Pozytywne myślenie: jedno przyjemne ćwiczenie

Pozytywne myślenie: jedno przyjemne ćwiczenie na wyłapywanie dobrych stron Twojego życia

Chciałabyś zauważać więcej pozytywów w swoim życiu?

Nie ma problemu. Nauczę Ciebie, jak to zrobić. A żeby tego było mało – sama nauka będzie bardzo przyjemna!

Zbyt piękne, by było prawdziwe? – A jednak działa! Do tego potwierdzone badaniami! :-) No to do dzieła!

Oto co masz zrobić

Instrukcja brzmi banalnie – idź na spacer. Ale czekaj, czekaj. Nie takie tam zwyczajne: „pójdę do PSSu po mleko na budyń”, ani też: „przejdę się do Mariusza z siódmego piętra, oddam mu wkrętarkę”. Nie tym razem moja droga. Budyń i Mariusz muszą poczekać.

Tym razem wybierzesz się na Spacer Zmysłów i Delektowania się! (Całkiem niezła nazwa – zważywszy na to, że wymyślona przez naukowców!)

I teraz tak: wychodzisz z domu z jedną konkretną intencją:

  • podczas spaceru wyłap tyle pozytywnych rzeczy, ile tylko jesteś w stanie.

Zwracaj uwagę na cokolwiek, co Ciebie ucieszy. Oto kilka moich przykładów:

  • piękno różowo-pomarańczowego nieba o zachodzie słońca (lub o poranku, do wyboru) – u mnie efekt wow murowany za każdym razem,
  • bardzo życzliwa gadka-szmatka z obcą osobą: „Ale fajny piesek, jak się zwie? O! a jaki szybki skubaniec jeden!”
  • albo nawet zapach kwiatów lipy (mmm… jak dla mnie sama słodycz).

Generalnie taktyka pszczoły to dobry kierunek, czyli: latasz z kwiatka na kwiatek, spijasz nektar i lecisz dalej. Polujesz na coś, co Ciebie zainteresuje, zachwyci, ucieszy. Zatrzymujesz na tym swoją uwagę. Dajesz sobie chwilę, żeby wchłonąć i podelektować się tym cudeńkiem. I lecisz dalej.

Przyznaj sama, banalne.

Oto cel tego ćwiczenia

Zacznijmy od tego że:

Twój umysł to wykrywacz negatywów.

Błyskawicznie zauważy kolejną zmarszczkę na Twojej twarzy, niedopinający się guzik w Twoich ulubionych dżinsach albo nieprzyjazny mikrogrymas na twarzy bliskiej osoby.

I żeby tylko zauważał te wszystkie negatywy, ale potem odpuszczał (…to nie miałabym o czym teraz pisać). Ale nieee! Skąd! On chwyta Twoją uwagę i nie pozwala jej przeskoczyć na cokolwiek innego. A broń boże na coś pozytywnego.

Zamiast tego Twój umysł zmusza Cię, żebyś rozmyślała, zamartwiała się, nie mogła spać i dzieliła na czworo te wszystkie swoje problemy, wady i słabości. (Brzmi znajomo, przyznaj sama.)

Nie pomyśl sobie jednak, że Twój umysł jest jakimś sadystą – on ma w tym swój całkiem logiczny cel. Robi tak dlatego, bo troszczy się o Ciebie i chce Ciebie chronić. A że nie potrafi odróżnić zagrożenia trzęsieniem ziemi od skrzywionej miny sąsiada – to ma nadzieję, że jak tak usilnie o tym wszystkim będziesz myśleć i myśleć i myśleć… to w końcu wymyślisz, jak uniknąć potencjalnego zagrożenia.

A jeśli chodzi o pozytywne aspekty Twojego życia? Niestety, Twój umysł uważa, że nie trzeba nic z nimi robić – no bo przecież one życiu nie zagrażają…

  • Nie musisz więc nic robić z super wygodnym hamakiem, który stoi w Twoim ogrodzie.
  • Nie trzeba też nic zmieniać w bardzo pokaźnej wypłacie na Twoim koncie.
  • I nie kusi Ciebie, żeby coś zrobić z Twoimi medalami za maratony, które przebiegłaś (no może z wyjątkiem powieszenia ich na prominentnym miejscu, tak żeby każdy je widział z przedpokoju).

Bo radości zatroszczą się same o siebie. To problemami trzeba się zająć. Twój umysł o tym wie i dlatego ciągle podtyka Ci je pod nos.

Aż za mocno. I za często.

Oto co zyskasz, jeśli dasz się skusić (czyli co, poza zakwasami, z tych spacerów będziesz mieć)

Spacer w poszukiwaniu pozytywów, przywraca równowagę. Trenuje Twój umysł i przypomina mu, że:

  • pozytywy też istnieją w Twoim życiu (nawet w momentach, kiedy Ty ich nie dostrzegasz),
  • można nauczyć się je dostrzegać,
  • i trzeba tę umiejętność ćwiczyć.

W każdym jeziorze pływają ryby – czy siedzisz na brzegu z wędką czy nie. Pozytywne rzeczy istnieją w Twoim świecie, czy je dostrzegasz czy nie.

Kiedy zabierasz siebie na spacer pozytywności – bierzesz wędkę do ręki i wyruszasz na łowy. Jasne, na samym początku będzie Ci trochę ciężko złowić taaaaką rybę. Ale to nic. Pamiętaj – stajesz się coraz lepsza w tym, co regularnie powtarzasz.

Im częściej wybierzesz się na pozytywny spacer, tym więcej pozytywności wyłapiesz w swoim otoczeniu. I tym lepszym detektorem pozytywów stanie się Twój umysł! A pozytywny stan umysłu – chyba nie muszę tego mówić, ale co tam, i tak powiem – to coś, czym byś nie pogardziła!

No dobra, to ja kończę i idę na mój pozytywny spacer, ciekawe co złowię tym razem :-)

Podobał Ci się ten tekst? – zostaw komentarz poniżej. Powiedz co sądzisz o takim pozytywnym treningu umysłu?

Wsparcie: