Jak gromadzić dobrą energię i nie tracić jej na duperele

Jakieś 80 km na północ od Bydgoszczy znajduje się niewielka wieś Odry, a tuż obok niej Kręgi Mocy! To jedno z ciekawszych miejsc w Polsce, gdzie znajdują się kamienne kręgi, drugie po Stonehenge takie miejsce w Europie.

Zbudowali je poganie w pierwszym wieku naszej ery. Czerpali z nich dobrą moc i energię. Wierzyli, że wszystko, co złe, zostaje poza kręgiem. Dlatego do dziś turyści odwiedzają to miejsce, żeby podładować swoje wewnętrzne bateryjki.

Czy faktycznie działają? W tę kwestię się nie zagłębiam. Ważniejsze pytanie brzmi: czy Ty masz swój prywatny krąg mocy, dzięki któremu możesz każdego dnia podreperować energetyczny bilans, a wszystko, co złe, zostawić na zewnątrz?

Być może pogańskie plemiona miały na to inne zapatrywania, ale w moim rozumieniu krąg mocy to miejsca, rzeczy, osoby i czynności, które dodają energii. Po obcowaniu z nimi czujesz się silniej i spokojniej niż wcześniej. Innymi słowy: wszystko to, co Cię wzmacnia.

Mówi się, że to, co Cię nie zabije, to Cię wzmocni. A guzik prawda!

To, co Cię nie zabije, najprawdopodobniej nieźle Cię pokiereszuje i zostawi po sobie traumę. W kręgu mocy nie potrzebujesz takich rzeczy. To święte miejsce ma Cię wzmacniać bez żadnego kiereszowania. Ma łagodzić Twoje zszargane nerwy, goić rany, rozluźniać spięte mięśnie i po prostu cieszyć.

Co to może być?

Pewnie spodziewasz się, że powiem Ci o jodze, medytacji albo chodzeniu boso po trawie. Ha! I tu się mylisz! Otóż dziś powiem Ci coś zupełnie innego.

1. Akceptacja swoich głupich zachowań

We wszelkich innych kwestiach stronię od radykalnych opcji, jednak ta jedna stanowi wyjątek – akceptuj siebie radykalnie.

Akceptuj swoje głupie zachowania, bardzo kiepskie pomysły, pomyłki, rany, z których wylizujesz do dziś, stresujące myśli, których nie umiesz zatrzymać i rozdwojone końcówki włosów. Akceptuj siebie bezwarunkowo i bezpardonowo.

Nie patrz na to, że jeszcze Ci daleko do ideału i że to może wyglądać na zarozumiałość. Daruj sobie te wątpliwości i wsadź siebie pod parasol samoakceptacji. W całości. Całego siebie, razem z tym wszystkim, co oceniasz jako brzydkie i wstydliwe.

Bo nie wiem jak u Ciebie, ale w moim przypadku przekonałam się dobitnie: samoakceptacja nie działa na pół gwizdka. Musi obejmować całość, a to oznacza także części mojego wyglądu, zachowania, przeszłości, które mi się wybitnie nie podobają i z których nie jestem dumna. Całość!

Tylko w ten sposób samoakceptacja dodaje energii, uspokaja, i sprawia, że czujesz się coraz lepiej ze sobą. Bezwarunkowa samoakceptacja to zdecydowanie jeden z najważniejszych elementów, który dorzucam do kręgu mocy.

Małe wyjaśnienie dla sceptycznych: akceptuję to NIE to samo co aprobuję. Akceptuję to także NIE to samo co machnąć ręką i udawać, że nie ma problemu. Akceptuję oznacza przyjmuję do wiadomości, uznaję za prawdę o mnie. A jeśli jakiś kawałek tej prawdy nie podoba mi się, to już inna kwestia, nad którą mogę popracować, zrozumieć i zmienić.

2. Kojące treści z internetu

Internet, podobnie jak i każdy inny wynalazek, potrafi wiele pomóc i wiele zaszkodzić jednocześnie. Żeby internet stał się miejscem, które Ci dodaje energii i pomaga zachować pewność siebie, poczucie własnej wartości i pogodę ducha, trzeba go przesiać przez drobne sito.

