Nikt nas nie uczył jak się złościć – czas to nadrobić

Gdybym miała wymienić jedną emocję, z którą wszyscy mamy największy problem, a w której drzemie olbrzymi i rzadko odkrywany potencjał – wskazałabym na złość.

Tymczasem albo ją całkowicie tłumimy, bo przecież nie można, nie powinno się, nie wypada. Albo okazujemy ją w destrukcyjny sposób, który niszczy i Ciebie, i Twoje relacje.

A przecież tak wcale nie musi być.

Chcesz wiedzieć, kim jesteś? – Zauważ co Cię złości

Złość i znak zakaz wstępu spełniają to samo zadanie.

I jedno i drugie wyraźnie informuje, żeby nie przekraczać wytyczonych granic. Granic bezpieczeństwa, przyzwoitości albo wartości.

Złościsz się wtedy, kiedy ktoś nie potrafi uszanować Twojego zakazu wstępu. Po prostu wszedł Ci w szkodę. A nawet niekoniecznie Tobie ale komuś bliskiemu, lub komuś, kogo lubisz, szanujesz, o kogo się troszczysz.

I co się dzieje?

Zaczyna się w Tobie gotować krew. Ciskasz błyskawicami. Podnosisz głos. Burzysz się. Walczysz o swoje.

Wyganiasz intruza, ponieważ dzięki złości dostajesz zastrzyk energii. Niekiedy tak pobudzający, że trudno Ci usiedzieć w miejscu. Czujesz, że musisz coś zrobić. Choćby uderzyć pięścią w stół. (Albo kopnąć w szafę – jak to bywało u sześcioletniej Emilki. Teraz już tak nie robię ;-) )

Krótko mówiąc: złość pokazuje Ci dokładnie to miejsce, w którym (według Ciebie) ktoś przekroczył granice. I bardzo skutecznie mobilizuje Cię do zareagowania na te sytuację. Natychmiast.

Nie dość, że poznajesz swoje wartości, to jeszcze rodzi się w Tobie dodatkowa dawka energii i odwagi, by tychże bronić. I to wszystko dzięki złości.

Pod jednym warunkiem: jeśli pozwolisz złości zaistnieć i nie stłamsisz jej robiąc dobrą minę do złej gry… i tu właśnie zaczynają się schody.

Jak nas uczyli się złościć

„Człowiek, który regularnie się złości to człowiek niebezpieczny” – tak mniej więcej mogły brzmieć założenia sprzed wieków. Złośnik zagraża wspólnocie i class=”wnp”bezpieczeństwu. No bo co, jeśli ze złości rozsadzi od środka względny ład? A co jeśli ze złości zacznie zmieniać ustanowiony porządek? A co, jeśli zacznie wychodzić przed szereg? A co, jeśli nie daj bóg inni pójdą za nim?

A no właśnie. Lepiej uznać złość za brzydką emocję i prawie każdy jej przejaw za dziki, nieokrzesany, niecywilizowany a w przypadku kobiet – niekobiecy.

Właśnie dlatego nikt Cię nie uczył jak się złościć. Ani teoretycznie, ani praktycznie. Bo jedyne przejawy złości, jakie mogłeś obserwować u innych, to niekonstruktywne i nic nie wnoszące zrywy frustracji.

Na szczęście na naukę nigdy nie jest za późno.

Co o złości każdy wiedzieć powinien

Złość wyłazi z ludzi w 4 podstawowych wariantach:

  • Pasywny: czyli połykasz swoje emocje, aż się od nich pochorujesz.
  • Agresywny: czyli lepiej zejść Ci z drogi, bo wypuszczasz złość na wolność, a ta robi co jej się podoba.
  • Pasywno-agresywny: czyli „pobijesz mnie”, ale tak, żeby nie zostawić śladów, ani na mnie, ani na Twoim dobrym mniemaniu o sobie.
  • I asertywny: czyli jak się pewnie domyślasz, wariant najzdrowszy, w którym potrafisz swoją złością zarządzać, wyrażać, mówić o niej i nikt nie ucieka przed Tobą w popłochu, kiedy to robisz.

Bądźmy szczerzy – każdy z nas sięga po wszystkie opcje. Nasza reakcja zależy od okoliczności, samopoczucia i od wyspania się poprzedniej nocy.

Przygotuj sobie margines na błędy, jesteśmy tylko ludźmi i niejedna sytuacja potrafi przerosnąć nawet tych, którzy pracują nad sobą wyjątkowo systematycznie. Także perfekcję odkładamy na bok, ale jednocześnie azymut wyznaczamy na asertywność.

