Jak z gąszczu możliwości wybrać to, co dla Ciebie pomocne

„Ty wiesz co? Nie uwierzysz, co dowiedziałem się o twoim przyjacielu?” – zagadał znajomy do Sokratesa.

„Chwileczkę” – odrzekł filozof – „zanim mi cokolwiek powiesz, chcę sprawdzić pewną rzecz. Czy masz absolutną pewność, że to, co chcesz mi przekazać jest prawdziwe?”

„No… chyba nie.” – odpowiedział znajomy.

„A czy to, co chcesz mi powiedzieć o moim przyjacielu, to coś dobrego?”

„Nie. Wręcz przeciwnie.” – odrzekł mężczyzna.

„A czy ta informacja do czegoś mi się przyda?”

„No… nie wiem, chyba raczej nie.”

„A zatem” – podsumował Sokrates – „jeśli nie jest to ani prawdziwe, ani dobre, ani użyteczne, to po co chcesz mi w ogóle o tym mówić?”

Posortować i uporządkować

Codziennie dokonujesz wielu wyborów: o której wstać, co zjeść na śniadanie, z kim się spotkać, co kupić, co obejrzeć, poczytać. Te decyzje, nawet bardzo małe, kumulują się i wpływają dosyć istotnie na Twoje samopoczucie, zdrowie i poczucie szczęścia.

Czym się kierować, żeby poprawić jakość swojego codziennego życia? Jak nie pogubić się w gąszczu faktów, informacji i przemyśleń? Które z nich wybrać, a które odrzucić?

Najlepiej będzie – i tutaj pewnie Ciebie nie zaskoczę – jeśli wszystko to uporządkujesz i przesiejesz przez drobne sito. Bo tylko wtedy masz pewność, że do Twoich oczu i uszu dotrą jedynie te informacje, które są dla ciebie pomocne, dzięki którym szybciej i łatwiej podejmiesz lepsze dla siebie decyzje, i które faktycznie popchną Ciebie do przodu i dodadzą sił.

„No tak, wiadomo. Łatwo Ci powiedzieć, ale jak tego dokonać? Jak cały ten bałagan przefiltrować?” – zapewne mi odpowiesz. No to już mówię :-) Kluczem do sukcesu jest…

Potrójny Filtr Sokratesa

Potrójny Filtr Sokratesa to sprytna metoda, która całkiem nieźle sprawdza się w takich sytuacjach. A na czym ona polega? Jest dosyć prosta, a zarazem bardzo skuteczna. Polega ona na przesianiu danej informacji przez filtr trzech konkretnych pytań:

  • Filtr nr 1: Czy to jest prawdziwe?

    Widzisz, słyszysz i doświadczasz świata zewnętrznego z pierwszej ręki – więc mogłoby się wydawać, że Twoje myśli wiernie go odwzorowują. A mówiąc wprost, że wszystko, co pomyślisz, jest prawdą.

    Nic bardziej mylnego. Twój umysł to nie komputer, który żongluje faktami na chłodno. Informacja, która do Ciebie dociera, musi przejść przez labirynt Twoich emocji, wspomnień, preferencji, subiektywnych ocen, opinii, Twojego obecnego nastroju i okoliczności – z których każde zmieniają jej pierwotny kształt i zabarwienie.

    Takim sposobem brak odpowiedzi na Twojego smsa może się przyczynić do zerwania przyjaźni z (jeszcze obecnym) przyjacielem, któremu zwyczajnie popsuł się telefon.

    Dlatego kwestionowanie własnych myśli pod kątem prawdziwości, to całkiem dobry pomysł. Sprawdź, czy nie bawisz się w telepatę i czy przypadkiem nie zakładasz, że wiesz, co myślą inni ludzie. Albo czy nie stajesz się wróżką, która umie przewidywać przyszłość. Czy przypadkiem nie umniejszasz pozytywów, a wyolbrzymiasz najczarniejsze scenariusze.

    Potrafimy wykrzywić prawdę na wiele różnych sposobów. I robimy to na tyle sprytnie, że sami siebie przez to nabieramy. Wierzymy, że skoro jakaś myśl pojawiła się w naszej głowie, to znaczy, że musi to być prawda. Na całe szczęście – tak nie jest.

