róża

Jak podnieść swój poziom szczęścia – ćwiczenie na 4 tygodnie

Jeśli … to będę szczęśliwy – ciekawi mnie, co wstawisz w miejsce kropek? Jeśli będę dużo zarabiać? Jeśli kupię nowy, piękny dom? Jeśli będę podróżować po całym świecie? Jeśli nałożę obrączkę? A może jeszcze coś innego? Z pewnością masz jakieś marzenia, cele, plany, priorytety, które bez problemu podstawisz do tego magicznego zdania.

Mam niestety złą wiadomość. I to od niej zacznę, stopniowo przechodząc do tych lepszych. Obiecuję, że te dobre też będą :-)

Krótko mówiąc – tak bardzo spopularyzowana zależność Jeśli … to będę szczęśliwy po prostu nie działa. Z pewnością wielu w tej chwili przypomni się powiedzenie „pieniądze szczęścia nie dają“. I mają rację, to bardzo dobre skojarzenie, bo nabiera tutaj wyjątkowo realnego znaczenia. Ale żeby pokazać, że nie są to tylko puste słowa, przedstawię potwierdzone naukowo dowody.

10% szczęścia

Tzw. chroniczny poziom szczęścia, to poziom Twojego zadowolenia z życia, na którym przebywasz najczęściej i najdłużej. U każdego jest on nieco inny, ale proporcja składników naszego obecnego szczęścia dla wszystkich jest taka sama.

Według badań laboratorium dr Sonji Lyubomirsky, okoliczności w których żyjemy, takie jak mieszkanie, praca, znajomości, stanowią jedynie 10% naszego chronicznego poziomu szczęścia.

Tak, tylko 10%. Aż trudno uwierzyć, że tak mało, prawda? Mogłoby się wydawać, że wszystko czym się otaczamy, buduje nasze szczęście. A jednak to nie prawda, czego dowodem są ludzie, albo wręcz całe narody, których sytuacja finansowa, albo zdrowotna, nie jest łatwa. Tymczasem nie stoi im to na drodze do zadowolenia z codziennego życia. Z drugiej strony – zapewne z tego samego powodu – słyszy się o osobach żyjących w pięknych, bogatych i barwnych warunkach, którzy nie widzą sensu życia, popadają w autodestrukcję, a nawet popełniają samobójstwa. „Jak on mógł do tego dopuścić, przecież miał wszystko?!” – krążą komentarze.

No więc – niezupełnie wszystko, a jedynie 10%.

Szczęście szybko powszednieje

Zarówno ludzie, którzy stracili władzę w nogach, jak i szczęściarze, którzy wygrali dużą sumę na loterii, po roku wylądują na tym samym poziomie szczęścia. To świetna wiadomość, jeśli chodzi o nasze umiejętności przetrwania najcięższych chwil. Ale biorąc pod uwagę pozytywne przeżycia i emocje, to przyzwyczajamy się do nich szybciej, niż byśmy chcieli. I jest to kolejny powód, dla którego założenie „jak … to będę szczęśliwy“ nie działa. Kiedy zdobędziesz to, na co tak bardzo pracowałeś, Twój wytęskniony cel z czasem znacznie straci na uroku. Szybko adaptujemy się do coraz większego mieszkania, szybszego samochodu. Z czasem przestaje nas cieszyć większa wypłata i czekamy na coś lepszego. Na nowo budzi się w nas obietnica, że jak osiągniemy nasz nowy jeszcze większy, szybszy, droższy cel, wtedy dopiero będziemy już naprawdę szczęśliwi. I faktycznie będziemy – do czasu, kiedy na horyzoncie pojawi się jeszcze większy dom, jeszcze szybszy samochód i jeszcze zieleńsza trawa u sąsiada.

Zawsze na zewnątrz

Często uzależniamy własne szczęście od założenia „jak … to będę szczęśliwy“. Kusi nas, żeby pod te trzy kropki podstawiać jakieś zewnętrzne atrybuty: osobę, rzecz, pieniądze. Ale taka zależność jest niebezpieczna, bo przeważnie nie jesteśmy w stanie kontrolować zewnętrznych okoliczności. Wystarczy, że czegoś zabraknie, a nasze poczucie zadowolenia momentalnie zanurkuje ostro w dół. Sława, uroda, pieniądze, czy jakiekolwiek rzeczy, ale także relacje z innymi, są zmienne i różnie znoszą próbę czasu.

No dobrze, jak na jeden tekst wystarczy złych wieści. Obiecuję, że od teraz będą same dobre i czym prędzej do nich przechodzę :-) A więc, jeśli założenie „jak … to będę szczęśliwy” nie działa, to co w takim razie działa?

Spróbujmy odwrócić całe założenie. Zmieńmy je na: „Jestem szczęśliwy i dlatego …”

Nowy układ sił różni się przede wszystkim tym, gdzie umieszczasz źródło szczęścia. Teraz to Ty dzierżysz ster i to Ty masz wiele do powiedzenia. Zmienne okoliczności zewnętrzne już nie wpływają na Twoje szczęście, ale Ty sam stajesz się jego źródłem. Według potwierdzonych badaniami zasad: to nie szczęśliwi ludzie mają za co dziękować. To wdzięczni ludzie czują się szczęśliwsi. To nie bogaci są szczęśliwi, ale szczęśliwcy się bogacą.

Pięknie brzmi, nieprawdaż? Ale jak się za to zabrać?

Niestety nie da się tego po prostu uruchomić i postanowić, ze jutro obudzę się szczęśliwy. Ale jest za to wiele bardzo drobnych decyzji do podejmowania każdego dnia, które kumulują się z czasem. Drobniaki, które zbierasz na większą sumę (link do tekstu o drobniakach w skarbonce szczęścia).

Większość takich wyborów nie zajmuje ani dużo czasu, ani nie wymaga nakładów finansowych. Co pokazuje, że zadbanie o własne szczęście nie zależy od okoliczności materialnych.

Wiem, że najtrudniej jest wskoczyć na kręcącą się karuzelę. Albo ją rozpędzić. Dlatego dziś, na dobry początek, mam dla Was coś, co może pomóc w pierwszych krokach na nowym gruncie.

Ponoć nawyk kształtuje się przez 21 dni, ja przygotowałam dla Was ćwiczenia pozytywności na 28 dni. W sam raz na dobry początek. Kliknij na ten link, a dostaniesz grafik wypełniony ćwiczeniami, które pobudzają dobry nastrój, optymizm, pozytywne emocje, nadzieję, a przede wszystkim podnoszą poziom subiektywnego szczęścia. Ćwiczenia te poparte są badaniami naukowymi, w których udowodniono, że przynoszą wymierne efekty.

Pomysł na grafik i jego zasady działania zaczerpnięte zostały od Oli ze szkoły językowej Mów Do Mnie, która z kolei w swoim grafiku zachęca i motywuje do nauki języków obcych. Olu dzięki wielkie za możliwość skorzystania z niego.

A zatem zapraszam do grafiku, do wydrukowania go, zaznaczania, uzupełniania, a przede wszystkim do działania!

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.