Jak zamienić „gdyby tylko to było takie proste” w pomocne i proaktywne podejście do wyzwań

Naukowcy nazywają to zjawisko GDYBYTYLKOWANIEM.
(A mówiąc naukowcy, mam na myśli siebie :-) )

Występuje ono powszechnie w mowie oraz piśmie. Spore zagęszczenie można też zaobserwować w internetowych komentarzach, a zwłaszcza pod artykułami o tematyce: „rusz się, zmień coś”.

Czym jest gdybytylkowanie, czemu w niczym nie pomaga i jak zamienić je w coś o wiele bardziej pomocnego – dowiesz się już za momencik.

Czym jest syndrom: „gdyby tylko to było takie proste”

Kiedy o sprzątaniu szafek w kuchni albo o rozwoju osobistym wypowiadasz się w słowach: „gdyby tylko to było takie proste”, w gruncie rzeczy stwierdzasz: „to jest bardzo trudne”.

Wylewasz z siebie żal. A wypowiedziany na głos, w pełnej okazałości mógłby brzmieć mniej więcej tak:

  • To straszne (ewentualnie niesprawiedliwe), że jest jak jest.
  • Nie podoba mi się, że to jest takie trudne.
  • Dlaczego to musi być takie trudne?
  • Chcę, żeby to było łatwiejsze.
  • To powinno być łatwiejsze.
  • To musi być łatwiejsze.
  • Bo ja tak chcę.

Ci sami naukowcy zauważyli też, że gdybytylkowanie bardzo szybko podlega tak zwanemu efektowi kuli śnieżnej. Czyli, pozostawione samo sobie – sukcesywnie powiększa się i narasta.

W ten sposób niepozorne „gdyby tylko to było takie proste” fermentuje i zmienia się w:

  • to straszne
  • nie dam rady,
  • jestem do niczego,
  • nie nadaję się do tego,
  • nigdy mi się to nie uda,
  • na pewno robię coś źle,
  • na pewno coś ze mną nie tak,
  • nie mam nawet co próbować,
  • a w przypadkach skrajnych dochodzi do mega-uogólnień, czyli: nic mi się nigdy nie udaje!

Chyba nie muszę dodawać, że takie komentarze wałęsające się po Twojej głowie, na dłuższa metę w niczym Ci nie pomagają (na krótszą z resztą też).

Dlaczego „gdyby tylko to było takie proste” szkodzi?

Z jednej prostej przyczyny: gdybytylkowanie ma bardzo słaby kontakt z rzeczywistością.

Weź pod mikroskop każde ze swoich stwierdzeń, z których składa się gdybytylkowanie, a szybko zobaczysz, że stoi ono na glinianych nogach.

  1. „Gdyby tylko to było takie proste”, czyli: „to jest bardzo trudne”

    W rzeczywistości nie istnieje skala, która dzieli wyzwania na łatwe i trudne. To Twoja subiektywna ocena. To, co łatwe dla Ciebie, może być twardym orzechem do zgryzienia dla moich zębów. I odwrotnie.

    Twoje stwierdzenie: „to jest bardzo trudne”, w gruncie rzeczy oznacza: „to jest trudniejsze, niż się spodziewałem”.

    (Wróć i przeczytaj to zdanie jeszcze raz, bo jest naprawdę ważne.)

    A to zupełnie inna para kaloszy. W ten sposób zaklinasz rzeczywistość i stawiasz jej twarde warunki: albo będzie po mojemu (czyli jak najłatwiej) albo do widzenia. Sam przyznaj, że tak świat (dorosłych ludzi) nie działa.

  2. „To straszne, że to takie trudne”

    To zjawisko z kolei naukowcy (ci sami oczywiście) nazywają STRASZNOWANIEM, a wygląda ono na przykład tak: „jakie to straszne, że mi nie idzie”, albo: „jakie to straszne, że innym idzie łatwiej” itp.

    Zastanów się przez chwilę i powiedz, czy to aby na pewno jest aż takie straszne?

