Wysoko wrażliwe osoby i zwierzęta to naprawdę udane duo. Jest ku temu wiele powodów

Dlaczego osoby wysoko wrażliwe lubią zwierzęta?

Ponieważ w towarzystwie ludzi ich zapasy energii wyczerpują się, a kiedy przebywają ze zwierzętami – uzupełniają się.

To tak w wielkim skrócie. Ale jest o wiele więcej powodów, dla których tak bardzo przepadamy za naszymi futrzakami.

1. Zwierzęta pomagają wrócić do tu i do teraz

I są w tym naprawdę świetne. Wystarczy że futrzak wskoczy Ci na kolana, mrucząc przebije pazurkami Twoje jeansy, i momentalnie wracasz z rozbieganych myśli na ziemię.

Tak bliski kontakt z ciepłym, miłym w dotyku zwierzakiem zmienia chemię w Twoim organizmie. Relaksuje, odpręża, zwalnia myśli, obniża ciśnienie. Czytaj: wrażliwiec właśnie podłączył swoje bateryjki do ładowarki.

2. Zwierzęta łatwo zrozumieć

Osoba wrażliwa łatwo łapie kontakt ze zwierzakami. Bo co jak co, ale komunikaty niewerbalne i subtelne mikrogesty to akurat umie odczytywać bezbłędnie.

I wcale bym się nie zdziwiła, gdyby najlepsi trenerzy zwierząt domowych okazali się być wrażliwcami.

Na dodatek język, jakim posługują się zwierzęta, nie obejmuje small talk’u, czyli gadki o niczym (ufff! co za ulga!!!), kłamstw, aluzji, niedomówień, podtekstów, przerywania w pół zdania i pytań “co ty taki cichy jesteś?”.

Bezpośrednie komunikaty kierowane wprost do rozmówcy, poparte mową ciała – na tym polu zwierzęta są bezkonkurencyjne. (I chwała im za to!)

3. Zwierzęta lubią się wygłupiać

Tak samo jak wrażliwcy. Tylko że osobę wysoko wrażliwą nie bawią skoki na linie albo kolejki górskie. Bo z perspektywy wrażliwa to nie jest zabawa tylko cierpienie. Ale za to chowanie się za drzwi przed kotem albo tańczenie z własnym psem to już inna sprawa.

Każdy musi się regularnie wygłupiać. Wrażliwcom świetnie to wychodzi, kiedy biorą sobie do pary własnego kota albo psa.

4. Zwierzęta z Tobą nie rywalizują

Pies nie powie: “szkoda że nie kupiłeś mi droższej obroży” albo: “dlaczego chodzisz cały dzień w piżamie?”

Bo zwierzaki nie oceniają. Nie porównują. Nie oczekują. Nie przestrzegają powinności. Nie rywalizują. Biorą, co dajesz, akceptują Cię takiego, jakim jesteś.

Na tle wysoko rywalizującego świata ludzi, to miła odmiana. Zwłaszcza dla wrażliwca, który potrafi przeżywać i trawić osądy na swój temat całymi dniami. Zwierzęta dają mu w tej kwestii całkowitą dyspensę.

5. Zwierzęta nawiązują szczere relacje

Kot jest wybredny. Nie zadaje się z byle kim. Uważnie selekcjonuje sobie towarzyszy. Jednak kiedy już znajdzie miłość swojego życia, jest lojalny po grób. A jeśli chodzi o psy, lojalność to ich produkt flagowy.

Jest jeszcze jeden gatunek zwierząt, który też nawiązuje relacje tak szczerze i lojalnie – wysoko wrażliwa osoba. Potrafi być wybredna, ale jak już zaufa to na umór. Co tu dużo mówić: idealne duo = wrażliwcy + zwierzaki.

6. Zwierzęta odzwierciedlają to, co czujesz

Jeśli nie wiesz jak się czujesz – spójrz na swojego psa. On Ci pokaże napięcie, spokój, agresję, czy beztroską radość i zabawę.

On odzwierciedla Twoją energię. Dlatego to, co Ci pokazuje, może Ci posłużyć za cenną informację. Np. jako przypomnienie, żebyś się zrelaksował i uspokoił. A jeśli o tym zapomnisz, pies Ci znowu przypomni.

Z mojego doświadczenia wynika, że z kotami w tej kwestii jest tak samo. Z tą tylko różnicą, że pies pokaże Ci Twój stres w sekundę po tym jak się zdenerwujesz, kot powiedzmy 5 minut później. Ale zasada jest ta sama, jaki pan taki kram.

7. Zwierzęta ocieplają atmosferę

I nie mówię już o cieple emocjonalnym (to oczywiste!) Ale po prostu fizycznym.

Nie zliczę tych wszystkich zimnych wieczorów, kiedy przytulałam się do mojego psa, albo kota, żeby skorzystać z faktu, że ich naturalna temperatura oscyluje wokół 38 stopni.

Ciepło to jedna z podstawowych potrzeb człowieka, obok jedzenia, picia i schronienia. Ciepło fizyczne czy emocjonalne daje nam poczucie zadowolenia, komfortu i szczęścia. Dlatego ogrzewasz ręce wokół kubka z gorącą kawą, nakładasz szalik, albo przyklejasz się do kaloryfera. (No dobra, może w tym przypadku degraduję moją piesuczkę do roli termofora, ale póki co, jakoś się nie skarżyła.)

8. Zwierzęta inspirują

Na przykład moja Yoda (na zdjęciu) zawsze się cieszy. Nazywam ją czasami testerem radości, bo ona ciągle testuje czy ze wszystkiego da radę się ucieszyć. Z piłeczki, ze słońca, ze śniegu, z jedzenia (to akurat łatwe), z gości, ze spaceru, z parku, z kota spotkanego na spacerze (bardzo się przyjaźni z kotami), ze swojej smyczy, ze swojego posłania, z mojej starej rękawiczki, do której zgubiłam parę.

Testuje codziennie. I póki co, wszystkie testy zakończyły się pomyślnie – tak! można się ucieszyć ze wszystkiego.

Wiem, że umysł ludzki potrzebuje trochę więcej powodów do szczęścia niż stara rękawiczka, ale fajnie mieć w domu taką małą chodzącą inspirację, która codziennie przypomina, że naprawdę nie trzeba czekać na coś wielkiego, żeby się cieszyć tym co jest.

A czy u Ciebie w domu też plączą się pod nogami jakieś zwierzaki (ewentualnie wylegują się na fotelach, wspinają na kuchenne szafki albo wślizgują do szuflad ze skarpetkami)? Co Tobie daje kontakt z Twoim futrzakiem? Co byś dodała do moich punktów?