dróżka

Jak ukoić nerwy: jedno cudownie proste ćwiczenie mindfulness

Każdego dnia gdzieś się przemieszczasz. Obojętnie dokąd idziesz, w jakim celu, o jakiej porze, chodzenie to świetna okazja, żeby praktykować mindfulness. Jak to robić? Już tłumaczę.

  • Ile razy szłaś ulicą tak zamyślona, że nie zauważyłaś znajomego, który do Ciebie machał?

  • Ile razy nie mogłaś sobie przypomnieć całej drogi z pracy do domu?

  • Ile razy poszłaś do kuchni, kompletnie zapominając w jakim celu ?

Założę się, że znasz to uczucie – znajdujesz się w jakimś miejscu, zupełnie nie pamiętając, co wydarzyło się po drodze. Codzienne obowiązki, brak czasu, życie w pośpiechu, w stresie, i głowa zapełniona tysiącem spraw. Nie łatwo uspokoić myśli, kiedy przed Tobą jeszcze tyle do załatwienia. Bo jak mawia wietnamski mnich, poeta i nauczyciel, Thích Nhất Hạnh:

Chodzenie po wodzie to cud. Ale prawdziwy cud to spokojne chodzenie po Ziemi.

W pełni się z nim zgadzam. I nie dlatego, że ludzie już zapomnieli, na czym polega spokojne chodzenie, ale ze względu na to, jak cudowne może stać się ono samo w sobie. Spokój nie jest zarezerwowany jedynie dla buddyjskich mnichów, speców od kontemplacji i mindfulness. Spokojne chodzenie po ziemi jest dostępne od zaraz. Dla wszystkich.

Czy mindfulness można praktykować jedynie siedząc po turecku?

Niech zgadnę, słowo mindfulness kojarzy Ci się ze skrzyżowanymi nogami i wyprostowanymi plecami lub z jedzeniem rodzynek. Jeśli tak, to spieszę donieść, że taka medytacja jest jedynie jedną z wielu praktyk uważności, czyli mindfulness. Część z nich faktycznie pociąga za sobą jedną i niezmienną pozycję ciała. Ale uważność można praktykować także w ruchu: ćwicząc fizycznie, chodząc, a nawet zmywając naczynia.

O uważnym myciu naczyń opowiem innym razem, dzisiaj zaś skupię się na uważnym chodzeniu. To świetny sposób na to, żeby wyciszyć i uspokoić nasze rozbiegane myśli.

Jakie są korzyści z uważnego chodzenia?

Największą wartością, jaką wynosisz z uważnego chodzenia, to spokój i wyciszenie zajętego tysiącem spraw umysłu. Zmiana stopy, z jednej na drugą, w naturalny sposób kreuje stan medytacyjny: lewa, prawa, raz, dwa, wdech, wydech. Dodatkowo każda forma medytacji, bierna czy aktywna, obniża ciśnienie, redukuje stres, lęk, opóźnia procesy starzenia, poprawia nastrój, koncentrację, kreatywność, jakość snu, metabolizmu, i wiele innych.

Jak medytować chodząc? – 3 etapy

  • 1. Zatrzymaj się

    Na początek stań w miejscu, weź głęboki oddech, najlepiej zamknij na chwilkę oczy i zaobserwuj co czujesz i dokąd biegną Twoje myśli. Doceń fakt, że masz możliwość zatrzymania się choćby na 10 sekund.

  • 2. Ruszamy – czyli stopa dotyka ziemi

    Zaczynamy spacer. Sedno medytacji chodzonej to przekierowanie uwagi na fizyczne doświadczenie chodzenia. Stawiając każdy kolejny krok, całą swoją uwagę skup na ciele. W jaki sposób poruszają się Twoje palce u stóp, kostka, cała noga, ręce, oraz w końcu całe ciało? Pozwól, by Twoje stawy i mięśnie były rozluźnione. Obserwuj, w jaki sposób zachowujesz równowagę i rytm marszu. Zabaw się w naukowca, który bada anatomię ludzkich kości, mięśni i stawów w ruchu. Chód to dla nas oczywista sprawa, ale pamiętaj, że bierze w nim udział także mózg, wszystkie kości, mięśnie. Zważ na to, że jeszcze nie zaprojektowano robota, który poruszałby się tak płynnie jak człowiek.

    Dziś coraz częściej zapominamy o tym, jak skomplikowaną czynnością jest chodzenie. Dzięki medytacji chodzonej masz szansę to docenić i rozłożyć tak dobrze znany nam chód na czynniki pierwsze. Zaobserwuj je wszystkie.

  • 3. Złap rytm

    Niektórzy twierdzą, że to podczas ruchu łatwiej zachować uważność i skupić się na doświadczeniu fizyczności ciała, niż wtedy, gdy siedzisz nieruchomo. Dlatego medytacja chodzona to dość prosty i osiągalny krok w stronę mindfulness. Chodząc, wpadamy w rytm naprzemiennych kroków oraz w rytm, który wyznacza Twój oddech. W każdym rodzaju medytacji oddech to świetne źródło spokoju. Bo na nim możesz zakotwiczyć swoją uwagę, przyglądając się jednostajnej rytmiczności: wdech, wydech. Thích Nhất Hạnh zawsze zachęca w swoich książkach i wykładach do najprostszej z medytacji: „robię wdech, robię wydech”. Tyle. W ten sposób łapiesz spokojny rytm, daleki od chaotycznego kłębka myśli.

Za każdym razem, kiedy Twoja uwaga znowu ucieka w stronę projektu w pracy, gorączki dziecka, albo tego, skąd wziąć pieniądze na nowy silnik, masz pod bokiem kojącą alternatywę, do której możesz łagodnie powrócić: krok lewy, krok prawy, wdech, wydech.

Rozpoczęłam i zakończę słowami Thích Nhất Hạnha. O medytacji chodzonej mistrz spokoju mówi:

Chodź tak jakbyś swoimi stopami całował Ziemię.

To co? Ruszamy?