Leśna droga przez ciszę

Odrzuć co szkodzi, a zaproś co pomaga

Gdy uczyłam angielskiego, zawsze znalazł się ktoś, kto przychodził do mnie z bardzo konkretną prośbą. „Niech nas pani nauczy tak, jak dzieci uczą się języka ojczystego” – mówił, dając mi tym wiele do myślenia.

Pomysł brzmiał intrygująco, zwłaszcza że dzieci i ich sposoby na pochłanianie wiedzy są dość często stawiane za przykład tego, jak się uczyć. Zachęciło mnie do obserwowania dzieci. Najważniejszy wniosek: dziecko uczy się w warunkach sterylnych. Po pierwsze: zaczyna od zera, zapisuje czystą kartę. Po drugie: dzieci przepełnia entuzjazm i ciekawość. Uczą się, śmieją się albo nie zwracają uwagi na błędy i przeszkody. Po trzecie: ich nauczyciele dają im mnóstwo miłości, cierpliwości, uwagi i czasu.

Pytanie, czy jestem w stanie odtworzyć wszystkie te warunki jako lektor na lekcjach angielskiego z dorosłymi osobami? A obejmując temat szerzej, dlaczego ograniczać się tylko do nauki języków obcych – czy ucząc się czegokolwiek, mogę stworzyć sobie warunki przypominające te, w których nabywają wiedzę dzieci? Każdy z nas bez problemów wymieni wiele obszarów rozwoju osobistego, które chce rozwijać. Czemu nie przenieść dziecięcych sposobów uczenia się na takie obszary jak: szczęście, spokój, wewnętrzna równowaga, odporność na stres, empatia czy pewność siebie.

Wyzbywać się a nie gromadzić

Czar rozwoju osobistego polega na tym, że jesteś zarazem nauczycielem i uczniem. Sam wybierasz program oraz metody nauczania, które stosujesz. Jako swój osobisty trener chcesz czerpać najwięcej korzyści z nauki, dlatego sięgasz po metodę „tak jak uczą się dzieci”. A co robisz na początku? Najważniejszym warunkiem jest coś, co wcześniej nazwałam sterylnością: dziecko nic nie wie, nie zakłada, nie interpretuje, nie przepuszcza przez filtr doświadczeń, wiedzy czy uprzedzeń.

Czy możliwe jest, byśmy osiągnęli taki stan jako dorośli? Buddyzm Zen uczy o „początkującym umyśle”, byśmy podchodzili do wszystkiego z otwartą głową, bez uprzedzeń, dając nowe szanse. Takie podejście stoi w opozycji do zachodniego stylu życia, w którym zdobywamy, gromadzimy, bierzemy tyle, ile damy rady unieść; oglądamy telewizję i słuchamy radia, czytamy dzienniki i czasopisma, wertujemy strony internetowe, wyrabiamy opinie (niekoniecznie na istotne tematy), trzymamy do kogoś urazę, albo pytamy „co ja z tego będę miał?”

Ale czy taki styl życia jest dla nas korzystny? Czy chomikowanie sprawia, że jesteśmy szczęśliwsi, spokojniejsi, pewniejsi siebie? Niekoniecznie. U niektórych, zgromadzona wiedza, opinie i uczucia budują mur obronny. Zza niego nie doścignie ich wróg, ale… przyjaciel też nie. Dlatego równie ważne jak gromadzenie wiedzy, jest jej sukcesywne pozbywanie się. Poprzez odrzucanie bodźców, które do Ciebie docierają i odłupywanie warstw którymi zarosłeś, zbliżysz się do lekkości uczącego się dziecka.

Co porzucić a co wpuścić?

Pozbądź się tego, co szkodzi, a wpuść to, co pomaga. Po czym rozróżnić jedno od drugiego? – po tym jak się czujesz. Ja stosuję przelicznik energii. Badam, czy to, co obecnie robię, dodaje, czy odbiera mi energię. A pisząc energię, mam na myśli entuzjazm, siły fizyczne i umysłowe, zapał, wenę do tworzenia.

Najprostszy przykład – jedzenie. Jem sałatkę albo frytki i obserwuję siebie. Po której potrawie czuję się sennie i apatycznie, a po której nabieram werwy. Obserwuję, kiedy mój wewnętrzny ogień przygasa, a kiedy rozpala się coraz większym płomieniem.

W swoim życiu z pewnością znajdziesz wiele obszarów, które warto rozważyć pod kątem: czy porzucić, czy zatrzymać. I nie bój się że ponosisz same straty, bo w puste miejsce od razu wskakuje coś nowego. Ponieważ przyroda i ludzki umysł nie tolerują pustki. Musi być ona zapełniona czymś innym. Oto kilka przykładów.

  1. Porzuć hałas – wpuścisz ciszę

    Cisza jest jak białe płótno, które wyostrza Ciebie na pierwszym planie. Na jej tle wyraźnie widać i słychać jedynie siebie samego, a wszystko inne zamazuje się. Pewnie dlatego tak często boimy się ciszy i włączamy wszelkie zagłuszacze.

  2. Porzuć media – wpuścisz spokój

    Od kilku lat nie śledzę wiadomości, nie czytam dzienników, nie słucham polityków. Od kiedy wyłączyłam szum mediów, czuję się spokojniejsza, bardziej skupiona i pozytywnie nastawiona do świata. Co więcej, przekonałam się, że moje życie wcale nie zależy od polityków i dziennikarzy.

  3. Porzuć żale i urazy – wpuścisz wybaczenie

    Trzymasz urazę i masz komuś coś za złe? Pomyśl, kto cierpi na tym najbardziej? Ty, czy osoba która Cię skrzywdziła? Kto staje się więźniem przykrej przeszłości? Wybaczając nie robisz przysługi komuś innemu. Największą przysługę zrobisz sobie, a zarazem odczujesz ulgę, spokój i dawkę zdrowej energii kiedy odpuścisz.

  4. Porzuć narzekania – wpuścisz piękno

    To dopiero olbrzym. Narzekanie to nasz naturalny, ludzki odruch. Potrafimy szybko wyłapać to, co złe i niebezpieczne, i myślimy, że pozytywy mogą poczekać. No więc… nie mogą. Trwają krótkie chwile, a zwracając uwagę na kamyk w bucie, bardzo łatwo przegapić piękny zachód słońca.

  5. Porzuć oczekiwania – wpuścisz otwartość i elastyczność

    Płaczesz w poduszkę, bo nie zadzwonił? A dlaczego myślałaś, że zadzwoni; bo obiecał, że zadzwoni? Czy tego oczekujesz po wszystkich chłopakach? Zmniejszając oczekiwania, zwłaszcza w stosunku do innych ludzi, wpuszczasz otwartość i niespodzianki, a przede wszystkim – skracasz sobie cierpienie z powodu zawodu.

Co jest cięższe: ból pracy czy ból żalu?

Mamy do wyboru dwie opcje: ból pracy albo ból żalu. Pierwsza to postawa proaktywna. To decyzja, by uczynić wysiłek, ponieść ryzyko, zmierzyć się ze swoim strachem i zrealizować to, co do tej pory było tylko marzeniem, jedym słowem zabrać się za solidną pracę. Nie jest to lekkie, a zatem nazwał ją bólem pracy. Druga opcja to bierność. To postawa, podczas której wybierasz to, co bezpieczne, wygodne i łatwe. Wymaga znacznie mniej wysiłku i wyrzeczeń w porównaniu z pierwszą, lecz przychodzi w pakiecie z żalem niewykorzystanych szans i zmarnowanych lat.

Lżejszy do zniesienia jest ból pracy. Wcale nie twierdzę, że to szybka i prosta sprawa, by porzucić hałas albo narzekanie. To duża zmiana i wymaga wysiłku. Ale jest jeszcze jeden aspekt wpływający na warunki otaczające naukę dziecka, a jest nim środowisko. To osoby, które wspierają dziecko, zachęcają do pracy, nauki, zabawy. Ludzie którzy zawsze wierzą w jego potencjał i powtarzają: „uda Ci się”.

Czy zwracasz się w ten sposób do siebie samego? Czy wspierasz siebie? Zachęcasz i dodajesz sobie odwagi i energii? Czy robią to osoby, którymi się otaczasz? Ważne, by zrozumieć, że każda zmiana i nowe spojrzenie na rzeczywistość to proces. Wymaga cierpliwości i łagodności. Co prawda niektórzy doświadczają kwantowych przeskoków, gdy jeden moment zmienia całe życie, a człowiek nie jest już tą samą osobą, co wcześniej. Ale takie przemiany są stosunkowo rzadkie. Licząc na nie, większość czasu stracimy na czekaniu. Biorąc zmianę w swoje ręce stajemy się twórcami.

Michał Anioł powiedział, że każda bryła kamienia ma posąg w środku, a zadaniem rzeźbiarza jest go odkryć. Jak to zrobić? Odłupując nadmiar i odrzucając zbędne części, które zasłaniają, blokują i szkodzą. Kawałek po kawałku ukazując prawdziwe piękno. Nie zapominajmy, że artysta nie robi tego z agresją, ale z pietyzmem, miłością i chęcią tworzenia. A zatem, chwytaj za dłuto i pozbywaj się tego, co odbiera Ci energię.

1 komentuj

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.