O czym myśleć, i na co zwracać uwagę, żeby wstać prawą nogą i dobrze zacząć dzień

Nie wiem jak to jest u Ciebie, ale to w jaki sposób ja rozpocznę dzień, znacznie zaważy na tym, jak przez niego przejdę.

Dlatego z rana, wyjątkowo staram się, żeby robić, myśleć, zwracać uwagę na rzeczy, które działają na mnie odżywczo. Medytuję, biegam z psem, jem smaczne i zdrowe śniadanie, czytam choćby kawałeczek czyjejś mądrości, piszę, otwieram szeroko okna i oddycham głęboko świeżym, porannym powietrzem. (Wiem o czym myślisz i masz rację – żeby to wszystko zmieścić w moim poranku wstaję wcześnie. :-) Pewnie niektórych przerażają okolice 5 z rana. Mnie pobudzają do życia.)

Tak spędzony poranek to filar, na którym opieram cały swój dzień.

W jego skład wchodzi także kilka rzeczy, które staram się przypominać sobie codziennie. Poniżej wymienię 8 z nich. Proponuję Ci, żebyś też nimi wypełniła swoje myśli jutro z rana i zauważyła, jak to wpłynie na Twoje samopoczucie w trakcie dnia.

Oto i one, rzeczy o których warto sobie przypominać każdego ranka:

  1. Każdy dzień to nowe otwarcie

    OK, może brzmi to trochę jak z reklamy pasty do zębów, przyznaję. Ale mimo to, nadal tak właśnie jest. Za to uwielbiam poranki, zwłaszcza te wczesne – za potencjał, jaki w sobie skrywają. Przed Tobą cały nowy dzień, jakiego jeszcze nie widziałaś. Pomyśl o tych fantastycznych i pozytywnych rzeczach, które potencjalnie ten dzień może ze sobą przynieść.

  2. Masz więcej mocnych stron, niż Ci się wydaje

    Tylko że one jakoś łatwo schodzą z oczu. Ludzki umysł o wiele sprawniej wychwytuje wady i braki. Dlatego przypominaj sobie, najlepiej codziennie, o tym, że obok wad, kwitną też Twoje cudowne zalety. Kiedy otworzysz oczy z rana, spędź kilka chwil na wyliczaniu ich sobie.

  3. Nie musisz być chodzącym ideałem

    Gdzieś ostatnio przeczytałam, że perfekcja jest płaska, nudna i nierealna. To chyba najtrafniejsze określenie. A mimo to świat zakochał się w niej całkowicie ślepą miłością. Wyrządzając sobie przy okazji sporo krzywdy – bo tam, gdzie jest perfekcja, nie ma już miejsca na samoakceptację, autoempatię, kreatywność, spontaniczność, luz i lekką radość bycia.

    Stąd przed Tobą – ważne zadanie na co dzień: przypominaj sobie, że nie musisz być chodzącym (i nudnym, jednowymiarowym, nierealnym) ideałem. Możesz być ciekawą, skomplikowaną, przekorną, barwną, pełną sprzeczności, naturalną, a przez to piękną, istotą ludzką (jaką jesteś już dziś).

  4. Dużo zależy od Ciebie

    Wczoraj w spożywczaku zauważyłam dziewczynę z napisem na koszulce „Ta księżniczka ratuje się sama.” Jak trafnie powiedziane! – pomyślałam. Bo w gruncie rzeczy bardzo dużo zależy od Ciebie. OK, nie kontrolujesz wszystkiego, co Cię spotyka. Ale wcale nie musisz. Bo o wiele częściej Twoja reakcja na jakieś wydarzenie wnosi o wiele więcej niż to wydarzenie samo w sobie. Tę myśl warto codziennie podtykać sobie pod oczy.

  5. Bądź dla siebie życzliwa (cokolwiek by się nie działo)

    Najważniejszą sprawą, od której zależy wszystko w Twoim życiu, jest relacja, jaką nawiązujesz sama ze sobą. W jaki sposób siebie traktujesz. Co do siebie w każdej sytuacji mówisz. Jak do siebie podchodzisz. W jakim stopniu siebie lubisz i akceptujesz pomimo świadomości własnych wad i słabości. Czy dajesz sobie pozwolenie na bycie sobą. Czy wybaczasz sobie błędy.

    Jak zadbać żeby ta relacja była pełna ciepła i życzliwości? Jeden ze sposobów powala swoją prostotą – przypominaj sobie o tym codziennie z rana. Bo tylko Ty możesz sobie wydać pozwolenie na zatroszczenie się o siebie, na łagodność, na polubienie siebie i autoempatię. A najlepiej rób to codziennie, tuż po tym jak otworzysz oczy. Więcej tu.

  6. „Nie musisz zdybwać akceptacji innych. Zdobądź akceptację swoją.”

    Te słowa powiedział Thich Nhat Hanh i ma rację. Pomyśl tylko, jak inaczej zaczniesz swój dzień, jeśli za cel swoich działań obierzesz samoakceptację. A nie uzyskanie aprobaty od kuzynki, szefa, chłopaka, (nie)znajomych z Facebook’a, czy kogokolwiek, kto zatrzyma na Tobie swój wzrok. Zabraknie Ci nie tylko poranka, ale całego dnia i życia na to, żeby zadowolić wszystkich tylko nie siebie. Więcej na ten temat przeczytasz tu.

  7. Nie musisz wierzyć w każdą swoją myśl

    Nasze problemy zazwyczaj nie są tak poważne, wielkie i na tyle skomplikowane, jak podpowiadają myśli. Jak to sprytnie określił Mark Twain: „przeszedłem przez wiele strasznych rzeczy w moim życiu, z czego niektóre autentycznie się wydarzyły”. A reszta? – Reszta to tylko myśli, które zaczynają się i kończą tylko w Twojej głowie. Na szczęście nigdzie nie jest napisane, że musisz w to wszystko wierzyć. Uff! Co za ulga od samego rana. :-)

  8. Zwątpienia, smutki i dołki – są w porządku

    Założę się, że jednym ze składników Twojego poranka są powracające czarne myśli, zwątpienia, smutki, problemy, porażki i inne tego typu atrakcje, jakie przyszykował Ci Twój umysł. Zagłuszanie ich coraz to głośniejszą muzyką na dobry początek dnia? – No cóż, to jeden ze sposobów. Który osobiście nie leży w mojej naturze, także ja mam coś innego do zaproponowania – zawieszenie broni.

    Zamiast wytaczać coraz to większe armaty swoim negatywnym myślom i emocjom – podpisz z nimi rozejm. Przypomnij sobie, że tam gdzie jest góra, tam też będzie dół. Gdzie dzień tam i noc. Gdzie radość, tam też i smutek i ta zasada obejmuje wszystkich ludzi na świecie, a to oznacza że Ciebie także.

    Mało tego! Te wszystkie czarne wytwory Twojego umysłu mogą nieść w sobie całkiem ciekawy potencjał. Służą Ci za cenną informację, albo znak, że idziesz w dobrym! kierunku. O czym więcej tu.

No dobra, oto moja lista. Ciekawi mnie Twoja :-) Jaki jest Twój punkt nr 9 i 10? Podziel się swoimi sposobami na to, jak wstać prawą nogą i pozytywnie zacząć dzień.

P.S. Aktualna godzina: 6:05. Z rana oczywiście. ;-)