„Rozwijam się, ale czy to mi pomaga, no nie wiem…” – 3 rzeczy, które warto mieć na uwadze

Idąc na zakupy, najpierw zadbaj o to, żeby Twój żołądek nie był pusty. Innymi słowy, zjedz coś przed wyjściem. Bo jeśli podczas oglądania sklepowych półek będzie Ci burczeć w brzuchu, najpewniej wrócisz do domu z czymś zbędnym albo niezdrowym.

Z rozwojem jest podobnie. Kiedy szukasz książek, kursów, blogów, najpierw zadbaj o to, żeby Twoje poczucie własnej wartości nie było puste. W przeciwnym razie najpewniej wrócisz do domu z czymś zbędnym albo niezdrowym.

Problem tkwi w samym początku – z jakim stanem umysłu wyruszasz na rozwojowe łowy

Twój rozwój nie może się udać, jeśli nie będzie w nim Ciebie. Niby oczywiste – a mimo to często bywa, że najpierw wyzbywasz się siebie, a dopiero potem zaczynasz się rozwijać.

Co to znaczy, że wyzbywasz się siebie? Mówiąc wprost, uważasz, że:

  • Coś z Tobą jest nie tak.
  • Musisz od nowa siebie stworzyć.
  • To, co jest dziś, nadaje się do kosza.
  • Musisz siebie ponaprawiać.
  • Inni wiedzą lepiej, co będzie dla Ciebie dobre.
  • Im ufasz bardziej niż sobie.
  • Ich szanujesz i poważasz bardziej niż siebie.

I z takiem nastawieniem (czytaj: głodnym żołądkiem) wyruszasz na poszukiwanie wiedzy, która ma Ci pomóc. Szukasz, czytasz, uczysz się, a mimo to rezultaty tych poszukiwań nie dają Ci takiego zadowolenia i pozytywnych zmian, na jakie czekałaś.

Czemu?

A no właśnie temu, że tak jak przy zakupach – kiedy szukasz na głodniaka, łapiesz za cokolwiek. Zamiast najpierw spokojnie zastanowić się, czego potrzebujesz, Ty chwytasz się za coś, co jest pod ręką, co jest popularne albo w ładnym opakowaniu. A potem w domu zastanawiasz się, że niby byłaś w sklepie a głód jak był, tak i dalej pozostał.

To może czasami zadziałać, owszem. Tak jak sterta batoników, którą kupiłaś „jakoś tak przy okazji” zamiast prawdziwych składników na obiad, może faktycznie chwilowo pomóc. Jednak czy na dłuższą metę zaspokoi Twoją potrzebę ciepłych ziemniaczków i sałatki?

Podobnie jest z rozwojem. Owszem, na głodniaka możesz znaleźć wiele ciekawych osób, książek albo filmów. Pytanie, czy faktycznie zaspokoją one Twoje realne potrzeby? A to oznacza, że wracasz do punktu wyjścia: „rozwijam się, ale żeby mi to jakoś pomagało, to nie wiem”.

Problem tkwi w samym początku. W jakim stanie umysłu wychodzisz na swoje poszukiwania.

Wszystko co żyje, porusza się do przodu i się rozwija. Ludzie mają tak samo. A to oznacza, że Ty też.

A to, co na pewno nie pomaga, to kwestionowanie samego faktu, że chcesz się rozwijać. Np. myślenie w stylu: „Jeśli potrzebuję pomocy, zmiany, rozwoju, to znaczy, że coś ze mną jest grubo nie tak”. To jednocześnie w pełni zrozumiałe (że czasami można tak pomyśleć), a zarazem całkowicie błędne założenie.

Żeby Ci to wyjaśnić, musimy spojrzeć na sprawę z o wiele szerszej perspektywy. Otóż, wszystkie organizmy na ziemi zawsze coś robią, ptaki fruwają, ryby pływają, rośliny rosną i kwitną. Wszystko ciągle porusza się do przodu. Rozwija się. Nie dlatego, że coś z tymi ptakami, rybami i roślinami jest nie tak. Nie dlatego że popsuły się jak stary telewizor. Nie dlatego, że trzeba je ponaprawiać. Tylko dlatego, że wszystko, co żyje, porusza się do przodu i się rozwija.

Ludzie mają tak samo. A to oznacza, że Ty też.

Wszytko z Tobą jest w porządku. Niczego Ci nie brakuje i nie musisz nic w sobie poprawiać. Tak, jak każda żywa istota na tym świecie, Ty też idziesz do przodu. Tak jak kwiat – Ty też od razu jesteś piękna i wystawiasz twarz do słońca, żeby rozkwitnąć.

Jeśli wyruszysz na rozwojowe poszukiwania książek, ekspertów, warsztatów, blogów (polecam się) z takim przekonaniem o swojej potrzebie rozwoju – zrobisz sobie wielką przysługę.

3 rzeczy, o których warto pamiętać

No dobra, czyli na co zwrócić uwagę przy rozwojowych poszukiwaniach i przedsięwzięciach?

  1. Po pierwsze, na różnicę pomiędzy: „tak dużo mi brakuje, coś ze mną nie tak” a „uczę się i całe życie będę to robić”.

    Jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkie rozumy pozjadał. Każdy potrzebuje się dokształcać w temacie swojego własnego życia, które bardzo lubi się zmieniać i trudno je przewidzieć. Dlatego zawsze będzie coś do nauki. (I bardzo fajnie!)

  2. Po drugie, nie ma większego eksperta od tematu Twojego życia niż Ty.

    Ponieważ nikt inny nie żyje Twoim życiem. (No, może oprócz sąsiadki z naprzeciwka, siedzącej stale w wizjerze – ale to już jej zdanie rozwojowe, żeby się od niego odkleić. ;-) ).

    Tylko Ty wiesz, jak to jest być Tobą. Dlatego korzystaj z pomocy innych, ale nie kosztem zaufania do siebie. Zaufaj sobie, bo Ty najlepiej wiesz, co jest Ci potrzebne. Zaufaj swoim przeczuciom, kiedy coś Ci nie pasuje, albo kiedy coś leży jak ulał.

    Jest spora różnica między „inni wiedzą lepiej ode mnie” a „inni mogą mi pomóc”. Zaufaj im, ale nie trać w tym procesie zaufania do siebie.

  3. Po trzecie, rozdźwięk pomiędzy tym, co teraz modne i popularne na „rynku rozwojowym”, a tym, co pomocne akurat Tobie, może być naprawdę spory.

    Dlatego zachowaj lojalność wobec swojej natury, temperamentu, osobowości, preferencji. (A już zwłaszcza jeśli zaliczasz się do osób wrażliwych – to absolutny mus!)

    Obserwuj siebie. Zastanów się po jakich treściach czujesz się silniej, spokojniej i lepiej we własnej skórze. Jeśli takowe znajdziesz – trzymaj się ich. Tylko pamiętaj – na takie obserwacje i dywagacje nie można się wybrać z pustym żołądkiem.

Nie rób zakupów na głodniaka, czy to zakupów w spożywczaku, czy rozwojowych. Zasada jest ta sama. Założenie, że: „albo wszystko ze mną w porządku, albo się rozwijam” jest błędne. O wiele bliższe prawdy jest: „wszystko ze mną w porządku ORAZ się rozwijam.”

A może lepiej nawet: „wszystko ze mną w porządku, dlatego się rozwijam.”

Daj znać, z jakim nastawieniem Ty sięgasz po rozwojowe treści.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.