Jesteś wysoko wrażliwą osobą – te dwie rzeczy po prostu musisz wiedzieć

Oto dwie najważniejsze sprawy, o których według mnie musi wiedzieć każdy wrażliwiec. Skąd ja o nich wiem? Z doświadczenia i wieeelu prób i błędów, które przeprowadziłam na własnej wrażliwości. Ty na szczęście nie musisz – czytaj, bierz co Ci potrzebne i korzystaj.

1. Z wrażliwą duszą jest jak z wrażliwą skórą.

Jej kondycja w olbrzymiej mierze zależy od tego, co z nią robisz (pamiętaj, że brak działania też jest działaniem).

Pozostaje jedynie kwestia, czy to, co robisz, wzmacnia, łagodzi i poprawia jej stan, czy wręcz przeciwnie. Niestety nie ma tutaj 50 odcieni szarości. Albo pomagasz, albo szkodzisz.

Zdecydowanie lepiej jest pomagać (tu Ameryki nie odkryłam :-) ), bo odpowiednia pielęgnacja bardzo się opłaca – zapobiega katastrofom, ale i też skutecznie ogranicza straty (w razie gdyby takie zaistniały – a zaistnieją na pewno, jesteśmy przecież tylko ludźmi).

Mówiąc wprost: jeśli zapomnisz o filtrze i spieczesz się na słońcu, to nawet wrażliwa ale jednak dobrze wypielęgnowana skóra, szybko dojdzie do siebie. A Ty razem z nią.

Natomiast jeśli na co dzień za bardzo o siebie nie dbasz, to nawet bez wystawiania się na „czynniki drażniące”, no cóż… będzie źle.

Z wysoką wrażliwością jest tak samo!

Dlatego masz tylko dwa wyjścia: albo nie robić z tym nic (i pogrążać się w piętrzących problemach), albo rozpocząć program pielęgnacyjny. Stały. Regularny. Dopasowany do Ciebie niczym ubranie od krawca.

A możesz zrobić mnóstwo rzeczy w zakresie takiego programu pielęgnacyjnego.

Jak i kiedy?

  • W wolnej chwili, i wtedy, kiedy jesteś zarobiona po łokcie.
  • W okresie względnego spokoju, i w wielkim stresie.
  • Wieczorem i rano.
  • W samotności i w obecności innych.
  • Wydając pieniądze i zupełnie gratis.
  • Samemu albo z pomocą innych.
  • W swoich czterech kątach, albo na wakacjach.

Wszędzie możesz zadbać o swoją wrażliwość – ona zawsze z Tobą będzie i nigdzie się nie ruszy.

Jak się za to zabrać?

To już naprawdę drobnostka: kwestia doczytania kilku postów na necie, albo w porywie entuzjazmu książki lub dwóch. W sprawie swojej skóry chodzisz do drogerii, albo kosmetyczki, kupujesz krem, maseczkę, tonik, mleczko, czytasz, oglądasz, radzisz się, pytasz, próbujesz, kombinujesz. I słusznie, bo chcesz mieć zdrową i najlepiej piękną skórę.

Czemu miałabyś tego samego nie zrobić względem swojej wrażliwości? Poszperaj, poczytaj, popytaj i popróbuj. Zobaczysz, że to zmieni Twoje życie o 180 stopni.

O sposobach pielęgnacji wrażliwej duszy pisałam wiele razy i z pewnością napiszę jeszcze więcej (linki podaję na samym dole, a teraz czym prędzej przechodzę do punktu nr 2).

2. Nie tłumacz całego swojego życia tylko tą jedną cechą

Najpierw warto zrozumieć, dlaczego to robisz? Dlaczego uznajesz wrażliwość za najważniejszą cechę swojego życia i chcesz tylko nią tłumaczyć wszystko, co się z Tobą dzieje? (A z obserwacji widzę, że to częsta i całkiem zrozumiała tendencja.)

To żadna zagadka: bo kiedy swędzi, szczypie i piecze Cię każdy centymetr Twojej wrażliwej skóry, w takiej sytuacji trudno o to, żebyś zwracała uwagę na cokolwiek innego. Po prostu nie ma szans. Trudno o spokój, skupienie i zajęcie się czymś innym niż wrażliwością, kiedy ta tak mocno daje się we znaki.

Twoje dzieciństwo, rodzina, szkoła, praca, traumatyczne wydarzenia, emocje, wspomnienia, doświadczenia, cechy, opinie, opór, otwartość, błędy, sukcesy, język, którym zwracasz się do siebie i wieeeele innych spraw składają się na to, jak dziś się czujesz.

Ale jeśli wrażliwość ciągle kłuje Cię w tyłek jak pinezka, Ty widzisz tylko pinezkę. (W końcu kłuje jak diabli!)

Sęk w tym, że skupiając się wyłącznie na swojej wrażliwości, omijasz łukiem, ignorujesz i zaniedbujesz inne aspekty, które też proszą o Twoją uwagę. Faworyzując wrażliwość i oddając tylko jej swój czas i energię, nie pomagasz sobie.

„Hola hola, Emilko, w pierwszym punkcie mówisz mi, żebym zajęła się swoją wrażliwością, a teraz odbijasz w drugie mańkie? Jak to tak?”

Przed Tobą to się nic nie ukryje! Bardzo słuszne pytanie.

Faktycznie, mogło by się wydawać, że sama sobie zaprzeczam. Jednak, choć to zaskakujące, pierwszy punkt jedynie dopełnia drugi.

Bo wdrożony w życie program pielęgnacyjny wobec swojej wrażliwości, załagodzi ją, wyciszy Twój umysł, zregeneruje siły (pkt. 1). A dzięki temu! szybko zauważysz, swoje pozostałe potrzeby i zmagania (pkt. 2).

Ukojona wrażliwość, pozwoli Ci zaciekawić się nimi i stawić im czoła. Nie będzie Ci tak bardzo przysłaniać innych spraw. Z czasem przestaniesz mieć wrażenie, że oprócz wrażliwości nie ma niczego innego.

Wypielęgnowana i dopieszczona wrażliwość, podobnie jak skóra, przestanie Cię szczypać, gryźć i swędzieć, DLATEGO zaczniesz zauważać coś poza nią.

Co o nich sądzisz? A może masz własny ranking najważniejszych rzeczy, z których każdy wrażliwiec musi sobie zdać sprawę?

P.S. Pomysły na program pielęgnacyjny dla wrażliwców znajdziesz w tych tekstach, opisane, wytłumaczone, gotowe, tylko brać i korzystać:

  1. Wrażliwcze: spróbuj, skorzystaj i uspokój swoje zszargane nerwy

  2. 8 rzeczy, których każdy wrażliwiec potrzebuje

  3. Jedna rada, która zmieni na lepsze twój stosunek do własnej wrażliwości

  4. Zatroszcz się o siebie, czyli jak WWO mogą sobie pomóc

  5. Instrukcja obsługi wysokiej wrażliwości

  6. 8 niekonwencjonalnych metod na odstresowanie, które – dziwne! ale – działają