Jak przyjmować? – poradnik dla wszystkich nałogowo odmawiających wsparcia, pomocy i komplementów

Są wśród nas osoby, które nie umieją przyjmować (na przykład ja – sumiennie się tego uczę, albo Ty – masz podobnie, jak sądzę?). Ani pomocy, ani wsparcia, ani nawet komplementów. To takie Zosie-samosie.

Zosie-samosie nie potrafią poprosić o pomoc, a kiedy ta spada z nieba nawet bez proszenia, nadal stawiają jej opór. Ciężko im brać. Uwielbiają za to z siebie dawać. Rozdają pomoc, czas, uwagę, ciepło, miłe słowo i gotowy obiad do podgrzania.

I byłoby to piękne i szlachetne z ich strony, gdyby nie fakt, że Zosie-samosie zaburzają równowagę we wszechświecie.

Dlaczego wolisz rozdawać wsparcie niż je przyjmować

Zacznijmy więc od tego, że za dawaniem pomocy, wsparcia, ciepła i prezentów przepadasz. Lubisz to, wręcz uwielbiasz. No właśnie, ale zastanówmy się, dlaczego Ty tak bardzo to lubisz?

A bo daje Ci to wiele satysfakcji, radości, poczucia, że jesteś potrzebny, pomocny, mądry, zaradny, pomysłowy i silny. (Przyznaj, choć tak troszkę, że coś w tym jest.) Cieszy Cię, że miałeś swój pozytywny wkład w czyjeś życie, że umiliłeś komuś dzień, że poprawiłeś jego sytuację i sprawiłeś, że żyje mu się lżej.

Wystarczająco, żeby zakochać się w rozdawaniu pomocy i wsparcia od pierwszego wejrzenia.

A przyjmowanie? Cóż, wypada kiepściutko. Zwłaszcza na tak spektakularnym tle. Prosząc o pomoc przyznajesz się do tego, że czegoś nie umiesz, nie wiesz jak, nie rozumiesz i nie potrafisz czegoś zrobić. Znalazłeś się w kropce i nie masz pojęcia, jak sobie z tym poradzić sam. Trudno w tym momencie o uczucia takie jak satysfakcja czy radość. To, co czujesz, bardziej przypomina słabość, rozczarowanie, stres albo smutek.

Wystarczająco, żeby nie przepadać za przyjmowaniem pomocy od pierwszego wejrzenia.

Co się dzieje kiedy tylko dajesz?

A jednak nie da się tylko z siebie dawać. Bo żeby roślina żyła musi brać wodę i światło ORAZ dawać tlen, owoce i piękno dla oka. Żeby związek przetrwał lata, raz z siebie dajesz ORAZ raz coś dostajesz. Żeby zachować płynność finansową musisz zarabiać ORAZ wydawać. Żeby żyć, robisz wdech ORAZ wydech. Żeby przetrwać czasami komuś pomagasz ORAZ czasami sam prosisz i przyjmujesz pomoc.

Mówimy o ulicy, po której się jeździ w dwóch kierunkach a nie ciągle tylko w jednym. Dopiero wtedy można nazwać to równowagą: przyrodniczą, osobistą, czy finansową. Zosie-samosie poruszają się tylko w jednym kierunku, bo drugiego nie lubią, przez co zakłócają naturalny ład. O czym dobrze wiedzą!

Bo dawanie ORAZ branie (razem, w pakiecie, jak papużki nierozłączki) jest dla nas tak naturalne, że kiedy zakłócasz tę równowagę, czujesz, że coś jest nie tak. Że czegoś tu brakuje.

Bo po pewnym czasie jednostronne rozdawanie wsparcia i pomocy rodzi frustrację. Zaczynasz trochę się złościć, rozczarowywać, albo czekać na coś z drugiej strony, choćby na marne „dziękuję”.

To bardzo dobry znak! Twoje poczucie równowagi daje o sobie znać i domaga się przywrócenia naturalnego ładu i porządku. Czyli mówi Ci: „Ej, poczekaj no, zdrowe relacje to takie, w których się daje ORAZ dostaje.”

I ma rację! Nic, tylko posłuchać się swojej własnej mądrości i zacząć przyjmować.

Jak prosić o pomoc?

