ciekawska wiewiórka

Wtykaj nos w nie swoje sprawy, czyli o tym co pomaga odnaleźć pasję

Ciekawość poznawania nieznanego od zawsze tkwi w naszej naturze. Dzięki temu latamy w kosmos, odkrywamy teorie fizyki kwantowej i eksplorujemy dna oceanów. Ale nie tylko. To dzięki ludzkiej ciekawości, reality TV zawsze znajdą widza, brukowe historyjki – choć wyssane z palca – nigdy się nie znudzą, a myszkowanie na portalach społecznościowych po profilach znajomych nie straci na swojej atrakcyjności.

Ciekawość to mocarne narzędzie, które można zaprzęgnąć do wielu pożytecznych zadań, na przykład: wysłać ją na poszukiwanie pasji.

Odnajdź swoją pasję

Często słyszę takie słowa: „jeśli odnajdziesz swoje powołanie, Twoje życie nabierze znaczenia”.

Niektórzy myślą, że tylko dzięki prawdziwej pasji odnajdą magiczny klucz, który otwiera drzwi do lepszego życia. Wydaje im się, że jeśli po prostu coś lubisz, to jeszcze trochę za mało. Jeśli zajmujesz się czymś tylko z przyjemnością, to nie wystarczy, żeby uważać swoje życie za szczęśliwe. Dopiero, jeśli swoją pracę możesz nazwać pasją, to wtedy jesteś na właściwym miejscu.

Wtedy nie liczysz godzin do wyjścia z pracy i nie musisz siłować się ze sobą każdego ranka, żeby wstać z łóżka. Nie wyczekujesz piątkowego popołudnia, kiedy zaczyna się wytęskniony weekend. Ciebie to nie dotyczy, bo niby czemu, skoro Twój zawód to jednocześnie pasja i powołanie? Robisz to, co uwielbiasz, zatracasz się w poczuciu czasu, masz świadomość, że wnosisz coś wartościowego, ważnego i czujesz się, jakbyś nie przepracował ani jednego dnia w życiu.

Któż by tak nie chciał?

Wybierz zawód, który kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia w życiu

Ktoś, kto zawodowo zajmuje się swoją pasją, jest szczęściarzem – w najmniejszej mierze temu nie zaprzeczam. To oczywiste, że życie takiej osoby przebiega lepiej, niż kogoś, kto czuje się, jakby utknął w kieracie. Bez wątpienia taki stan rzeczy pozytywnie wpływa na jego nastrój, zaangażowanie, produktywność i zdrowie. Zapewne dlatego jest to temat tak często poruszany i do którego tęskno większości z nas.

Z drugiej strony, pojęcie pasji i powołania jest, co tu dużo mówić, przytłaczające. Nawet jeśli nie każdy przyzna się do tego na głos, to odnalezienie swojego życiowego powołania może zwalać z nóg i obezwładniać. Dla wielu jest to jak wyprawa w poszukiwaniu ogromnej bryły ze szczerego złota, albo ukrytego skarbu bez mapy. Jak mam tego dokonać? Gdzie mam zacząć? Takie przedsięwzięcie może sparaliżować. I tak często się dzieje, a wtedy porzucasz swoje marzenia i zaczynasz wierzyć w to, że nie dasz rady, bo… jak ja, zwykły Iksiński, mógłbym tego dokonać?

Pasja, która przytłacza

Fakty są następujące:

  • po pierwsze – pasja jest niesłychanie istotna,

  • po drugie – to spore przedsięwzięcie, które ma prawo przerażać.

Ale im bardziej wgłębiam się w temat, tym coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że problem tkwi w… nazewnictwie.

„Pasja” i „powołanie” to ogromne słowa, które niosą ze sobą nieodwołalność i przerażają. Bo jak może nie budzić lęku coś, od czego zależy Twoje szczęście, powodzenie, zdrowie i to, czy życie będzie miało sens. Odnalezienie skarbu, jakim jest powołanie, rozstrzyga Twoje być albo nie być, żyć albo ledwie egzystować.

Ciekawość, choćby na centymetr

Ale czy istnieje jakaś alternatywa dla pasji i powołania? Coś mniej egzystencjalnie przytłaczającego? Coś, co nadal utrzyma ten sam kierunek poszukiwań, ale nie przygniecie Ciebie do ziemi?

Na szczęście tak! A jest nią ludzka ciekawość, paliwo o wiele łatwiej dostępne, które nie zatruwa atmosfery tak, jak ciężar pasji.

Elizabeth Gilbert, w jednym z wywiadów, także stawia ciekawość na pierwszym miejscu, degradując doniosłą i nieco „nieludzką” pasję. Nie zawsze musisz wiedzieć, co Cię pasjonuje, co do Ciebie woła, czym jest ta wielka magia, jaką jest powołanie, ale na pewno wiesz, czym się ciekawisz. Jak to ujęła Gilbert, jest to coś, na czym zawieszasz oko, co wpada Ci w ucho, ku czemu masz ochotę zbliżyć się o jeden centymetr. A to już wystarczy, by jedynie na próbę uczynić wysiłek i zacząć za tym podążać. Nie musisz tego nazywać od razu pasją ani powołaniem. Po prostu, jeśli coś Ciebie ciekawi, to idziesz za tym i rozglądasz się, dokąd to Ciebie prowadzi. Z jednego miejsca w drugie, z drugiego w trzecie, bez większego planu, ale i bez presji, mając na uwadze jedynie to, czym obecnie zajmujesz swoje ręce. Mihály Csíkszentmihályi twierdzi, że na świecie są miliony ciekawych rzeczy, ale nie staną się takie, dopóki nie poświęcisz im choć trochę swojej uwagi.

Jeśli wolisz skupiać się na pasji i powołaniu, to świetnie, o ile to nastawienie faktycznie działa i prowadzi Cię w kierunku, który nie przeraża, a poprawia jakość Twojego życia. Jeśli zaś nie słyszysz swojego powołania, a czujesz się przytłoczony poszukiwaniami ogromnego skarbu, to odstaw je na bok, na jakiś czas, i zastanów się: co Cię ciekawi i przyciąga, choćby na jeden centymetr?

Bo właśnie ciekawość może być pierwszym stopniem do odnalezienia swojej pasji i miejsca na świecie.

1 komentuj

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.