Dobra, zatem jeśli jesteś na to otwarty, poniżej znajdziesz kilka sposobów na utrzymanie tego kierunku:

  1. Nie zmieniaj innych

    Jeśli ktoś wszedł Ci w szkodę (co Cię zezłościło) – wyproś go bez użycia kija, i powiedz mu, że sobie tego nie życzysz. Nie zajmuj się analizowaniem ani tym bardziej zmienianiem osobowości intruza. Wyjaśnij swoje powody, opinie, wartości i poproś o ich uszanowanie. Tylko i aż tyle.

  2. Zrozum sam siebie

    Złość to informacja, dzwonek, który rozbrzmiewa na skutek jakiegoś bodźca. Nie zatrzymuj się na nim, idź dalej. Zastanów się, dlaczego coś Cię zezłościło? Dlaczego akurat teraz? Co takiego się stało, że złość włączyła alarm? A może czego się boisz? Coś chcesz ochronić? Coś Cię martwi?

  3. Streszczaj się

    Im zwięźlej ujmiesz swoją złość w słowa, tym lepiej zostanie zrozumiana. Wyrażaj swoje uczucia i myśli klarownie, krótko i na temat. Wyjaśnij, o co Ci chodzi i na tym zakończ. Zacznij od: „sądzę, że…” i najlepiej nigdy nie przechodź do: „a Ty jesteś taki i owaki i tak w ogóle to musisz się zmienić” – to w końcu Ty masz problem, a nie on.

  4. Jeśli nie potrafisz zrealizować punktu trzeciego, zrób sobie przerwę

    Wyjdź, pooddychaj głęboko, postaraj się opanować swoje roztrzęsione nerwy, spisz to, co chcesz wyrazić, wyklaruj swoją opinię i stwórz z niej sensowną wiadomość do przekazania intruzowi. Tylko w ten sposób Twoja złość będzie konstruktywna.

    Za każdym razem, kiedy wybuchasz niekontrolowaną złością i ziejesz ogniem na lewo i prawo, w gruncie rzeczy nic nie zmieniasz. Na nic nie wpływasz. Nie zapraszasz żadnej zmiany. A to oznacza, że – swoimi wybuchami, uwaga uwaga! – utrzymujesz stan rzeczy takim, jaki jest!

    Dzieje się tak dlatego, że niekontrolowane, pełne frustracji i jadu komunikaty mają bardzo słabą siłę przebicia.

    Spójrz tylko na pary, które toczą ze sobą tę samą kłótnię od kilku dekad! Złoszczą się na siebie o to samo i w ten sam sposób. Czyli świadomie lub nie – unikają zmiany. Albo spójrz na siebie, czy bierzesz na serio kogoś, kto wykrzykuje swoją frustrację najgłośniej, czy kogoś, kto mówi spokojnie i dobitnie?

  5. Słuchaj innych

    Słuchaj argumentów innych osób a nie tylko swoich i bądź gotów uelastycznić swoje granice. Przecież możesz się mylić, możesz zmieniać swoje zdanie, a już na pewno możesz zerknąć na swoją sytuację z innej perspektywy.

  6. Spodziewaj się reakcji zwrotnej

    To, że nauczyłeś się złościć w asertywny sposób, nie znaczy, że Twój intruz też to zrobił. Nawet jeśli zdobędziesz się na najbardziej zrównoważoną i asertywną ekspresję swojej złości na jaką Cię stać – wcale nie dowodzi temu, że on zrobi to samo. I dla swojego dobra, przygotuj się na kontratak. To po prostu trzeba to wpisać w koszty.

  7. Weź pod uwagę, że będziesz rzucał się w oczy

    Praca ze złością i jej ekspresją to raczej rzadkość, w związku z tym każda Twoja próba asertywnego wyrażania złości zwróci uwagę. I to niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

    Możesz się komuś narazić. Możesz sprawić, że zrobi się niekomfortowo (na pewno!). Możesz zostać sam i przekonać się, że nikt za Tobą nie stoi. Możesz zauważyć różnice między sobą a swoim otoczeniem wyraźniej niż kiedykolwiek wcześniej.

    To niełatwe. Właśnie dlatego złość częściej się tłumi niż otwarcie jej uczy.

  8. No i jak zawsze – daj sobie spokój z perfekcją

    Nie oczekuj po sobie, że nagle ot tak, dostaniesz objawienia asertywności i zdrowego wyrażania złości. Tak się nie stanie. Nie spodziewaj się tego. Za to spodziewaj się powolnej pracy nad sobą, która jest pełna wzlotów i upadków.

Złość piękności szkodzi? (Przykład „mądrości”, które ma na celu tłumić złość.) – A skądże! Nie dość, że pokazuje Ci, co jest dla Ciebie ważne, to w dodatku dodaje Ci energii, żeby bronić swoich wartości. Posłuchaj swojej złości, daj jej zaistnieć, a potem zamień tą energię w konstruktywne i asertywne działanie.

Napisz w komentarzu, co najczęściej złości Ciebie :-)