Nie oceniaj książki po okładce, czyli jak mniej oceniać siebie i innych

Wyobraź sobie, że idziesz przez las, gdy nagle zauważasz małego psa. Chcesz go pogłaskać, ale kiedy zbliżasz się do niego, pokazuje zęby i próbuje Cię ugryźć. Przestraszona cofasz się. Chwilę później orientujesz się, że pies ma jedną łapę uwięzioną w potrzasku.

Zauważ, jak Twój strach zmienia się we współczucie. Już rozumiesz, że jego agresja wzięła się z tego, że jest wystraszony i cierpi. Ta krótka historia pokazuje, jak szybko potrafimy oceniać i jak bardzo możemy się w naszych osądach mylić.

Oceniamy, bo to umożliwia nam przetrwanie

Musisz szybko zdecydować, komu zaufać a komu nie. Kto jest Twoim przyjacielem a kto wrogiem. To cenna umiejętność, którą dopracowaliśmy do perfekcji. Oceniamy bezwysiłkowo, bardzo szybko i skutecznie.

Na przykład: pierwsze wrażenie na temat nowo spotkanej osoby wyrabiasz w jedną dziesiątą sekundy! Serio. Co ciekawsze, z badań wynika, że przy późniejszym bliższym poznaniu, najczęściej okazuje się, że mieliśmy rację.

Jednym słowem – ocenianie mamy we krwi. Sęk w tym, że to, co kiedyś nam bardzo pomagało przetrwać, dziś może się stać problemem. Kiedy oceniamy niesprawiedliwie, nie wnikamy w szczegóły i chodzimy na umysłowe drogi na skróty.

Ocenianie nie jest takie proste, jak to się w pierwszej ocenie wydaje

Żeby nie zabrnąć w te ślepe uliczki, warto przyjrzeć się ocenianiu z bliska. Oddać mu sprawiedliwość i obejrzeć je z wielu stron. A ma ich całkiem sporo, bo to złożony proces o wielu motywach.

Zatem spójrzmy:

  1. Masz prawo oceniać

    Będziesz oceniać. Koniec i kropka. Zapomnij o hasłach pięknych i ostrych jak nóż „nie oceniaj”. Fajnie by było, ale się nie da.

    Rzucił się na Ciebie pies? – to zrozumiałe, że oceniłaś go jako niebezpiecznego, niezrównoważonego i straciłaś ochotę, żeby się do niego w ogóle zbliżać. Wyciąganie ręki do groźnych zębów nie służy nikomu. To normalna ludzka reakcja, a zwłaszcza kiedy czujesz zagrożenie.

    Jednak w momencie, w którym zorientowałaś się, że łapę ma uwięzioną w potrzasku, od razu zmieniłaś zdanie. Pojawiło się współczucie, zrozumienie, sympatia, i kolejna ocena. Jego – że taki biedny. I siebie – że taka lekkomyślna. Że nie zauważyłaś, a mogłaś się lepiej przyjrzeć. Nie znałaś wszystkich faktów, a jednak oceniłaś go.

    Takie i wiele innych myśli krąży Ci po głowie. Brniesz w ocenach, zamiast dać sobie pozwolenie na jeden z najbardziej ludzkich odruchów. Zwłaszcza na samym początku, daj sobie prawo i zezwolenie: „tak, będę oceniać i nie czyni to ze mnie złego człowieka”.

  2. Inni mają prawo oceniać Ciebie

    Raz jesteś spacerowiczem a raz psem w potrzasku. Więc nie dziw się komuś, kto nie wie o Twoim cierpieniu, że Ciebie ocenia. Szybko szufladkuje i przykleja Ci do czoła etykietkę.

    Zupełnie tak jak Ty, kiedy nie znasz wszystkich faktów, tak i ktoś inny, w pierwszym odruchu, musi to przepuścić przez filtr swoich doświadczeń i na swoje oko oszacować, z kim się właśnie zetknął. Dajesz sobie prawo do mało dyplomatycznej, ale kluczowej dla przetrwania, instynktownej reakcji – daj je też innym.

  3. Przeskakuj między poziomami

    Ocenianie zawsze warto zobaczyć z nieco szerszej perspektywy. Wejdź, choć na chwilę, poziom wyżej i zauważ co się dzieje. Spójrz na siebie z boku, wpuść trochę uważności i świadomości.

    Kiedy oceniasz albo kiedy jesteś oceniany, zauważ co czujesz, w jakiej pozycji znajduje się Twoje ciało, co robisz z intonacją, kontaktem wzrokowym. Poobserwuj siebie choćby przez krótką chwilę, a być może zauważysz coś, co chciałabyś zmienić.

    Może wcale nie chcesz ferować wyroków jak sąd najwyższy. Może Twoim punktem wyjścia była życzliwość i autentyczna chęć kontaktu z drugą osobą, tylko z bliżej nieokreślonych przyczyn ta chęć jakoś zniknęła Ci z zasięgu wzroku. Uważność, przypomni Ci o tym.

  4. Zbieraj fakty

    Im mniej wiesz, tym łatwiej wydajesz opinie. To proste – zajechał mi drogę, wniosek z tego: idiota. Natomiast kiedy faktów przybywa i już wiesz, że żona mu rodzi, szef wymaga a samolot ucieka, nagle opiniowanie staje się trudniejsze. Czarno-białe barwy nabierają szarości.

