Moje 2 strategie na stres – może przydadzą się także i Tobie

Wiesz, co najbardziej stresuje w stresie? – to, że się wyda, że się stresujesz! A co najbardziej prowokuje pocenie się? – to, że się wyda, że się pocisz. A co najbardziej potęguje trzęsące się ręce? – to, że się wyda, że trzęsą Ci się ręce.

Ja to nazywam durnowatym paradoksem stresu (taa, uwielbiam naukową terminologię).

2 strategie na stres

Jeśli nie wierzysz, że tak to działa, to spróbuj wyobrazić sobie stresującą sytuację, podczas której absolutnie nie przejmujesz się tym, czy ktokolwiek zauważy, że się stresujesz.

Np. wyobraź sobie, że Twoja publiczność (koledzy w pracy, szef, albo dociekliwa rodzina przy stole świątecznym) straciła na moment umiejętność rozpoznawania symptomów stresu. Nie wiedzą i się nie dowiedzą, że się stresujesz.

O wiele lżej co? :-)

A nie mówiłam? Durnowaty paradoks stresu!

Co więc z nim począć? Oto moje dwie sugestie. Obie znacznie się od siebie różnią i nie ma lepszej czy gorszej, tylko bardziej lub mniej pasująca do Ciebie.

Opcja numer 1 – wszystkie karty na stół

Czyli otwarcie mówisz, że się stresujesz. Zaczynasz od tego, że to dla Ciebie trudny moment, trudny temat, trudny dzień. I uprzedzasz zgromadzonych, że trochę się krępujesz i denerwujesz.

Że może nie do końca to, co chcesz powiedzieć, będzie gładkie jak świeżo wyprasowany obrus. Że robisz to po raz pierwszy. Że potrzebujesz wspomóc się notatkami. I że prosisz o wyrozumiałość.

W ten sposób robisz ciekawy myk – tak zwaną ucieczkę w przód. Zamiast potęgować swój stres zamartwiając się, czy inni już go dostrzegli czy nie – Ty od razu mówisz jak jest.

Oszczędzasz sobie informacji zwrotnych typu: „Ty, ale się zdenerwowałeś co?”, albo: „no i po co się tak denerwować, tu sami swoi”. Bo zanim one przybędą, Ty udzielasz informacji wstępnych. Przekierowujesz tym samym uwagę słuchaczy na to, o czym mówisz, a odciągasz nieco od tego, jak to mówisz.

Innymi słowy przechytrzasz durnowaty paradoks. Dobra Twoja!

Opcja numer 2 – nie chodzi tu o Ciebie

Zauważ, jak bardzo stres robi z ludzi egocentryków.

Wszystko nagle kręci się wokół Ciebie. Bo ktoś może zauważy, że ręce Ci się trzęsą. Albo, nie daj bóg, że pomyliłeś notatki. Albo że zaschło Ci w gardle, czegoś zapomniałeś, lub też przekręciłeś jakieś słowo.

Bo ktoś coś dojrzy i skomentuje. Bo ktoś coś powie i to nie na byle jaki temat – na byle jaki to se może mówić. On coś powie NA TWÓJ TEMAT!

Jeśli dopadają Cię takie myśli przed lub podczas stresujących sytuacji, to zastanów się, dlaczego chcesz w ogóle zabrać głos. Dlaczego chcesz się wypowiedzieć. Dlaczego chcesz „wyjść na scenę”?

Czy po to, żeby udowodnić całemu światu, że jesteś chodzącym nieomylnym ideałem, czy może dlatego, że masz coś ciekawego i ważnego do przekazania?

Jeśli to pierwsze – przykro mi, niestety nie mogę Ci pomóc. Życzę udanej randki ze stresem.

Jeśli natomiast masz ważny przekaz do doręczenia, to spróbuj skupić się bardziej na nim niż na sobie.

To, co masz do przekazania, gra tu pierwsze skrzypce. Po to właśnie ktoś kieruje na Ciebie wzrok i nastawia ucha. Jest ciekaw tego, co masz do powiedzenia. A nie tego, czy na Twoim czole pojawiły się kropelki potu, czy jeszcze nie.

Bez względu na to, która opcja bardziej Ci przypadnie do gustu, miej w pamięci jedno – bardzo możliwe, że ogromną część stresu prowokuje strach, że ten stres się wyda.

Dlatego jakkolwiek byś siebie nie wspomagał, przypominaj sobie, że stres dotyczy wszystkich, że jest naturalną reakcją ludzką, i że nie ma nic kosmicznie dziwnego w drżących dłoniach. I nawet jak się wyda, że się stresujesz – to jedynie tajemnica poliszynela, bo wszyscy wiemy, jak to jest z tym stresem.

Ok, oto moje dwie sugestie. To którą bierzesz?

P.S. Mała uwaga: nie pomyśl sobie, że pisze do Ciebie osoba, która nigdy się nie stresuje. Tak nie jest. Często piszę moje teksty bardziej do siebie niż do kogoś innego. Stres nie robi wyjątków. Także nie myśl, że mówię do Ciebie z bezstresowego piedestału. Takie nie istnieją. Mówię jako ktoś, kto często się stresuje i równie często próbuje sobie z tym stresem radzić, ma więc na koncie różne metody i przemyślenia, które może przydadzą się także i Tobie. To takie całe. Żadnej magii i perfekcji, czysta ludzka omylność. :-)

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.