Myślenie o myśleniu – jak autorefleksja pomaga żyć szczęśliwiej

Wchodzę do supermarketu, wkładam do koszyka warzywa i owoce, jogurt, kilka migdałów, jajka… Stop! Kartonik z jajkami trzeba otworzyć, i sprawdzić zawartość, bo już kilka razy kupiłam potłuczone. Wszystkie są całe. Ale, ale! Co to? Miały być duże, a jedno jest wyraźnie mniejsze niż reszta. Mimo to zamykam pudełko, odkładam do koszyka i idę dalej. „Co to ja jeszcze chciałam…” myślę sobie, ale za niecałą sekundę to mniejsze jajko do mnie wraca jak bumerang.

Zaczynam rozmyślać, jak to się mogło stać, że ono wylądowało w pudełku z „elkami”. Może pomyłka przy pakowaniu, może ktoś sobie podmienił, bo chciał większe jajko. I przez cwanego gapę ja będę stratna. – jak widać, moje myśli odlatują daleko.

Na szczęście nie na długo. Po kilku kolejnych sekundach dochodzę do wniosku, że ja i moje myśli to muszą być dwa odrębne byty.

To niedorzeczne i aż śmieszne! Szybko dokonałam pobieżnych obliczeń, z których wynikło, że nawet jeśli czegokolwiek mi na tej transakcji ubędzie, to nie przekroczy to kilku, góra kilkunastu groszy. A ja chodzę po sklepie z jajkiem w głowie! Absurd!

Od tego momentu kontynuowałam moje zakupy już bez małego jajka w głowie. Uff!

Czym jest myślenie o myśleniu?

Dokładnie tym, co zrobiłam w sklepie. Najpierw myślałam o jajku (cóż to była za rozwojowa myśl! ;-) ), a potem (dzięki bogu!) zastanowiłam się nad tym, jak niedorzeczna i zbędna jest ta myśl. Złapałam ją na gorącym uczynku.

A mówiąc jeszcze inaczej, Twoje myśli typu:

  • „co tu ugotować?”,

  • „dobrze wyglądam w tej nowej bluzce”,

  • albo „to jajko jest podejrzanie małe”,

można porównać do chodzenia. Idziesz. Ciągle do przodu.

Natomiast kiedy myślisz o swoim myśleniu, nadajesz większy sens swojemu chodzeniu: zastanawiasz się nad tym, dokąd idziesz. Jak stawiasz kroki. Gdzie jest Twój punkt wyjścia i gdzie chcesz dojść.

Iść po prostu przed siebie a iść świadomie, wiedząc: skąd, dokąd i jak – to dwie zupełnie inne wyprawy. Z ogromnie różnymi skutkami.

I mimo że czasami fajnie jest połazić bez celu, to na dłuższą metę – tylko ten drugi spacer jest w stanie Cię do niego doprowadzić.

Co z tego będziesz miał?

„Ślepy wysiłek, bez zarządzania nim w efektywny sposób, nie zawsze doprowadza Cię tam, gdzie chcesz dojść.” – mówi autorka ciekawego badania, dr Patricia Chen z Uniwersytetu Stanforda. Razem ze swoimi studentami zastanawiała się, dlaczego pomimo ich uczciwego wysiłku, oceny z egzaminów nie zadowalały ani ich ani jej. Postanowiła to zbadać.

Podzieliła studentów na dwie grupy:
– pierwsi po prostu uczyli się do egzaminu jak zawsze
– drudzy uczyli się, ale z autorefleksją na temat swojego uczenia się: zastanawiali się nad tym, jak się uczą, jaki sposób najbardziej im służy, jakie materiały dobrać.

Jaki był tego efekt? Oczywiście grupa druga miała wyższą średnią niż pierwsza.

Czyli lepsze osiągi to pierwsza dosyć istotna korzyść z autorefleksji. Nie wystarczy po prostu coś robić. Zwielokrotnisz swoje osiągnięcia jeśli jednocześnie będziesz się na bieżąco zastanawiał nad tym co robisz, jak to robisz, dlaczego to robisz, co chcesz tym osiągnąć, itp.

Ale to nie wszystko!

Studenci z drugiej grupy, zanotowali istotne korzyści psychologiczne jakie przynosi autorefleksja. Wcale nie mniej ważne niż wysoka ocena w indeksie.Odnotowali u siebie mniejszy poziom stresu spowodowanego egzaminem i uczeniem się do niego.

A powiedz mi, któż by nie chciał stresować się mniej? Zwłaszcza, że egzaminy na studiach to pestka w porównaniu z egzaminami, jakie serwuje życie po studiach.

A żeby tego było mało, studenci „autorefleksyjni” zauważyli u siebie większą pewność siebie. Poczucie, że to oni nadają kierunek i zarządzają dążeniem do własnego celu. I co Ty na to? Wątpię że ktokolwiek z nas pogardziłby tak ważną korzyścią.

Korzyści z autorefleksji łatwo przenieść na życie każdego z nas, bo każdy ciągle czegoś się uczy. Chcesz podwyższyć swoje kwalifikacje, nauczyć się języka, wyjechać zagranicę, stracić na wadze, zostać rodzicem – to wszystko wymaga myślenia. Zwielokrotnisz swoje osiągnięcia, zmniejszysz stres, oraz dodasz sobie sił, jeśli okrasisz swój wysiłek myśleniem o myśleniu.

Jak ćwiczyć autorefleksję?

No dobra, korzyści są ważne i osiągalne. Pozostaje teorię zamienić w praktykę i choćby na próbę pobawić się z autorefleksją.

Wszystkie poniższe ćwiczenia to pytania które prowokują Cię do autorefleksji. Możesz na nie odpowiadać ustnie lub pisemnie, czyli porozmawiaj o tym z kimś, lub ze sobą.

Ćwiczenie numer jeden – Co? Co z tego? Co teraz?

  • Co? – opisz to, co się dzieje, co robisz, co Cię spotkało

  • Co z tego? – opisz, jakie według Ciebie ma znaczenie to, co robisz, jak się z tym czujesz, czego się uczysz z tego doświadczenia, co to dla Ciebie daje.

  • Co teraz? – co najlepiej teraz zrobić w związku z tym, co Cię spotkało, czy wpływa na Twoje cele i kierunek

Ćwiczenie numer dwa – Co sądzę na temat…?

Jeśli zmagasz się z czymś, albo próbujesz właśnie czegoś nowego w swoim życiu, lub czujesz, że utknąłeś w jakiejś kwestii, być może nawet nie zdajesz sobie sprawy, że Twoje własne opinie i przekonania mogą stać Ci na drodze. Dlatego najpierw spróbuj je poznawać. (Niekiedy możesz sam siebie zaskoczyć własnymi opiniami.) Odpowiedz na następujące pytania:

  • Co sądzę na temat porażek?

  • Co sądzę na temat wyzwań?

  • Co sądzę na temat zmian?

  • Co sądzę na temat innych ludzi?

  • Co sądzę na temat mojej przyszłości?

  • Co sądzę na temat pieniędzy?

  • Co sądzę na temat …? Dodaj cokolwiek, nad czym aktualnie skupiasz swoją uwagę. Wejdź na poziom wyżej i zamiast jedynie myśleć o tym, pomyśl o swojej postawie i opinii w tej materii.

Ćwiczenie numer trzy – na koniec dnia lub tygodnia

Stwórz swój mały rytuał, na koniec jakiegoś doświadczenia, na koniec dnia lub tygodnia, zastanów się:

  • Co było dla mnie dziś najmilsze?

  • Co było dla mnie najłatwiejsze?

  • Co było dla mnie najtrudniejsze?

  • Które z moich myśli były najbardziej pomocne?

  • Które z moich myśli najmniej mi pomogły?

  • Co zrobię inaczej następnym razem?

  • Nad czym chcę popracować w przyszłym tygodniu?

  • Czego aktualnie potrzebuję?

Iść gdzieś przed siebie na oślep, a iść z mapą w ręku na którą zerkasz co jakiś czas – to dwie różne podróże. Zdecydowanie ta druga jest bardziej świadoma i bardziej skuteczna.

Co o tym wszystkim myślisz? I, uwaga – co myślisz o własnych myślach na ten temat ? ;-) Zapraszam do dyskusji :-)

Wsparcie: