siebie.

  • Na imprezie nie zwierzasz się nikomu, że w tak licznym gronie czujesz się bardziej osamotniony, niż na kawie z jedną ukochaną osobą.

  • Nie chwalisz się tym, że spacer po lesie jest dla Ciebie ciekawszy niż piwo w pubie.

  • Nie przyznasz się też, że czasami, zamiast rozmów telefonicznych, wolisz napisać dłuższego maila, albo przynajmniej smsa.

Nie mówisz za często i wprost o tym, co czujesz – ale właściwie dlaczego? Bo to mocno nie na czasie. Bo nie chcesz być źle odebrany: jako gbur, snob, czy ktoś, kto nie potrafi dobrze się bawić. Bo to, co Cię interesuje i daje przyjemność nie idzie w parze z głównym nurtem. Bo czasami czujesz się jak odmieniec, a przynajmniej reprezentant bardzo nielicznej mniejszości. To nie jest łatwe – chcieć jedno, a jednocześnie czuć presję, by robić drugie i obarczać siebie odpowiedzialnością za ten konflikt. Wierz mi, wiem coś o tym.

Zostań psychologicznym patriotą

Splot wielu wydarzeń i czynników ukształtował dzisiejszą rzeczywistość w bardziej ekstrawertywny, niż introwertywny sposób. To nic złego ani dobrego – tak po prostu jest.

Natomiast strategia naciskania na siebie i wywierania na sobie presji, żeby żyć wbrew swojej naturze, nie przysparza ani szczęścia, ani zdrowia, ani komfortu życia.

Laurie A. Helgoe posilając się sformułowaniem „psychologiczny patriotyzm”, zachęca do pozostania wiernym swoim introwertycznym preferencjom, zasadom, wartościom, nawet w obliczu ekstrawertycznej rzeczywistości, oraz do szanowania i cieszenia się z tego, kim jesteś, nawet jeśli wydaje Ci się, że różnisz się od reszty świata. Podkreślam słowa: „wydaje Ci się”, bo jak pisałam w poprzednim tekście na ten temat (o tutaj), introwertycy stanowią połowę populacji. Na pewno w wykształceniu takiego patriotyzmu przyda się sporo wiedzy i świadomości, oraz jeszcze więcej autoempatii. Takie przedsięwzięcie może udać się jedynie, kiedy będziesz siebie wspierał oraz przyjaźnie i łagodnie podchodził do samego siebie. Kiedy z pełną wyrozumiałością wytłumaczysz sobie, że nie jesteś sam i nie musisz stawiać siebie pod ścianą.

Wszystko, co napisałam powyżej, równie dobrze można przełożyć na stronę ekstrawersji. Każdego zachęcam do poznania siebie i bycia swoim przyjacielem i psychologicznym patriotą.

W przypadku introwertyków może to się wiązać z nieco większymi nakładami pracy. Ale, czy to coś złego? Z punktu widzenia introwertyka na pewno nie – przecież właśnie to lubimy :-) zgłębiać swojej wewnętrzne życie, rozmyślać o tematach ciekawych i głębokich. A ten do takowych bez wątpienia się zalicza.

Wsparcie:

  • Sophia Dembling – The Introvert’s Way: Living a Quiet Life in a Noisy World

  • Laurie A. Helgoe – Introvert Power: Why Your Inner Life Is Your Hidden Strength

  • Susan Cain – Quiet: The Power of Introverts in a World That Can’t Stop Talking

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.