Przestań przejmować się brakiem motywacji – paradoksalnie możesz wiele zyskać pod jej nieobecność

Pod koniec jednego z warsztatów, do Dana Millmana podszedł pewien rozentuzjazmowany uczestnik i powiedział: „Dziękuję bardzo za wszystko, od jutra biorę się za siebie! Wprowadzę do swojego życia tyle zmian! Czuję, że mam w sobie tyle energii i motywacji do działania!”

Na co Dan Millman odpowiedział: „Spokojna głowa, to minie…”

Miał rację – cały ten entuzjazm, dobra energia, motywacja do działania kiedyś mija. Nawet po najlepszej książce, warsztacie czy wpisie na ukochanym blogu.

I choć większość ludzi krytykuje siebie za tę motywacyjną sinusoidę, ja nie widzę w tym nic złego. Ba! Uważam, że to nawet dobrze, że tak się dzieje!

Spójrz na brak motywacji w zupełnie inny sposób

Na pewno znasz ten stan: oglądasz jakąś motywacyjną pogadankę, idziesz na warsztat i zamieniasz się w wulkan energii. Mija dzień, tydzień a motywacja powolutku ześlizguje się jak samochód z oblodzonej górki.

Dochodzisz więc do wniosku, że uzasadnioną reakcją będzie w tym przypadku panika i samokrytyka. Po czym wprowadzasz ten plan w życie. Przejmujesz się, denerwujesz, obwiniasz się i nerwowo sięgasz po kolejny wykład czy książkę.

I słusznie, sięgaj, tylko ZANIM to zrobisz, chcę Cię na chwilkę zatrzymać i pokazać Ci, że momenty, w których motywacja wyślizguje Ci się z rąk jak węgorz, wcale nie muszą być takiego złe. Bo drzemie w nich całkiem ciekawy potencjał.

A żeby go dostrzec, zastosuj się do tych 2 punktów:

  1. Wciśnij pauzę na swoim planie z paniką i samokrytyką. Przestań się przejmować, że nie masz motywacji i uważnie czytaj dalej.
  2. Wyjdź poza popularny punktu widzenia, który nakazuje: musisz być szczęśliwy, mieć dużo entuzjazmu, energii i same pozytywne myśli. Codziennie. W kółko. Nie możesz sobie pozwolić na gorszy dzień. Brak motywacji to katastrofa, a przynajmniej powód do samokrytyki i rozczarowania się sobą.

5 rzeczy, które możesz zyskać pod nieobecność motywacji

Odłóż na bok te wszystkie współczesne powinności i trendy i spójrz na motywację świeżym okiem, a przekonasz się, że dołki motywacyjne też mają swoje plusy.

A oto i one:

  1. Szanujesz swoją własną ludzką naturę

    Motywacja jest jak porządna kawa. Pod jej wpływem działasz, coś robisz, intensywnie pracujesz. Jednak z czasem substancje pobudzające tracą swoje działanie, a Ty zwalniasz obroty. I zamiast dołować się, że właśnie minęła Ci ochota na dalszą pracę nad sobą, zauważ, że po prostu nadszedł ten moment, żeby odetchnąć, zwolnić tempo, zrobić sobie przerwę i po prostu odsapnąć od nadmiaru wrażeń i adrenaliny.

    Podobnie jak cała przyroda, my także funkcjonujemy na zasadzie cyklów, odpływów i przypływów energii. Tak w naturalny sposób działa cały świat. Dlatego kiedy czasami zdarzy Ci się o tym zapomnieć – spokojnie, Twój organizm Ci o tym przypomni.

    Po okresie wzmożonej motywacji i wigoru, spodziewaj się etapu zwolnionego tempa. Podczas którego Twój umysł i ciało odpoczywają. Regenerują siły. I przygotowują do kolejnego przyspieszenia. Uszanuj to.

    Po prostu nie da się przejechać całej podróży z gazem wciśniętym do dechy.

