Odpowiednie nastawienie to za mało – liczy się praktyka

Pozytywne nastawienie i praktykę dzieli ogromna przepaść.

Owszem – możesz nastawić się super-pozytywnie do samoakceptacji, jogi, biegania albo nauki angielskiego. Ale żeby odczuć z tego jakiekolwiek korzyści, najpierw musisz przekształcić to nastawienie w rutynę, powtarzalne ćwiczenia, nawyki. Bo nawet bardzo pozytywne nastawienie nie da Ci tego, co konsekwentna i regularna praktyka każdego dnia.

Dobre nastawienie to jeszcze nie wszystko

Brené Brown w jednej ze swoich książek przyznaje, że ma bardzo pozytywne nastawienie do jogi. A przekonania, które przewodzą jej życiu, takie jak uważność czy połączenie ciała i ducha, zgadzają się z ideałami jogi. Nawet ma gdzieś w domu strój do ćwiczeń! Ale, jak twierdzi, to nic nie znaczy, bo okazuje się, że nigdy nie przełożyła swojego pozytywnego przekonania na praktykę.

Pozytywne nastawienie to całkiem dobry początek. Coś łapie Twoją uwagę, wywołuje uśmiech, może nawet zainteresowanie. Jak na pierwszą chwilę to całkiem nieźle. Jednak to nadal za mało, żeby z tego jajka cokolwiek się wykluło, a tym bardziej żeby samo poleciało.

Jeśli pozytywnie nastawiasz się względem autoempatii, wdzięczności, mindfulness czy jakiegokolwiek zagadnienia z szerokiego wachlarza rozwoju osobistego i chcesz poczuć na swojej skórze korzyści, które wszystkie te rzeczy ze sobą niosą – jest tylko jedno pytanie, na które musisz sobie odpowiedzieć:

„Jaka jest moja codzienna praktyka?”

Inaczej mówiąc: co robię codziennie, każdego dnia, o której godzinie, jak długo i w jaki sposób?”

Im więcej Twoja odpowiedź będzie zawierała konkretów tym lepiej dla Ciebie. A więc pytaj siebie bardzo konkretnie:

  • Co robię każdego dnia, tuż po otwarciu oczu, żeby mój dzień zaczął się dobrze?

  • Co robię każdego dnia dla mojego ciała, żeby było zdrowe?

  • Co robię każdego dnia dla mojego umysłu, żeby go wyciszyć?

  • Co robię każdego dnia, żeby utrzymać moje szare komórki w świetnej formie?

  • Co robię każdego dnia, żeby poznawać i zrozumieć siebie troszkę bardziej?

  • Co robię każdego dnia, żeby okazać sobie troskę i ciepło?

  • Co robię każdego dnia, żeby zrozumieć swoje zachowanie i mieć na nie coraz większy wpływ?

  • Co robię każdego dnia, kiedy łapię siebie na samokrytyce, zawstydzaniu i obwinianiu?

  • Co robię każdego dnia, żeby odczuwać wdzięczność za to, co już mam i co osiągnąłem?

  • Co robię każdego dnia, żeby nie toczyć wojen z całym światem i sobą samym?

Jeśli Twoja odpowiedź brzmi „nic”, to po pierwsze nie dziw się, że samoakceptacja, autoempatia, wdzięczność, zdrowie, czy spokój nadal nie przynoszą Ci żadnych wymiernych korzyści. A po drugie, chwytaj za kartkę, ołówek i spisuj pomysły, co chciałbyś zrobić, jak, gdzie, o której godzinie, w jaki sposób, i jak często.

Żeby Twoje wartości przeszły na stronę praktyki, musisz je wziąć za rękę i tam zaprowadzić. I powtarzać to każdego dnia. A najlepiej więcej niż raz dziennie.

Trudne?

Nic nie jest trudne, jeśli rozbijesz to na małe kawałki. A w codziennych rytuałach rozbijanie na kawałki to klucz do sukcesu.

  • Spędź 5 minut w ciszy.

  • Zrób 10 pompek.

  • Przeczytaj jeden artykuł o czymś mądrym, odkrywczym i pozytywnym. (Polecam się :-) )

  • Zamień jeden cukierek na jabłko.

  • Powiedz sobie jeden komplement przed lustrem.

  • Przypomnij sobie o swojej jednej mocnej stronie.

  • Wymień jedną rzecz, za którą jesteś wdzięczny.

  • Złap się na jednej samokrytycznej myśli i powiedz sobie: „nie, to nie tak (tu wstaw swoje imię), zaczynamy od nowa”.

  • Zamień jedno zwątpienie na: „a może coś w tym jest, spróbuję”.

To nie są trudne rzeczy. Nie wymagają dużo czasu ani wysiłku. Za to długofalowo dają wiele korzyści, a największą z nich jest to, że przekuwają teoretyczne pozytywne nastawienie w praktykę.

A jeśli Twój umysł leci właśnie do Ciebie ze świeżą dostawą sceptycyzmu: „to za mało”, „to nie takie proste”, albo: „jeden komplement nie zdziała cudów”, to przypomnij mu, że:

  1. Najmniejsza praktyka to o wiele więcej niż sama teoria.

  2. Praktyki powtarzane regularnie kumulują się.

  3. Im częściej coś robisz, tym lepszy się w tym stajesz, a kiedy Twoja kondycja rośnie, jesteś gotowy na więcej.

  4. Nie rób sobie wyrzutów jeśli wypadniesz z rytmu i przyjdzie dzień, w którym nie będzie Ci się chciało kiwnąć palcem (a przyjdzie na pewno, to normalne). Wstań, otrzep się i idź dalej. Motywacja podlewana wybaczaniem, kwitnie. Podlewana samokrytyką, więdnie.

  5. Chodzi o postęp a nie o perfekcję, nie skupiaj się na efektach końcowych, ale na konsekwencji i regularności swoich osobistych rytuałów

Ten tekst też pozostanie czystą teorią jeśli Ty nie przeprowadzisz go na stronę praktyki. Co chciałbyś codziennie i konsekwentnie rozwijać? Z rana? Wieczorem? W domu? W samochodzie? Przed lustrem? Sam? Z kimś? Podczas zmywania naczyń? Na spacerze z psem? Przez telefon? Na żywo? W myślach? W rozmowie? Na papierze? Na komputerze? Jak, gdzie, o której godzinie, w jaki sposób, i jak często?