  • Filtr nr 2: Czy to mi służy?

    Jeśli miałabym wszystkie lata pracy nad sobą, wszystkie lekcje z mądrych książek i wszystkie moje przemyślenia i doświadczenia zamknąć w jednej pigułce, to zawierała by ona jedno konkretne pytanie. Nauczyłam się zadawać je sobie na każdym kroku. Przy każdej decyzji, którą podejmuję, od wypicia kawy po przeprowadzkę.

    A brzmi ono:„Czy to mi służy?”

    Innymi słowy: czy dana informacja wpłynie na mnie pozytywnie, czy pomoże mi się rozwijać i czy dzięki niej moje życie w jakiejś części stanie się lepsze?

    A jak rozpoznać, co jest dla mnie pomocne? W takim wypadku zawsze przypominam sobie o tym, że:

    • to nie oznacza, że za każdym razem będę mieć ochotę, żeby to zrobić (np. wstać o 5:20, by poćwiczyć, kiedy jest jeszcze zimno i ciemno);

    • to nie oznacza, że od razu zobaczę cudowne efekty w nagrodę za wysiłek (pot na czole i zadyszka? – widziałam ładniejsze nagrody).

    • to nie oznacza, że nagle zadzieje się magia albo wystrzelą fajerwerki i otworzą się przede mną drzwi do tajemniczej i fascynującej przygody (chyba że przygodą nazwiesz kolkę wysiłkową);

    • i to nie oznacza, że zawsze będą towarzyszyć temu pozytywne emocje i szeroki uśmiech (czasami tak, zwłaszcza kiedy dopisuje humor, motywacja i pogoda, ale nie zawsze tak będzie – zakładam, że widziałeś kiedyś twarz człowieka, którego złapała kolka? – do uśmiechu mu daleko).

    A kiedy już wiem, że coś jest dla mnie pomocne, to zabieram się do roboty, i stawiam pierwszy krok w tym kierunku. Niekiedy z ociąganiem i niekiedy bardzo malutki. Ale najważniejsze, że go postawiłam.

    Zrozumienie własnych emocji, przetrawienie złych wspomnień, praca nad swoimi słabościami, skierowanie uwagi na to, co straszy – to nie jest miłe ani przyjemne. Ale na dłuższą metę służy, rozwija, poprawia i koryguje. A przez to dodaje sił. Dlatego drugie pytanie Sokratesa stało się nadrzędnym pytaniem mojego życia. Polecam je i Tobie.

  • Filtr nr 3: Czy to mi się przyda?

    I tu też nie popełnijmy błędu: bo coś, co się przydaje, niekoniecznie musi być pragmatyczne i super praktyczne.

    Owszem, przydadzą Ci się buty do biegania, żeby podbudować kondycję. Urządzenie do gotowania na parze, żeby podbudować zdrowie. Kilka mądrych książek, żeby podbudować umysł.

    Ale coś, co Ci się może przydać, to też poezja, muzyka, czy farby, kiedy zechcesz podbudować swoją duszę. To nadal bardzo przydatne sprawy. I ok, ktoś mógłby powiedzieć, że można się bez nich obejść, ale ja się z tym nie zgadzam.

    Jeśli Twoja dusza kwitnie, kiedy czytasz wiersze, to znaczy, że kolejny tomik ulubionego poety bardzo Ci służy. A jeśli Ci służy – to na pewno Ci się przyda. I nieważne, czy mowa o nożu armii szwajcarskiej, czy o zachwycie.

    Z drugiej strony, kiedy zechcesz obejrzeć sobie kolejny odcinek „Przyjaciół”, albo posłuchać ulubionej muzyki, zadaj sobie jeszcze raz pytanie nr 2: „Czy to mi służy? Czy jest mi pomocne? A może jednak unikam zabrania się za coś wartościowego i właśnie prokrastynuję?”

Zrób eksperyment i zadaj sobie te 3 pytania następnym razem, kiedy nie będziesz wiedzieć, jak się zachować, co myśleć, zjeść, zrobić albo jak spędzić wolny czas. Przesiej swoje możliwości przez 3 filtry i zobacz, co zostanie na dnie.

Polecam :-) Sama praktykuję i wiem, że się sprawdza.

Wsparcie: