Jak okazać sobie ciepło, kiedy sądzisz, że na to nie zasługujesz

Powiedz mi czy wiesz jak przejść

od:

  • „Jak mogłaś tak głupio się potknąć i złamać oba łokcie? To Twoja wina, co teraz zrobisz? Jak przetrwasz 2 tygodnie bez rąk?”

do:

  • „To był wypadek, zdarza się każdemu, masz wsparcie bliskich, a dwa tygodnie wcale nie idą na marne, bo możesz czytać i pisać, a z każdym dniem kości wracają do zdrowia”?

A no właśnie!

Kiedy przychodzi ten gorszy dzień, gdy padasz na kolana (i wyprostowane ręce – jak to było w moim przypadku, auć!) i zaliczasz jeden z najtrudniejszych momentów w ostatnim czasie – wcale nie tak łatwo zachować spokój i spojrzeć na siebie przyjaźnie i życzliwie. O wiele szybciej przychodzi samokrytyka, obwinianie, i zniecierpliwienie.

Jak to zmienić?

Jak otrząsnąć się choćby na krótką chwilę i spojrzeć na siebie bardziej życzliwie? Czytaj dalej – w dzisiejszym tekście dostaniesz dokładną instrukcję krok po kroku.

Potrzebujesz ciepła, zwłaszcza kiedy robi się zimno

Już od dzieciństwa uczymy się jednej zasady – na wszystko trzeba zapracować. Na oceny, na pochwały, na awans. Jeśli nie zasłużyłaś na te przywileje, nie masz co o nich marzyć.

Spieszę Ci donieść, że od tej zimnej zasady są na szczęście wyjątki – jednym z nich jest autoempatia, czyli przyjazne nastawienie względem siebie, życzliwość i ciepło, które okazujesz sobie sama. Ona działa bezwarunkowo. Nie prowadzi bilansów, nie ocenia, nie wymierza kar ani nagród.

Autoempatia jest przy Tobie i obejmuje Cię swoim przyjaznym ramieniem, kiedy odnosisz sukcesy i kiedy zaliczasz porażki.

Empatyczne podejście do samej siebie to Twoja (niedoceniana) supermoc. Wtedy, choćby się paliło i waliło, Ty sobie powtarzasz „lubię Cię”. Bo wiesz, że zasługujesz na ciepło zawsze i bezwarunkowo. A potrzebujesz ciepła – ZWŁASZCZA kiedy mróz zaczyna szczypać w policzki.

Kiedy robi się zimno, masz wrażenie, że nie zasługujesz na ciepło

Umysł to narzędzie, z którym należy obchodzić się ostrożnie, coś jak z nożem szefa kuchni. Z jednej strony myśli, uczy się i nieźle kombinuje, ale z drugiej, czasami przekracza granice zdrowego rozsądku i po prostu przegina.

Kiedy widzi, że w Twoim życiu spotyka Cię gorszy dzień, to zaczyna się niecierpliwić i szukać winnego. I zgadnij komu pierwszemu się oberwie – Oczywiście, że Tobie! Usłyszysz wtedy:

  • coś z Tobą nie tak,

  • to ponad Twoje siły,

  • słaby z Ciebie zawodnik,

  • lepiej sobie odpuść,

  • nie zasługujesz na to, co najlepsze.

I takim sposobem sama sobie sypiesz sól do rany. Bo wydaje Ci się, że na autoempatię (tak jak na wszystko inne) musisz zasłużyć.

Na szczęście tak Ci się tylko wydaje.

Nie jesteś bez wad i popełniasz błędy, ale JEDNOCZEŚNIE zasługujesz na ciepło

Wcale nie zaprzeczam – możliwe, że popełniłaś wiele błędów, i być może faktycznie będzie lepiej, jeśli tym razem sobie odpuścisz. Ale jakakolwiek czarna chmura nie wisiałaby obecnie nad Twoją głową, nie zmienia ona faktu, że pod nią stoi wartościowa i ważna osoba. Chmury przychodzą i odchodzą, a Twoja wartość pozostaje niezmienna.

Innymi słowy: Nie jesteś bez wad i popełniasz błędy, a JEDNOCZEŚNIE zasługujesz na ciepło.

Tego nie uczą w szkołach, co? Dlatego czas najwyższy wziąć się za naukę samemu!

A oto co dobrze jest zrobić, kiedy tylko złapiesz siebie na sypaniu soli do swojej rany:

  1. Najpierw wyobraź sobie, że ta trudna sytuacja, przez którą właśnie przechodzisz, przydarzyła się Twojemu dziecku albo najlepszemu przyjacielowi.

  2. Pomyśl, powiedz, a najlepiej napisz, co widzisz z tej perspektywy. Całkiem możliwe, że nie zobaczysz już kogoś, kto nie zasłużył na ciepło. Bardzo możliwe, że zniknie „Co z Tobą nie tak??”, a pojawi się „Spokojnie, to tylko trudniejszy moment, zdarza się każdemu.”

  3. Zadaj sobie pytanie: „Czego teraz potrzebuję?” i nie siedź wysoko w chmurach tylko skup się na potrzebach dostępnych na wyciągnięcie ręki. Może potrzebujesz pogłaskać futrzaka, wypić ciepłą herbatę z miodem, porozmawiać z ukochaną osobą, wyjść na spacer, obejrzeć „Przyjaciół”, a może troszkę sobie popłakać.

  4. Zakończ tę autoempatyczną przerwę kilkoma głębokimi oddechami i ciepłymi mantrami. Ułóż je sama albo ściągnij ode mnie. „Niech będę dla siebie cierpliwa i łagodna. Uczę się sobie wybaczać. Z każdym dniem coraz bardziej akceptuję siebie taką, jaką jestem.”

Oczywiście jednorazowe ćwiczenie nie zbawiło jeszcze nikogo, ani na siłowni, ani w zaciszu swojego ulubionego fotela. Bo cała magia tkwi w powtórkach.

I ponad wszystko, kiedy czujesz, że przechodzisz przez trudniejszy moment, przez co wydaje Ci się, że na nic dobrego nie zasłużyłaś, przypomnij sobie, że zawsze, bez wyjątków zasługujesz na własną miłość, troskę, ciepło i przyjazne traktowanie. To nie podlega dyskusjom, negocjacjom i nie wymaga żadnych warunków wstępnych.

2 komentarzy:
  1. Emilia Ejsmund
    Emilia Ejsmund says:

    Boże jakie to trudne …….dziękuję za ten blog właściwie nie wiedziałam ze WWO to pojęcie osobowości psychologicznej myślałam ze jestem nie dzisiejsza, nie normalna, nie radze sobie wiec jestem gorsza, wiem ze to nie tylko WWO ale także różne doświadczenia i spaprane dzieciństwo .mimo to dzięki będę czerpać inspiracje, pomysły i dobrą energię, z Bogiem – podlasianki to jednak są super dziewczyny – pozdrawiam z Augustowa

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.