To, co Ci podsuwają pod nos algorytmy youtuba, facebooka albo instagrama, nie zawsze kwalifikuje się do zdrowych i uspokajających treści. Dlatego najpierw przyjrzyj się dokładnie temu, co oglądasz i czytasz w sieci, a potem wzrok przekieruj na siebie.

Zaobserwuj, po których treściach czujesz się lepiej. Kiedy Twoje myśli stają się jakby lżejsze. Kiedy czujesz inspirację i ochotę, żeby zrobić coś dobrego, fajnego, ciekawego. Nie porównujesz się, nie ścigasz z nikim, a odkrywasz swoje miejsce na ziemi. I zaobserwuj też te treści, po których energii Ci ubywa.

Te drugie sobie odpuść. Nie czytaj, nie oglądaj ich. Nie musisz im zarzucać, że wszystko robią źle.Zamiast krytykować ludzi, przestna ich obserwować. Po prostu odpuść i idź w swoją stronę. Poszukaj za to treści, które nadadzą się do Twojego kręgu mocy.

Dwa przykłady z mojego internetowego kręgu mocy to:

  • Marcin z lasu (YT) – magiczny zakątek internetu stworzony przez Marcina Kostrzyńskiego, bardzo gorąco polecam!!
  • albo Fairyland Cottage (YT) – miejsce, dzięki któremu uczę się życia z mniejszą ilością plastiku i sztuczności (w języku angielskim).

To treści zdecydowanie w moim kręgu mocy. A jakie są Twoje? Zrób odsiew i zostaw to, co Cię wzmacnia, szkoda Twojego najcenniejszego dobra – Twojej energii. (Aha, i wrzuć w komentarzu linka.)

3. Emocje

Nie chcę tu malować bajecznej krainy, w której będziesz przesiadywać i stale uśmiechać się jak głupi do sera. Nie o to tu chodzi.

Krąg mocy dodaje Ci energii także dlatego, że w nim możesz zrzucić wszystkie presje jakie nosisz na sobie każdego dnia. W ten sposób przybywa Ci energii, bo nie tracisz jej na energożerne nawyki takie jak:

  • robienie dobrej miny do złej gry,
  • udawanie kogoś, kim nie jesteś, ani nie chcesz się stać,
  • dogadzanie innym własnym kosztem,
  • przemilczanie tego, co dla Ciebie ważne,
  • tłumienie w sobie emocji,
  • szlaban na łzy i na złość,
  • przejmowanie się bardziej tym, co inni pomyślą, niż tym, jak ja się będę czuł,
  • trzymanie się w ryzach, żeby tylko nie pokazać zagubienia czy zwątpienia.

Krąg mocy to miejsce, do którego się udajesz właśnie po to, żeby zrzucić te wszystkie obciążniki ze swoich zmęczonych ramion.

  • Jak chcesz to płaczesz.
  • Jak potrzebujesz to tłuczesz talerze.
  • Jak nie masz powodów do uśmiechu to grymasisz.
  • I nie masz do siebie o to pretensji.

Zrzucasz maski i pokazujesz swoją autentyczną facjatę. A przez to czujesz się lżej, bo niczego nie udajesz. Dzięki czemu poziom Twojej dobrej energii rośnie.

Osobiście nie wiem, czy takie miejsca jak w Odrach faktycznie dodają dobrej energii. Ale za to wiem na pewno, że te 3 przykłady powyżej działają na bank. Spróbuj a przekonasz się sam.

Zostaw komentarz: co dodaje Ci dobrej energii, a co Ci ją odbiera? Gdybyś miał stworzyć swój osobisty krąg mocy, to co by się w nim znalazło? Aha! I daj znać czy byłaś / byłeś w Odrach? Widziałaś / widziałeś Kamienne Kręgi? (Ja jeszcze nie, tak się tylko wymądrzam, bo naczytałam się w internecie.)

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.