    Owszem, może być mało przyjemne, czasochłonne, czy wymagające. Ale nie straszne. Ani nie „okropne”. Tym bardziej nie „masakryczne” (to dopiero słowo, które robi z igły widły). Najbardziej adekwatnym określeniem wydaje się być „niekomfortowe”.

    Czujesz psychiczny dyskomfort, kiedy robisz coś trudnego. I co z tego? Przecież dyskomfort to Twój stary znajomy. Spotykasz się z nim w zatłoczonym autobusie, w rozmowie telefonicznej z operatorem sieci proponującym Ci super-duper oferty, albo choćby w trakcie oglądania reklam w telewizji.

    Nie ma w tym nic strasznego. Ani niezwykłego. Ot jedna z części codzienności. I to w dodatku dobrze Ci znana.

  3. „To powinno być łatwiejsze” (ewentualnie: „to musi być łatwiejsze”)

    A dlaczego musi być łatwo? Gdybytylkowanie odpowiada na to pytanie jednoznacznie: „bo ja tak chcę”.

    A ta ochota w jakiś magiczny sposób ma przemienić to co trudne, w łatwe.

    „Musi tak być, bo ja tak chcę” – jakby nie patrzeć, to dość pompatyczne stwierdzenie jak na dorosłego, mocno stąpającego po ziemi człowieka

Ponownie, nie muszę dodawać (jednak i tak ponownie dodam), że każde z powyższych przekonań nie pomagają Ci. Nie dodają Ci sił. Nie dopingują Twoich wysiłków. Nie przygotowują Cię na stawianie czoła wyzwaniom.

Za to całkiem mocno zniekształcą Twoją rzeczywistość a w niej i Ciebie.

O wiele lepsza podmianka w zamian za „gdyby tylko to było takie proste”

No dobra, czas na kluczowe pytanie: to co robić zamiast gdybytylkowania?

I tu zaproponuję Ci sprytny myk, podobny do tego, o którym pisałam ostatnio w tekście „Jak w ciągu chwili przejść od ostrej krytyki do wyrozumiałości? Jeden REWELACYJNY sposób, który pewnie Cię zaskoczy”.

Słuchaj więc uważnie, sprawa wygląda tak: zamiast stwierdzać: „gdyby tylko to było takie proste” i porzucać wyzwanie zanim w ogóle spróbujesz, proponuję Ci spojrzeć na to zdanie z zupełnie innej perspektywy.

Wyobraź sobie, jakbyś podszedł do tego wyzwania, gdyby to faktycznie było dla Ciebie proste?

Zadaj sobie kilka pytań:

Gdyby posprzątanie szafek w kuchni, rzucenie palenia, pozytywne myślenie albo zdrowa dieta była dla mnie prosta to::

  • Od czego bym zaczął?
  • Kiedy bym się za to zabrał?
  • Gdzie bym się za to zabrał?
  • Jak bym się do tego przygotował?
  • Kogo bym poprosił o pomoc?
  • Jakich informacji bym zaczerpnął?
  • Jak zorganizowałbym całe przedsięwzięcie?
  • Gdybyś dziś miał zrobić pierwszy krok, co to by było? (Za ten jakże ważny punkt dziękuję Magdzie :-) )

Wyobraź sobie, że pokonujesz barierę trudności i to, co stoi przed Tobą, faktycznie staje się łatwe. Co robisz? Jak postępujesz? Krok po kroku. Im szczegółowiej odpowiesz sobie na te pytania, tym lepiej dla Ciebie, tym więcej zobaczysz możliwości podejścia do wyzwania, które puka do Twoich drzwi.

Tak postawione „gdyby to było dla mnie łatwe, to… (co bym zrobił?)” pomoże Ci skoncentrować się na swoich zasobach i przygotować się na zdobywanie nowych.

Odpowiedz sobie na te pytanie, a całkiem możliwe, że to, co trudne, stanie się choć trochę łatwiejsze. Tak jak sobie tego życzyłeś od samego początku.

Twoja kolej:

  • Ciekawi mnie, jak to jest u Ciebie z gdybytylkowaniem. Używasz? Z jakim skutkiem? I czy dasz się skusić na moją podmiankę? Skrobnij coś poniżej – bo akurat to jest naprawdę proste :-)