Jak wyhamować i uspokoić rozpędzony umysł

Spokojny umysł to miejsce, gdzie rodzi się cierpliwości, zdrowy rozsądek i umiejętność słuchania własnej intuicji i empatii. Spokojny umysł bez problemu potrafi zatrzymać się na moment i:

  • Docenić to, co ma.
  • Zauważyć, jak daleko doszedł.
  • Powąchać własnoręcznie wyhodowany krzaczek mięty na balkonie.

Piękny obrazek co? Tylko rodzi się w człowieku pytanie: „do cholery jasnej! jak się zatrzymać?”. Ten tekst jest odpowiedzią.

Nic dziwnego, że nie umiemy się zatrzymać

Nikt nas tego szkołach nie uczy, ale też rzadko kto taką umiejętność wynosi z domu. Więc skąd masz wiedzieć, jak się zatrzymać, skoro od momentu, w którym nauczyłaś się chodzić, jedyne co robisz to nabierasz tempa. Niedziwne, że 20 lub 30 lat później, kiedy ktoś Ci mówi: „zatrzymaj się na chwilę” to nie masz pojęcia jak to zrobić.

Ostatnie czego potrzebujesz w takim momencie to samokrytyka albo obwinianie systemu nauczania czy swojej rodziny. Mało pomocne opcje. To czego potrzebujesz to wiedza i praktyka.

Pierwsze znajdziesz poniżej. A drugie możesz zacząć budować dosłownie za momencik.

Jak uspokoić rozpędzony umysł

Żeby zatrzymać rozpędzony pociąg trzeba użyć ogromnej siły, a mimo to przejedzie on jeszcze kilkaset metrów i zajmie mu to minimum kilkadziesiąt sekund. Z rozpędzonym umysłem jest bardzo podobnie.

Dlatego trzeba do tego zadania podejść umiejętnie:

1. Kiedy chcesz wyhamować umysł, najlepiej zacznij od ciała

  • Na początek usiądź, najlepiej na podłodze.

    Co powiedziałby do Ciebie dobry przyjaciel, gdybyś wpadła do niego cała w nerwach? – założę się, że byłoby to coś w stylu: „usiądź, uspokój się”.

    A dlaczego na podłodze? Mam wrażenie, że w umiejscowieniu na podłodze jest coś pierwotnego. Sprowadzasz całą siebie do parteru. Jest w tym coś pokornego i uspokajającego. (A może to jedno z moich małych dziwactw, sama nie wiem ;-) Daj znać, czy też lubisz siedzieć na podłodze.)

  • Oddychaj, najlepiej przeponą.

    Twój oddech to nie tylko monitor, który bezbłędnie odzwierciedla stan umysłu, ale także regulator, którym możesz szybko wpływać na to, jak się czujesz.

    Kiedy Twoje myśli zaprowadzają Cię w jakiś czarny zaułek, Twój oddech zapewne spłyca się i staje się krótki i nerwowy. Dlatego kiedy chcesz się uspokoić, zacznij oddychać dokładnie odwrotnie – spokojnie i głęboko. Najlepiej przeponą.

  • Zawieś oko na czymś pięknym.

    Udowodniono, że posiadanie zwierząt domowych, obserwowanie ich i dotykanie, uspokaja.

    Ale wiesz co? Właściwości uspokajające wykazuje samo patrzenie się na akwarium, albo nawet na program przyrodniczy w telewizji! To samo dzieje się, kiedy zatrzymasz swój wzrok na zachwycającym widoku.

    Dlatego jeśli masz takowy pod ręką – otwórz okno, wystaw krzesełko na balkon i popatrz chwilę na otaczającą Cię zieleń drzew. A jeśli za oknem widzisz ścianę z wielkim neonem „PSS Społem” to włącz sobie widok na plażę helską z internetu i popatrz na falujące morze.

2. Kiedy ciało złapie równowagę, przejdź do swoich myśli

  • Daj sobie spokój z przymusami.

    Powiedz sobie, że niczego nie musisz na tę jedną chwilę (której bardzo potrzebujesz!).

    I nie przejmuj się, za jakiś czas wrócisz do swoich wszystkich wariactw – na tę jedną chwilę odłóż na bok te wszystkie „muszę jeszcze to”, „powinnam to zrobić tak”, „nie wolno mi tego”, „nie mogę zapomnieć o tamtym”.

