Jak otworzyć się na nowe możliwości, wpuścić trochę świeżości i uelastycznić swoje przekonania

Sporo codziennego cierpienia pochodzi z tego, że trzymamy się kurczowo naszych opinii.

Możliwe, że kiedyś do czegoś się przydawały – więc przygarnęłaś je pod swoje skrzydła i zostały z Tobą na dobre. I podczas gdy wszystko się zmienia, włącznie z Tobą, Twoje opinie pozostają takie same.

Powtarzasz je sobie tak samo, jak robiłaś do 10 lat temu, nie patrząc na to, że najprawdopodobniej minął już ich termin przydatności. To nie jest pomocne. Jak zatem je uelastycznić i wpuścić trochę świeżości?

Jasne i ciemne strony zaszufladkowania świata

Twój mózg codziennie przyswaja takie zatrzęsienie informacji, że musi to wszystko jakoś sobie zorganizować. Dlatego tworzy szufladki. Ładnie opisane. Poukładane. Tak, żeby się nie pogubić i nie zwariować.

Co czasami ratuje Ci życie. Bo kiedy np. widzisz coś długiego, wąskiego i syczącego – z automatu myślisz sobie: „Aha! żmija!” Szufladkujesz w ciągu nanosekundy i czym prędzej uciekasz.

Świetnie! Wielka kartoteka w Twojej głowie zdała egzamin na piątkę. Ostrzegła Cię. Zabezpieczyła Twój byt. Pomogła. (To nic, że alarm mógł być nieco fałszywy. Bo w takich przypadkach lepiej 100 razy obejść szerokim łukiem węża ogrodowego, niż raz nadepnąć na jadowitego.)

Tak wygląda jasna strona poukładania sobie własnego świata w szufladki. Ale… szufladkowanie ma też ciemną stronę.

Na przykład taka szufladka z napisem: „moja praca jest straszna” albo: „życie jest ciężkie”, czy też: „ja mam zawsze pod górę”. Jeśli codziennie w nich przebywasz i z ich perspektywy patrzysz na siebie, to już przestaje Ci pomagać, a zaczyna znacznie uprzykrzać życie.

Otóż szufladki mentalne, podobnie jak i te ze sztućcami czy skarpetkami, trzeba co jakiś czas przejrzeć, sprzątnąć i przeorganizować.

Kiedy tego nie robisz, nosisz w sobie sztywne opinie, nieodświeżane od lat przeświadczenia, twarde osądy. Ufasz im i wypatrujesz ich potwierdzenia w rzeczywistości. A wiadomo: kto szuka – ten znajdzie.

Wtedy brakuje tylko: „a nie mówiłam, że życie jest ciężkie?” i masz babo placek. Bardziej kurczowo trzymasz się i tak już mocno usztywnionych zaszufladkowanych przekonań.

Nie ułatwiasz sobie w ten sposób życia, bo dochodzisz do jednego z dwóch wniosków:

  1. „coś ze mną jest nie tak”,
  2. ewentualnie: „coś z tym światem jest nie tak”.

Podczas gdy o wiele bardziej pomocny wniosek brzmi: „coś z tymi szufladkami i ich zawartością jest nie tak, trzeba je wysprzątać i przeorganizować”.

Ale jak wpuścić trochę świeżości i uelastycznić swoje przekonania?

Zadajesz świetne pytania, jak zawsze!

Już za chwilkę Ci na nie odpowiem, tylko zanim to zrobię, też mam do Ciebie emocjonujące pytanie: powiedz mi, do czego służy krzesło? Tak, tak, zwyczajne krzesło.

– Do siedzenia.

Jasne, ale przeorganizuj troszkę tę szufladę, przewietrz ją, użyj swojej wyobraźni i zastanów się do czego jeszcze może służyć?

(tu robię przestrzeń na Twoje odpowiedzi)
(i jeszcze troszkę przestrzeni)

Sprawdź czy wpadliśmy na podobne pomysły:

  • Drapak dla kota
  • Stolik nocny
  • Drewno do kominka
  • Sprzęt do ćwiczeń
  • Chwilowa blokada drzwi przed natarczywym sąsiadem.
  • Otwieracz do okien i szklanych drzwi (jednorazowo)
  • Tratwa
  • Nieodzowny sprzęt poskramiaczy lwów

No i szuflada z napisem „krzesło” przewietrzona. A przy okazji już rozumiesz, o co chodzi w uelastycznianiu swoich mentalnych szufladek.

Świetnie. Zatem czas się zabrać za ważniejsze sprawy niż krzesła. Podążymy w ślad za terapeutą i pisarzem, Donald’em Altman’em, który w swojej książce proponuje to świetne ćwiczenie.

Dokończ zdania na tyle sposobów, na ile Ci przychodzi do głowy:

  • Korki uliczne dla mnie mogą być okazją do…?

    (kilka podpowiedzi: wściekania się, trąbienia na innych kierowców i wydzierania się na nich, śpiewania, rozmowy przez telefon, słuchania audiobooków, podziwiania miasta, medytacji)

  • Moje nastawienie do mojego małżeństwa / mojej relacji / moich dzieci może być…
  • Moje nastawienie do pracy może być…
  • Moje nastawienie do tego, czego się boję, może być…
  • Moje nastawienie do mojej potrzeby kontrolowania wszystkiego może być…

Jeśli nabrałaś apetytu na więcej, podrzucam jeszcze kilka przykładów ode mnie. Instrukcja ta sama – dokończ na tyle sposobów, na ile tylko dasz radę:

  1. Żeby sobie pomóc, codziennie mogę…
  2. Zamiast krytykować siebie, kiedy popełnię błąd, mogę…
  3. Kiedy mam kiepski dzień, mogę…
  4. Kiedy popełniam błąd, to oznacza, że…
  5. Kiedy…, to czuję się o wiele spokojniejsza i silniejsza.
  6. Żeby choć w pewnym stopniu zaspokoić swoje potrzeby tu i teraz, mogę…
  7. Żeby zadbać o siebie, już dziś mogę…

Niektórzy myślą, że siła tkwi w hardości. Ja uważam, że to, co gibkie i elastyczne, jest najsilniejsze, bo zegnie się a nie złamie.

Mięśnie czy opinie – tak samo. Dlatego warto je ćwiczyć, uelastyczniać i zmiękczać. Jeśli zgadzasz się ze mną, teraz Twoja kolej – zabieraj się do pracy i dokończ zdania.

I aż się prosi, żebyś podrzuciła kilka swoich opcji i pokazała, jak sprzątasz i uelastyczniasz swoje mentalne szufladki. Dlatego zostaw komentarz i podaj swoje pomysły na któryś z punktów.

Wsparcie:

  • Donald Altman – Clearing Emotional Clutter: Mindfulness Practices for Letting Go of What’s Blocking Your Fulfillment and Transformation