    Trudniej się ocenia sytuację, której wieloaspektowość znasz. Dlatego jeśli masz ochotę rzucić prostym osądem komuś w twarz, zastanów się nie raz i nie dwa. Zbieraj fakty, oglądaj z kilku stron, przenikaj przez wiele poziomów. Zobaczysz, że wtedy proste „to idiota” nie przejdzie Ci przez usta.

  5. Pilnuj swego nosa

    I nie chodzi mi, żebyś nie ciekawiła się innymi ludźmi. Ależ skąd! Tylko w pierwszym rzędzie, zainteresuj się sobą. Zajmij się sobą, poznaj siebie, zapytaj siebie o własne potrzeby, pragnienia, tęsknoty. I nie oceniaj siebie, że są za duże duże, albo za małe, czy zbyt dziwne. Są jakie są, a przede wszystkim są po prostu Twoje.

    Podaj sobie pomocną dłoń i zaopiekuj się sobą. Uwij własne przytulne gniazdko szyte tylko na Twoją miarę. Z tak przyjaznego i ciepłego miejsca, na pewno Twoje ciągotki do oceniania innych zmaleją. Kiedy żadna pinezka nie kłuje Cię w siedzenie, o wiele pogodniej patrzysz na świat i na siebie.

Jedno z bardziej znanych ćwiczeń uważności proponuje coś takiego: przez jeden dzień spróbuj NIE oceniać ani siebie ani innych. Cokolwiek by się nie działo.

Ja je redukuję do jednej godziny. Bo uważam że instynkt oceniania siedzi w nas na tyle głęboko, że nawet godzina pokaże Ci, jak to trudne zadanie i jak często oceniamy. Przyjmujesz to wyzwanie?

Odezwij się i napisz w komentarzach, jak Ci wyszło i jakie są Twoje doświadczenia w kwestii oceniania.

Wsparcie:

8 komentarzy:
    • Emilia Mielko
      Emilia Mielko says:

      Analiza to zbieranie informacji podyktowane ciekawością. Obserwujesz, i zbierasz fakty. Natomiast ocenianie, to stwierdzenia końcowe o czymś czy o kimś. Idealnie by było gdyby najpierw analizować ewentualnie potem oceniać. Ale jak wiadomo, nie zawsze tak robimy :-) Jeśli chodzi o słowa, to trudno mi tu wymienić konkretne wyrazy. Ale często ocena sprowadza się do stwierdzeń że coś/ktoś jakiś jest. Krótkie i proste „to jest dobre a to złe”. Natomiast analizowanie to zauważanie wieloaspektowości, różnic i podobieństw, różnych cech, bez oznaczania ich na plus lub na minus.

      Odpowiedz
        • Katarzyna Gilge
          Katarzyna Gilge says:

          I tutaj właśnie wchodzi uważność, żeby złapać niejako ten moment. Jak zauważysz, że oceniłaś możesz zawsze się o kilka kroków cofnąć i zastanowić czy przypadkiem ta ocena nie była zbyt pochopna. Początkowo to rzeczywiście jest trudne, ale praktyka pozwala złapać dystans.

          Odpowiedz
  1. mjkl
    mjkl says:

    Mnie najbardziej urzekło jedno z pierwszych stwierdzeń w tym tekście. Oceniamy w mniej niż 1/10 sekundy i z badan wynika, że najczęściej mieliśmy rację. Pytanie zatem: Po co kierować energię na analizowanie i wydawanie werdyktu na tej podstawie? Moim zdaniem nie ma to większego sensu. Po pierwsze ryzyko pomyłki przy szybkiej ocenie jest małe (częściej mamy rację), po drugie pomylić może się każdy. Nawet najbardziej uważny człowiek. Zatem tak – szybko oceniam innych. I z reguły mam rację. :) I nie – nie zmienię tego. Wolę moją energię wykorzystać w inny sposób. :)

    Odpowiedz
    • Emilia Mielko
      Emilia Mielko says:

      Zwróciłeś uwagę, na bardzo ciekawe badania. Opieram się tutaj na Amy Cuddy, która odkryła, że w tym ułamku sekundy, oceniamy dwie rzeczy: ciepło (czyli czy można danej osobie zaufać) i kompetencje. Idealnie kiedy emanujemy obydwiema cechami, ale najważniejsze jest to ciepło. I właśnie w tej kwestii najszybciej oceniamy i najmniej się mylimy. Co jest logiczne, bo przydaje nam się umiejętność szybkiego ocenienia czy osoba która się do nas zbliża jest godna zaufania, czy nas nie skrzywdzi, czy ma dobre zamiary itp. Ale, tu też się niekiedy mylimy. To nie jest mechanizm niezawodny. Ty, jak piszesz wolisz zdać się całkowicie na instynktowne wrażenie, i nie tracić energii. Cóż, może coś w tym jest, choć wydaje mi się, że czasami można by dać komuś drugą szansę?

      Odpowiedz

Trackbacks & Pingbacks

  1. […] Kiedy żadna pinezka nie kłuje Cię w siedzenie, o wiele pogodniej patrzysz na siebie i na innych ludzi. Każdy wygrywa. Więcej o tym tu. […]

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.