  2. Troszczysz się o siebie

    Zwolnienie tempa, zwłaszcza przy napiętym jak struna od gitary grafiku, to ciężki moment. Możliwe że masz do siebie żal i zaczynasz myśleć, że coś z Tobą nie tak. I choć to przykry czas, to paradoksalnie przydarza Ci się właśnie świetna okazja do uruchomienia autoempatii. No bo jeśli nie w takich momentach, to kiedy?

    Zwłaszcza wtedy, kiedy tracisz formę, energię i entuzjazm potrzebujesz życzliwego słowa, wsparcia i pomocy.

    Dlaczego by tego nie okazać sobie?! Spróbuj zrozumieć, co się dzieje, przez co przechodzisz, co czujesz. I pamiętaj, że dołki to część podróży jak każda inna. Niekiedy wspinasz się na szczyt a innym razem wędrujesz dolinami. Tak po prostu jest i tyle.

    Co z tym odwiecznym prawem natury zrobisz – to jest pytanie za 100 punktów. Skrytykujesz siebie? Pogonisz batem jak konia wyścigowego? Wtłoczysz w siebie setną kawę? Dasz sobie święty spokój i pozwolisz zregenerować siły? Twoje ciało i umysł potrafią regenerować się same. Pozwól im.

  3. Pokazujesz swoją autentyczność

    Mitologia naszych czasów i reklam pasty do zębów wtłacza nam do głów nakaz ciągłego entuzjazmu. Przesiąkamy obrazkami ludzi, którym zawsze się chce i to z wielkim błyszczącym uśmiechem na twarzy. I z czasem, powoli zaczynamy myśleć, że wszystkie inne emocje, poza wielkim entuzjazmem, są jakieś dziwne, złe, a na pewno niemodne.

    Odpływy motywacji ściągają Cię z tych przereklamowanych chmur na ziemię i pokazują prawdziwego człowieka z krwi i kości. Który ma prawo mieć gorszy dzień.

    Paradoksalnie, to właśnie podczas chwil, kiedy brakuje Ci sił, stajesz się autentyczną osobą.

  4. Trenujesz silną wolę i wytrwałość

    A co, jeśli nie masz motywacji i czasu na regenerację sił, a Twoja praca nie może czekać? Nawet w tej nielubianej sytuacji kryje się całkiem pokaźnej wielkości plus.

    Bo nie jest to wcale takie łatwe, żeby zrobić coś solidnie, kiedy Ci się nie chce jak diabli, a wszystko rozprasza Cię bardziej niż zwykle. Niełatwe, ale jednak możliwe!

    Niektórzy twierdzą, że tak właśnie wygląda definicja sukcesu – robisz swoje i nie czekasz, aż przyjdzie Ci na to ochota. Bo możesz się nie doczekać.

    Motywacja już wyszła na spacer, a Ty? Regenerujesz siły, robisz sobie przerwę, po czym przeglądasz swoje cele oraz wartości i zasiadasz do pracy. Czyli trenujesz swoją silną wolę i wytrwałość – a wszystko pod nieobecność motywacji!

  5. Doceniasz to co masz

    Jak każdy brak – brak zdrowia, brak mleka w lodówce tak samo i brak motywacji przewrotnie może Cię skłonić do tego, żeby docenić swoje lepsze dni bardziej niż zwykle.

    Taka to nasza ludzka natura, że bardziej doceniamy i szanujemy to, co przemija. A kiedy motywacja do Ciebie wróci po kilkudniowym urlopie, powitasz ją z większym szacunkiem i jeszcze większą radością.

Dla jasności, nie namawiam Cię do życia pozbawionego entuzjazmu, motywacji i wigoru. Za nic w świecie. Przypominam Ci tylko, że kiedy stracisz motywację do działania, możesz wykorzystać ten czas na to, żeby coś zyskać. Choćby którąś z tych 5 rzeczy powyżej.

I nie przejmuj się brakiem motywacji. Spokojna głowa, to minie ;-)

Jak to z tą motywacją jest u Ciebie? Przejmujesz się kiedy ta odpływa w siną dal? Który z pięciu punktów przemówił do Ciebie najbardziej?