Jak wiele możemy zyskać dzięki właściwemu nastawieniu

Jak wiele możemy zyskać dzięki właściwemu nastawieniu

Grubą dostaliśmy kilka lat temu, w spadku po dziadku – dosłownie. Skąd takie wyszukane imię? No cóż, co tu dużo mówić – Gruba jest naprawdę gruba. Jeśli chciałbyś wiedzieć jak wygląda na ten przykład niewielki owłosiony hipopotam z dużymi oczami – to właśnie jest Gruba.

Z tego co mi wiadomo, nie zawsze taka była, ale podobno po operacji nieco przybrała. Swoją obecnością powiększyła kocie stadko okupujące mieszkanie moich rodziców stając się czwartym czworonożnym lokatorem.

Gruba jest fajna, zresztą… który kot nie jest fajny? Jednak, pomimo swojej wspaniałości, Gruba ma pewne problemy. Z czego spora większość zaczyna się i kończy w jej głowie. I kiedy ją obserwuję, to widzę żywe potwierdzenie słów, tyle że w kocim wydaniu: „Dużo zależy od Ciebie”.

Jak już wspomniałam, Gruba nie mieszka sama. Oprócz ludzi, musi dodatkowo manewrować pomiędzy innymi kotami. I właśnie tutaj znajduje się jej pięta achillesowa. Gruba nie potrafi żyć z innymi, nie dogaduje się z nikim i nie umie nawiązywać zdrowych relacji.

Kojarzysz może, na czym polega mechanizm uczulenia? W wielkim skrócie – mały bodziec prowokuje nieproporcjonalnie wielką reakcję. Np. zapominasz o kwiatach na Walentynki i cały Luty z głowy. No więc, Gruba społecznie opiera się głównie na tej zasadzie.

Pozwól, że zaprezentuję Ci myślenie Grubej na jednym przykładzie. Otóż Maja -seniorka kociego rodu, dumna z pokaźnej ilości żwirku, który udało jej się właśnie wysypać z kuwety, spokojnie przechadza się w odległości 3 metrów od Grubej. Nic się nie dzieje i nikt nie ma złych intencji, zwłaszcza Maja, której jedyny cel to zajęcie miękkiej miejscówki przy kaloryferze – póki jeszcze jest wolna. Gruba natomiast, podobnie jak reakcja alergiczna, nagle wszczyna alarm. W jej głowie zapala się tysiące lampek, a z głośników wydobywa się okrzyk: „NIEBEZPIECZEŃSTWO!!!”.

Kilka sekund później następuje reakcja łańcuchowa. Na pilnującą swojego nosa Maję zaczyna burczeć Gruba. Ta staje zdumiona i nawiązuje z nią kontakt wzrokowy, co w świecie zwierząt może oznaczać początek końca. Po czym w zależności od obycia społecznego, energii, czy po prostu nastroju drugiego kota, następuje jakaś reakcja: krótka scysja, albo ucieczka Grubej, albo wielkie zdziwienie innego kota i malujące się na jego obliczu pytanie: „ale o co ci chodzi?”.

Całkiem logicznym odruchem istot żywych w sytuacji zagrożenia jest zrobić coś. Ewolucja wyposażyła nas, koty, i inne zwierzęta, w dwie podstawowe opcje: uciekać, albo atakować. I Gruba z nich korzysta czy trzeba, czy nie – a że w 99% przypadków nie trzeba, to jej funkcjonowanie w kociej społeczności jest dla niej mocno uciążliwe.

Nie każdy musi być mistrzem interpersonalnych niuansów. Z drugiej strony oczywiste jest też to, że nie każdy, z kim wchodzimy w jakikolwiek kontakt, ma dobre lub choćby neutralne do nas nastawienie. Niektórzy szukają zwady i lubują się w spięciach czy manipulacjach. Tak też bywa.

Ale za każdym razem, kiedy obserwuję to przedziwne stworzonko, jakim jest Gruba, to po raz kolejny przypominam sobie, jak wiele zależy ode mnie, bez względu na fakt, że złośliwi ludzie też chodzą po tym świecie. Moje reakcje, a przede wszystkim – nastawienie, zanim dojdzie do spotkania z kimkolwiek, mają tu kluczowe znaczenie.

I nie chodzi jedynie o być, albo nie być, dla danej relacji, znajomości, czy koleżeństwa. Jest też wiele do stracenia – jak widać na przykładzie Grubej. I to wyłącznie na własne żądanie.

  1. Jeśli przed spotkaniem wyobrażasz sobie rzekomo niecne intencje znajomego, czy nieznajomego, to istnieje całkiem realna możliwość, że on Twoje wyobrażenia odczyta. Nie magicznie, albo przez telepatię, czy inne triki. Ale po prostu po Twoich gestach, wzroku, czy doborze słów. A skoro tak, to automatycznie zmieni nastawienie względem Ciebie i szybko dostosuje je do tego, co zastał. Jaka akcja, taka reakcja.

  2. Druga opcja – ucieczka. Negatywne nastawienie może Cię podkusić do tego, żeby zwiać z „miejsca zbrodni“. I faktycznie, do spięcia nie dojdzie, ale do czegokolwiek innego też nie. Całkiem możliwe, że uciekając, stracisz potencjalne korzyści, np. miłą rozmowę, komplement, czy perspektywę na przyjazną relację. Tak jak Gruba, która często traci ulubione miejsce na drzemkę, okazję do zabawy, czy jedzenie (choć w tej kwestii wykazuje zaskakującą determinację do nadrabiania ewentualnych zaległości).

  3. Nawet jeśli nie dojdzie do spięcia, ani do ucieczki, to nie dojdzie też do niczego więcej, a spotkanie przebiegnie pod hasłem: „ale o co chodzi?” Takie spotkanie ani grzeje, ani chłodzi, ani też nie ma większego sensu. Każda ze stron pyta siebie: „co ja tutaj robię?”, i żadna z nich nie jest wstanie wpaść na jakąkolwiek sensowną odpowiedź.

Zawsze, jak patrzę na Grubą, gdybanie samo nasuwa mi się na myśl. Bo przecież jak wiele zyskałaby, gdyby tylko nie podejrzewała każdego innego kota o złe intencje. Gdyby zaufała innej istocie swego gatunku. Miałaby więcej korzyści materialnych, ale co ważniejsze – znalazłaby wśród innych kotów bratnią duszę, której, póki co, nie daje najmniejszych szans.

Zawsze uważałam, że zwierzęta to nasi nauczyciele (z tej przyczyny nazwałam mojego, już prawie 4-miesięcznego szczeniaczka, imieniem mistrza Yody :-) ) Prawa, którymi rządzi się świat przyrody są mądre i pilnują równowagi. Możesz powiedzieć, że cały tekst jest o kotach, a Ty być może za nimi nie przepadasz. Więc spieszę przypomnieć, że choć część z nas mocno to wypiera, my też, zaliczamy się do zwierząt.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.