    Na to jeszcze będzie czas – a póki co nic nie musisz, nic nie powinnaś, a świat się nie zawali, jeśli na moment wciśniesz hamulec i zjedziesz na pobocze.

    Teraz oddychasz głęboko, obserwujesz swoje rybki, Bałtyk czy rozłożystą lipę za oknem, i organizujesz przerwę dla swojego spracowanego umysłu.

    A gdyby stawiał opór (a tak będzie raczej napewno), chwyć się koła ratunkowego. Może nim być wyraz lub zdanie, które wypowiadane niczym mantra będzie Ci przypominało o tym, że właśnie redukujesz prędkość. To może być np: „w tej chwili nic nie muszę”, albo po prostu: „odpuszczam”.

    Powtórz je kilka (ewentualnie kilkaset) razy, bez pośpiechu.

  • Nie oceniaj.

    Absolutnie niczego.

    Ani siebie, ani swoich myśli, ani tego, że właśnie zapomniałaś oddychać przeponą, ani pozycji w jakiej znajduje się Twoje ciało, ani muchy, która wleciała przez okno, ani Twojego psa, który właśnie rozrywa na strzępy swojego pluszowego misia, ani widoku, na który patrzysz, ani odgłosów skuwania kafelków u sąsiada z parteru.

    Niech to wszystko będzie takie, jakie akurat teraz jest. Odpuść kontrolę nad całym swoim światem. Twoim jedynym zadaniem na tę krótką chwilę jest być. A nie robić.

    Więc bądź i pozwól być też wszystkiemu innemu, co się dzieje wokół Ciebie. Niech sobie leży, gryzie, brzęczy, stuka, ile mu się podoba.

  • Przypomnij sobie o dwóch sprawach, bo założę się, że o nich zapominasz bardzo często.

    • Po pierwsze, mimo że teraz wyhamowanie myśli wydaje Ci się trudne, to w przeszłości z pewnością udało Ci się to zrobić już wielokrotnie. Na wakacjach nad Mamrami. Na kanapie w świąteczny wieczór (kiedy wszyscy goście rozeszli się do swoich domów ;-) ). W parku w pierwszy słoneczny dzień wiosny po długiej i szarej zimie.

      Oddychałaś głęboko. Patrzyłaś na coś pięknego. A myśli wytracały swoją prędkość. Tak jest, uspokajanie umysłu może wydawać się trudne, ale nie jest dla Ciebie niczym nowym.

    • Po drugie, nie jesteś sama! Wszyscy jedziemy na tym samym wózku. Jeśli Twój umysł przegrzewa się i zaczyna żyć własnym życiem, to znaczy, że przeważająca większość ludzi ma ten sam problem i starają się na swój własny sposób z nim poradzić, najlepiej jak potrafią. I tyle wystarczy, więcej nie można od siebie wymagać. (A przynajmniej jeśli nie chcesz zwariować. ;-) )

3. Zacznij trening hamowania przy niewielkich prędkościach

  • Nie zabieraj się za wyciszanie swojego umysłu w najgorszy dzień życia…

    …ale w jeden z tych najlepszych.

    A najlepiej wtedy, kiedy wszystko idzie jak z płatka, bez większych wybojów. Dopiero potem powoli i krok po kroku przechodź do momentów bardziej zaawansowanych.

  • I nie wymagaj od siebie cudów.

    Nie wprowadzaj niepotrzebnego napięcia i presji. Pamiętaj, że nie musi być idealnie.

    Nie musi Ci wyjść za każdym razem, kiedy posadzisz swoje cztery litery na podłodze. Nie musisz robić olśniewających postępów. Nie musisz wytaczać wojny swojemu umysłowi (najlepiej jakbyś tego nigdy nie robiła).

    Po prostu pobądź ze sobą. Oddychaj. Obserwuj. Niczego nie oceniaj. I tyle. Masz przecież wyhamować rozpędzony umysł a nie wciskać gaz.

Spokojny umysł to miejsc, gdzie rodzi się cierpliwości, zdrowy rozsądek i umiejętność słuchania własnej intuicji i empatii. Ale spokojny umysł to także ten, który ćwiczy spokój i wyrozumiałość przede wszystkim do samego siebie.

Jestem ciekawa, jak to jest u Ciebie z wyhamowaniem szybko pędzących myśli? Czy spokojny umysł to u Ciebie norma, czy może jednak przyda Ci się któryś z punktów? Napisz, który podoba Ci się najbardziej.