warzywa

O warzywach i pozytywach

  • Na wykwintnym przyjęciu u rodziców chłopaka wszystko poszłoby gładko, gdyby nie fakt, że pod sam koniec wieczoru odkryłaś pokaźnych rozmiarów plamę na swojej sukience. Tuż przed zaśnięciem nie możesz przestać myśleć tylko o niej, kompletnie puszczając w niepamięć, jak czarujące wrażenie wywarłaś na wszystkich obecnych.

  • Poprowadziłeś swój pierwszy wykład na uczelni i byłbyś z siebie na prawdę zadowolony, gdyby nie wyraz z błędem ortograficznym, który pozostawiłeś na tablicy. Teraz masz wrażenie, że nikt Ciebie nie słuchał i niczego się nie nauczył, a jedyne co wyniósł z Twojego wystąpienia, to przekonanie, że nie umiesz pisać po polsku.

  • Chcesz nadgonić bieżące informacje ze świata, ale gdy włączasz jakikolwiek serwis informacyjny, jedyne co słyszysz, to przerażające wieści o katastrofach, morderstwach, deficytach i oszustwach. Czujesz jak z minuty na minutę Twój nastrój zapada się pod ziemię.

Te 3 sytuacje łączy jedno: negatywy. W każdym z tych przypadków przykre wydarzenia odgrywają główną rolę, a przynajmniej tak odbieramy to my – widzowie. Cały dzień może przebiec idealnie, zgodnie z planem, bez żadnych skaz. Ale wystarczy małe potknięcie, żebyś skupił się tylko na nim i całkowicie zignorował wszystkie pozytywy, które poprzedziły niefortunne zdarzenie. To trochę tak, jakbyśmy byli wyposażeni w detektor ustawiony głównie na to, co złe. Potrafimy o wiele dłużej roztrząsać potknięcia, niż cieszyć się z sukcesów. Rozkładamy je na czynniki pierwsze i drobiazgowo analizujemy. Tymczasem pozytywy uciekają nam z widoku, przeoczamy je, a czasami wręcz lekceważymy. Czemu tak się dzieje, czyżby minusy były dla nas ważniejsze niż plusy?

Negatywy przykuwają uwagę

Faktycznie, pod wieloma względami więcej uwagi poświęcamy temu, co złe. To jednak nie oznacza, że człowiek ma tak negatywnie nacechowaną naturę. Wręcz przeciwnie, tak bardzo chce przetrwać, że nauczył się bardzo uważać na to, co może temu przetrwaniu zaszkodzić. Fachowo nazywa się to stronniczością negatywną.

Naszą ogólną tendencją jest szybkie i sprawne wyłapywanie niebezpieczeństw i zagrożeń z otoczenia. Dzięki temu, kiedy na naszych owłosionych przodków czyhało zagrożenie, mogli zawczasu zareagować i uciec, a kiedy dobiegały do nich niepokojące dźwięki – ukryć się. Przez zwiększoną czujność i szybką reakcję, zwielokrotniali swoje szanse na przeżycie. I krótko mówiąc, tak nam zostało.

Kluczowych cech trudno się pozbyć, nawet przez tysiące lat. Dlatego ta sama cecha, która chroniła ludzi pierwotnych przed drapieżnikami, dziś każe Ci rozpamiętywać plamę czy gafę. Jest też sprytnie wykorzystywana jako podstawa funkcjonowania mediów. Bo co jest ich głównym celem: znalezienie sposobu na to, aby ściągnąć zainteresowanie widza. A jaki jest na to najprostszy, najtańszy i najszybszy sposób: pokazywać same negatywne rzeczy, bo tylko na takie instynktownie zwracamy największą uwagę. Nie bez przyczyny najświeższe newsy to wypadki, kryzysy, tragedie rodzinne, choroby, kradzieże i tym podobne. Negatywy momentalnie przykuwają naszą uwagę, podobnie jak kiedyś odgłos szarżującego drapieżnika.

Przechylić szalę na plus

Samo oszacowanie, ile złego, a ile dobrego Ciebie dziś spotkało, jest trudne i dalekie od dokładności. Dzieje się tak dlatego, bo negatywy działają bardziej negatywnie, niż pozytywy pozytywnie. Przewrotnie ten fakt może Ci posłużyć za motywację do bardziej aktywnego i intencjonalnego poszukiwania pozytywów. Chcąc wyrównać szalę na zero, albo jeszcze lepiej – przechylić ją na plus, konieczne jest wyłapywanie i wypatrywanie pozytywnych chwil, osób, zdarzeń.

Zanim pomyślisz, że to bardzo trudne albo prawie niemożliwe, donoszę czym prędzej, że według szeroko zakrojonych badań, zdarzenia pozytywne występują częściej niż zdarzenia negatywne. To jeszcze nie jest powód do skakania z radości – pomyślisz, ale na pewno zgodzisz się ze mną, że to bardzo obiecujący punkt zahaczenia. Dobrze być świadomym tego, że wydarzenie samo w sobie nie jest ani dobre ani złe, dopóki je ocenisz jako takie, subiektywnie interpretując daną okoliczność. Jeśli fakt, że pijesz ciepłą herbatę z cytryną, czytasz ten tekst, albo to, że właśnie wróciłeś ze spaceru ze swoim czworonogiem, zinterpretujesz jako wydarzenia pozytywne – brawo! Właśnie stworzyłeś swoją osobistą przeciwwagę do negatywnej stronniczości.

Pozytywy a mikroelementy

Barbara Fredrickson porównuje pozytywne emocje do składników odżywczych w jedzeniu. Mikroelementy to ważna część naszej diety, niekiedy są tak kruche i delikatne, że trzeba zjeść 5 marchewek, by zaspokoić dzienne zapotrzebowanie na witaminę A. Co więcej, to że dziś pochłonąłeś ich kilogram, nie oznacza, że możesz sobie odpuścić jedzenie warzyw i owoców przez kolejny miesiąc. Dzięki temu, że jesteś tego świadomy, codziennie dostarczasz swojemu organizmowi coś zdrowego i zielonego.

Odżywcze mikroelementy, jak sama nazwa wskazuje, nie są zbyt duże. To samo jest z pozytywami: są drobne, subtelne i bardzo łatwo je przeoczyć, czasami trwają zaledwie kilka sekund. Ale to nie znaczy, że nie są ważne. Sporo z tego, co Ciebie dziś spotkało, może stać się kolejnymi elementami przeciwwagi na szali plusów i minusów. Jakkolwiek by nie były małe i kruche, każde pozytywy liczą się i mają ogromne znaczenie, o ile nauczysz się je zauważać. Jak w większości przypadków, trening czyni mistrza. Jeśli chcesz odczuwać zadowolenie z życia i mieć na co dzień dobry humor, to niezbędna jest praktyka w dostrzeganiu dobra. W takim duchu rozejrzyj się dookoła, i powiedz sobie, co dobrego Ci się dziś przydarzyło. I zacznij od dostrzegania pozytywów w pozornie drobnych rzeczach.

A więc co pozytywnego otacza Ciebie w tej chwili? Ładny widok? Miła rozmowa? Przyjazny gest? Ciekawa książka? Dobra wiadomość? Smaczny obiad? Piękna piosenka? Mail od kolegi? Spacer? Film? Randka?