Jednak żeby cokolwiek przyjąć, dobrze by było o to najpierw poprosić. Bo widzisz, przeciętnie ludzie nie potrafią wróżyć z kart ani czytać w myślach. Nie umieją przewidzieć, czego Ci akurat teraz brakuje. Nie odczytają z Twoich pięknych oczu, że czegoś potrzebujesz, choć masz obiekcje, żeby o to poprosić.

Z resztą to nie jest ich rola, żeby Cię śledzić, domyślać się i zgadywać, czy akurat potrzebujesz zjeść, a może poczytać gazetę albo popuszczać łódeczkę z papieru na wodzie. Ułatw im to zadanie i poproś.

Ok, ok, wiem, że to nie jest takie proste dla Ciebie (wiem stąd, że dla mnie też nie jest). Mam więc od psycholog Heidi Grant dla Ciebie (i dla siebie) kilka wskazówek, jak się przełamać, prosić o pomoc i przyjąć wsparcie. Otóż:

1. Po pierwsze – nie patrz tylko na siebie

Tak, owszem, fajnie jest rozdawać prezenty i pomagać innym. Ale dlaczego to takie fajne? A no dlatego, że ktoś (osoba, której pomagasz) DAŁA Ci taką możliwość! Dała Ci okazję do tego, żebyś jej pomógł i zamienił się w dobrą wróżkę i wyczarował jej karocę z dyni.

Tak to działa, kiedy Ty pomagasz komuś. Ale żeby było ciekawiej, kiedy przyjmujesz pomoc, Ty też masz niesamowitą okazję, żeby komuś dać coś ważnego! Możesz jej dać możliwość: na to, żeby poczuła się pomocna, potrzebna, ważna, lubiana, mądra, zaradna i silna.

Nie tylko przyjmujesz jej pomoc ale jednocześnie DAJESZ jej możliwość doświadczenia wielu pozytywnych emocji.

A to przecież lubisz i umiesz najlepiej – dawać dobro. Więc na co czekasz? Proszę Cię bardzo – tu masz taką możliwość. Skorzystaj z niej.

2. Po drugie – proś konkretnie i bez przepraszania

Prośba o wsparcie musi być przejrzysta, prosta do zrozumienia i konkretna. Wtedy druga strona dobrze wie, czy da radę Ci pomóc, co ma zrobić i jak może to zrobić najlepiej (a po sobie dobrze wiesz, że nie lubimy pomagać na odwal!).

I lepiej omiń te wszystkie „nie prosiłbym Cię, gdybym nie był pod ścianą…”, „Niechętnie to robię, ale czy mogłabyś…?”, „A w ogóle to przepraszam, że Ciebie proszę…”. Daruj sobie taki wstęp, bo w ten sposób okradasz drugą stronę z satysfakcji udzielenia pomocy. Bo jaką radość można czuć z pomagania komuś, kto od wstępu zaznacza, że nie znosi tej całej sytuacji, że źle się z nią czuje i absolutnie nie ma na to ochoty?

3. Po trzecie – wróć i opowiedz, jak się sprawy potoczyły

Kiedy już poprosisz o pomoc i dzięki niej wyjdziesz na prostą – znajdź czas i wróć do osoby, która Ci pomogła. Opowiedz jej, jak się sprawy potoczyły, jak jej pomoc usprawniła Ci dzień, pracę, zdrowie czy budżet domowy. Ponownie DAJ jej odczuć satysfakcję i radość z tego, że zrobiła dobry i ważny uczynek.

Przypominam – lubisz dawać radość, więc śmiało, wykorzystaj swój naturalny dryg. I Ty i druga strona na tym skorzystacie.

Przyjmowanie i dawanie to dwie strony tej samej monety. Dając coś z siebie – jednocześnie przyjmujesz wiele gratisowych korzyści: satysfakcja, radocha itp.
Zaś przyjmując pomoc – rozdajesz innym możliwość zrobienia czegoś dobrego. Także, śmiało, spróbuj poprosić i przyjąć pomoc. A i przy okazji sprezentujesz też sobie okazję, żeby rozmiękczyć nieco tę Zosie-samosię w środku. To akurat jej nie zaszkodzi.

Wsparcie:

  • Heidi Grant, TED: „How to ask for help and get a yes”
0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.