Jak spojrzeć na stres, żeby dłużej cieszyć się dobrym zdrowiem

Jak spojrzeć na stres, żeby dłużej cieszyć się dobrym zdrowiem

Stres – mogłoby się wydawać, że to słowo wymyślono dopiero w XXI wieku. Że nigdy wcześniej świat o nim nie słyszał. Bo kiedyś, ach kiedyś to były piękne czasy… spokojnie się żyło…

Ale czy na pewno? Czy stres faktycznie pojawił się na Ziemi wraz z wynalezieniem maszyny parowej? Albo radia? A może internetu?

Oczywiście, że nie. Stres narodził się wraz z pierwszymi żywymi organizmami na ziemi. I to jest dobra wiadomość – bo tak stare i powszechne zjawisko nie jest w stanie nas zaskoczyć. Zdążyliśmy zbadać je na wszelkie możliwe sposoby i dziś, dzięki temu, naprawdę dużo o nim wiemy – czym tak naprawdę jest i na czym polega, a przede wszystkim: w jakich sytuacjach się pojawia i w jaki sposób go redukować.

Twój przyjaciel stres

Pierwszą i najważniejszą rzeczą, o której trzeba wiedzieć, jest to, że stres Ciebie uwielbia. Z pewnością Ty sam za nim nie przepadasz, ale jemu akurat to w niczym nie przeszkadza, on wręcz szaleje na Twoim punkcie. Nie wierzysz mi? To wyobraź sobie taką sytuację:

Jest słoneczny poranek naprawdę upalnego lata. Starsza pani spod piętnastki postanawia wyjść na balkon i podlać swój słodko pachnący jaśmin. Bierze do ręki wypełnioną po brzegi konewkę i wychyla ją poza barierkę. W tym momencie jej kot, Bonifacy, wymyka się i dostojnym i bezszelestnym susem wskakuje na poręcz balkonu. Nie mając ani chwili do stracenia, staruszka puszcza konewkę i chwyta swojego pupila w ramiona. W tym samym czasie, 4 piętra niżej, po rozgrzanym chodniku, idziesz sobie niczego nie podejrzewający Ty. Nagle słyszysz dziwne miauknięcie i czujesz krople wody na swoim skąpo ubranym ciele, spoglądasz w górę i w ostatnim momencie spostrzegasz jakiś przedmiot lecący prosto na Ciebie. W ułamku sekundy reagujesz i odskakujesz na bok.

Gotowe, właśnie Twój przyjaciel stres uratował Ci życie, albo przynajmniej uchronił przed imponujących rozmiarów guzem. Napiął Twoje mięśnie, przyspieszył tętno i oddech, wytężył wzrok, pobudził myślenie i popchnął do działania.

Postrzeganie, które modyfikuje doświadczenia.

Niech zgadnę, takie postrzeganie stresu, jak na przykładzie z kotem i konewką, raczej nie jest Ci bliskie. Na co dzień stres jest bardziej wrogiem niż przyjacielem, przeszkodą niż wsparciem. I ja to rozumiem. Też nie dawałam stresowi jakichkolwiek szans na wybielenie swego wizerunku. Do czasu, gdy natknęłam się na to bardzo ciekawe badanie.

Przez wiele lat śledzono stan zdrowia pewnej dużej grupy ludzi, by następnie przestudiować ich umieralność. Tę masę informacji przepuszczono przez skomplikowane i bardzo nudne opracowania statystyczne, które w zamian wypluły niezwykle ciekawe wyniki.

Z gąszczu cyferek i obliczeń wyłoniła się pewna zależność. Okazało się, że nie ma większego znaczenia, ile stresu przeżywasz, ale to, w jaki sposób go postrzegasz. A dokładniej: czy jesteś przekonany o tym, że przeżywany przez Ciebie stres wywiera negatywny wpływ na Twoje zdrowie. Wśród osób, które na tak postawione pytania odpowiedziały twierdząco, zauważono ryzyko przedwczesnej śmierci podwyższone o 43{f7d8dfceeecfd292d6520ce50c4eb1b8b0890a6a7db650ffe9c1554c5319c0b0} w stosunku do osób, które na stres patrzyły mniej negatywnie.

Innymi słowy – jeśli wierzysz w to, że stres zabija, to niestety przedwcześnie sam możesz stać się ofiarą takiego przekonania. Jednocześnie – jeśli przeżywasz bardzo duży stres, ale nie wierzysz w jego negatywne konsekwencje, to będziesz cieszył się nie tylko lepszym zdrowiem, ale także dłuższym życiem.

Przyjaciel w przebraniu wroga

No dobrze, to w takim razie, jak pozytywnie spojrzeć na tego strasznego wilka?

Otóż nie jest to wcale takie trudne – zobacz sam:

  • Stres, kiedy trzeba, zjawia się przy Tobie w ułamku sekundy, ostrzega, reaguje, przygotowuje i motywuje do działania, dodaje energii, wyostrza zmysły i ratuje z opresji – i to wszystko robi dla Ciebie. W mgnieniu oka.

  • Co więcej, jak donoszą najświeższe badania, to także on, pod wpływem wydzielania się oksytocyny, czyli „hormonu przytulania“, zachęca nas do kontaktu z innymi ludźmi, szukania wsparcia i wygadania się przed kimś o swoich problemach. Po to, żebyś mógł zwiększyć swoje szanse na przetrwanie w trudnej sytuacji.

  • Stres to reakcja, która troszczy się o Ciebie, o Twoje przetrwanie, bezpieczeństwo i dobro. Jest na każde Twoje zawołanie, kiedy tylko uznasz, że grozi Ci jakiekolwiek niebezpieczeństwo: niedźwiedź za drzewem, szef za biurkiem, czy groźna pani za ladą, której właśnie bezczelnie przerwałeś poranną kawę.

Dlatego kiedy kolejny raz pomyślisz: „znowu się zestresowałem, zeżarł mnie stres!” – to może warto zamienić tę myśl na: „jestem zestresowany i powinienem być w tej sytuacji, bo potrzebuję zastrzyku energii i koncentracji.” A wszystko po to, żeby tę chemię w organizmie, podwyższone tętno i szybkość napływających myśli zamienić w kopniaka, który popchnie Ciebie do przodu i doda Ci impetu w tym, co chcesz właśnie zrobić. Żeby energia, którą wywołuje stres zamieniła się w działanie.

90 do 10

Dr Neil, specjalista od stresu, twierdzi, że zdrowie to w 90{f7d8dfceeecfd292d6520ce50c4eb1b8b0890a6a7db650ffe9c1554c5319c0b0} zjawisko mentalne, a w 10{f7d8dfceeecfd292d6520ce50c4eb1b8b0890a6a7db650ffe9c1554c5319c0b0} fizyczne. Owa zależność wpisuje się świetnie w słynne słowa: „nie widzimy rzeczy takimi, jakie one są, ale takimi, jacy my jesteśmy“.

Dlatego warto więcej czasu poświęcić na to, jak postrzegamy stres, kiedy go odczuwamy i jak wielką przypisujemy mu rolę w tworzeniu, lub niszczeniu, własnego zdrowia. Czy reakcję swojego organizmu postrzegasz jako mechanizm przetrwania czy uciążliwość, jako wroga czy przyjaciela?

Weź pod uwagę jedno: nic nie dzieje się w Twojej głowie bez kontekstu ani wpływów z zewnątrz, ale z drugiej strony – nie jesteś muchą na ścianie. Nie tylko swoim zachowaniem, ale także postrzeganiem modyfikujesz własne doświadczenia, które przecież nie dzieją się bez Twojego udziału.

Dlatego, reasumując – oczywiście, że zdrowiej jest żyć z małą ilością stresu, jednak nie zawsze można go uniknąć, dlatego stresujmy się z głową.

I tu sprawdza się coś, co William James powiedział ponad 100 lat temu: „Najlepszą bronią przeciwko stresowi jest umiejętność wyboru jednej myśli ponad drugą.”

6 komentarzy:
  1. mjkl
    mjkl says:

    Coś z tym moim stresem jest nie tak, bo rok temu w Bieszczadach, gdy w prawie kompletnych ciemnościach usłyszałem misia kilka metrów ode mnie (ale nie widziałem), zestresowałem się straszliwie, ale zamiast dać nogę z góry to poszedłem dalej w tym samym kierunku czując, jak to moje serce próbuje jednak dać nogę z tej góry. :) Byłem przerażony, jednak nie wróciłem póki jeszcze było bezpiecznie. Ostatecznie z misiem się nie spotkaliśmy, bo on wolał oddalić się od szlaku, ale było gorąco przez kilka minut, bo tyle właśnie szliśmy równolegle do siebie: ja szlakiem, on tuż za pagórkiem. Wyraźnie dawał mi do zrozumienia, że moja obecność nie jest dla niego komfortowa, jednak to chyba jego stres dał mu silniejszy bodziec do inteligentnej reakcji, czyli pójścia w swoją stronę. Ot taka ciekawostka ‚ornitologiczna’. :)
    Ja lubię mój stres. OK, bywa wredny i upierdliwy, ale częściej bywa też – tak jak napisałaś w tekście – pobudzający i wyostrzający zmysły. Daje mi kopa, wyrywa z letargu i zdecydowanie mam do niego pozytywny stosunek mimo, że jak wynika z powyższej ciekawostki, czasami jednak próbuje mnie ewidentnie zabić. :) Najbardziej lubię go, gdy jestem w jakiejś podróży. Lubię myśleć, że to stres sprawia, że jestem tak zorientowany na wszystko co mnie otacza i nic nie umyka mojej uwadze. Powinienen nadać mu imię, w końcu każdy przyjaciel – prawdziwy czy wyimaginowany – jakieś imię posiada.
    Fajnie by było, gdybyśmy zawsze grali do tej samej bramki. Niestety nie zawsze tak jest i wtedy bywa nieprzyjemnie.
    Bardzo fajny tekst. Lubię, gdy jest dużo cyferek i mądrych słów. :)

    Odpowiedz
    • Emilia Mielko
      Emilia Mielko says:

      Na niedźwiedziach się nie znam, ale mój instynkt podpowiada mi, że na przyszłość lepiej takich eksperymentów z niedźwiedziami nie urządzać, bo to na dobre może nie wyjść :-)

      Dzięki za podzielenie się opisami, kiedy stres potrafi Ci pomagać i kiedy go lubisz, bo takich przekazów jest zdecydowanie za mało. A przecież stres ma i jasną i ciemną stronę mocy :-D

      Odpowiedz
  2. Dorota
    Dorota says:

    Stres może nam zaszkodzić, albo wręcz przeciwnie, może pomóc w wielu sytuacjach. To normalne, że obawiamy się pewnych rzeczy, zdarzeń w naszym życiu, jednak to własnie od nas zależy jak sobie z nimi poradzimy. Zablokujemy się na możliwości, czy zaczniemy nad sobą pracować :)

    Odpowiedz
    • Emilia Mielko
      Emilia Mielko says:

      O tak, i ta opcja „zaczniemy nad sobą pracować” wygląda o wiele ciekawiej, prawda? :-) Wymaga czasu i wysiłku, na pewno. Ale potrafi wydać bardzo dużo owoców. Praca nad sobą w temacie stresu działa też na tej samej zasadzie, co jak widzę i Tobie nie jest obce. Dzięki za komentarz :-)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.