Wysoka Wrażliwość – wielki dar i wielkie przekleństwo

Bohater mojego ukochanego serialu „Detektyw Monk” to geniusz. Pamięta artykuł z gazety sprzed 20 lat, zauważa najdrobniejsze szczegóły, które spektakularnie przeoczył cały sztab policjantów i kojarzy fakty szybciej niż najwybitniejsi agenci FBI. Nie dziwne, że okrzyknięto go najlepszym detektywem w San Francisco.

Jednak najbardziej lubię tę postać (i cały serial) nie za jego geniusz, ale za to, w jaki sposób Adrian Monk podchodzi do swojego talentu. Na słowa uznania dla swoich niezwykłych uzdolnień ma zawsze tę samą odpowiedź: „To dar i przekleństwo”.

Z wysoką wrażliwością jest dokładnie tak samo — to dar i przekleństwo.

Wrażliwość — wielki dar i nie mniejsze przekleństwo

Wrażliwiec, podobnie jak wybitny detektyw, widzi, słyszy i czuje więcej niż przeciętna osoba. Dzięki czemu szybciej wyciąga wnioski. Przewiduje, co się stanie. Z łatwością wchodzi w położenie innych ludzi. Rozumie ich perspektywę. A nawet dosłownie: odczuwa to samo co inni. Dlatego potrafi nawiązywać relacje na niespotykanie głębokim poziomie. Do niego nie trzeba krzyczeć, wystarczy szept. W mig wie, co chcesz mu przekazać. Nawet jeśli nie do końca rozumie skąd to wie. To wielki dar.

I przekleństwo. Bo kiedy wciąga informacje z całego otoczenia jak odkurzacz, to nie dziwne, że co chwila czuje się nimi przepełniony. Przeżywa i trawi emocje, swoje i nie tylko swoje. Analizuje informacje i wszystkie dostępne fakty. A, że jest tego sporo, szybko się męczy. Napełnia się bodźcami jak balon powietrzem, aż w pewnym momencie pęka. I płacze. Wrażliwiec często płacze. Ze zmęczenia, z rozzłoszczenia, ze smutku i radości.

Wrażliwość to wielki dar i wcale nie mniejsze przekleństwo.

Problem NIE w tym, że wrażliwość ma plusy i minusy

Niemniej, problem z wrażliwością wcale NIE polega na tym, że wrażliwość ma wady. Bo powiedz mi, co ich nie ma?

Twoja praca? Twoja pasja? Twoja rodzina? Twoje miasto? Twój rozwój? Twój charakter? Twój wygląd?

Wszystko ma dwie strony, a nie jedną: góra i dół, dzień i noc, plus i minus, wada i zaleta. Wszystko je ma i Ty dobrze o tym wiesz. Wrażliwość także.

Problem w tym, że nie chcesz jednocześnie umieszczać wad i zalet w jednej szufladzie podpisanej „moja wrażliwość”. Najlepiej jakbyś miała w tej szufladzie jeszcze dwie mniejsze i mogła zrobić wyraźny podział: „wady mojej wrażliwości” oraz „zalety mojej wrażliwości”. I jakbyś nigdy nie musiała zaglądać do tej pierwszej. O tak, to by było najlepsze. Tylko że tak się nie da.

Łącz, a nie dziel

Ok, nie są ładne ani przyjemne, ani ciekawe te wszystkie „ciemne strony wrażliwości”. Człowiek się tylko z nimi męczy, ma ich dość, a i siebie przy okazji też. Takie są wady. Nieprzyjemne i zniechęcające. A jakie mają być? W końcu czymś się przysłużyły na miano wad. A gdzie są zalety, tam będą i wady. I na odwrót.

Wybór, jaki masz przed sobą, NIE brzmi: „biorę same zalety mojej wrażliwości, albo nie chcę być wrażliwa”, bo taka opcja nie istnieje w realnym świecie. Realnie stoją przed Tobą dwie opcje:

  • albo znienawidzisz swoją wrażliwość (a przy okazji i siebie) za to, że ma wady,
  • albo przetrawisz i zaakceptujesz odwieczne prawo natury, że wrażliwość (jak wszystko inne) to jednocześnie dar i przekleństwo. Tak jak i wszystko, co Cię otacza, co jest w Tobie i innych, czego dotykasz, o czym rozmyślasz i marzysz, czego się boisz i od czego uciekasz — ma swoje plusy i minusy.

Jak się domyślasz, polecam tę drugą. Nie jest to łatwy sposób, wiem coś o tym. Choć życie z przekonaniem, że wrażliwość to jedynie przekleństwo też nie jest lekkie. Ani prawdziwe. Bo wrażliwość, tak jak i wielki talent detektywistyczny (albo wszystko, co robisz), to dar i przekleństwo jednocześnie. Daj tym przeciwieństwom poprzebywać obok siebie, a zobaczysz, że odetchniesz z ulgą.

  • Jak widzisz swoją wrażliwość? Kiedy to dar, a kiedy przekleństwo?
  • Co sądzisz o pomyśle, żeby zaakceptować zalety, jak i wady swojej wrażliwości, i przyjąć je jako cały pakiet?

Pakiecik psychoedukacyjny dla wrażliwców ode mnie, jeśli jeszcze nie czytałaś, koniecznie rzuć okiem: