Kilka zaskakujących, bezwysiłkowych i skutecznych propozycji, kiedy po prostu MUSISZ zrobić sobie przerwę i odpocząć

Jeśli bardzo starasz się, a pomimo to nic z tego nie wychodzi, najlepsze co możesz zrobić, to odpuścić.

Choć ta zasada bardzo dobrze sprawdza się w sporcie, relacjach i w wyrabianiu ciasta drożdżowego, to przyda się także w pracy nad sobą.

Nie mówię, żebyś w ogóle rezygnował ze swoich poważnych życiowych planów. Nic z tych rzeczy. Z nimi jest wszystko w porządku. Po prostu na moment zmień temat na nieco lżejszy.

Na pewno masz swoją osobistą listę skutecznych odprężaczy. Dla pewności jednak sprawdź, czy odhaczyłeś też poniższe punkty:

  1. Przytulanki

    Przytul przyjaciela, dziecko, rodzica, psa, kota. Idź na masaż albo zwyczajnie potrzymaj kogoś lub siebie za rękę. Nieważne w jakiej formie, dotyk to świetne lekarstwo na stres, zmęczenie i przygniatający nastrój.

    Wystarczy zaledwie 10 sekund przytulanek dziennie – jak podpowiadają badania – by przyniosły Ci te wszystkie zbawienne korzyści (jeśli chcesz się przytulać dłużej – śmiało, nikt nie broni).

    To nie musi być ktoś bardzo Ci bliski, w sumie to nie musi nawet być drugi człowiek. Przytulanie futrzastych przyjaciół daje tak samo dużo korzyści.

  2. Strefa ciszy

    Pewna szkoła podstawowa w Baltimore zamieniła karę dla niegrzecznych uczniów z nieskutecznej odsiadki w kozie na medytację. I jaki był efekt? Rewelacyjny! Odkąd zaczęli stosować techniki relaksacyjne, szybciej się uspokajają i łatwiej zapanowują nad swoim (niekiedy problematycznym) zachowaniem. Co więcej! – uczniowie przyznali wręcz, że zaczęło im się to podobać!

    Nie twierdzę, że medytacja to lek na całe zło, ale na jakieś na pewno. Ja nazywam to medytacją, ale Ty daj sobie pozwolenie na złamanie wielu zasad. Wcale nie musisz siadać po turecku ani nazywać tego jakkolwiek. Zrób to, co czujesz, że jest Ci potrzebne, żeby przez chwilę odetchnąć.

    Spróbuj posiedzieć przez chwilę przy wyłączonym telewizorze, głęboko pooddychać przy otwartym oknie albo pójść na spacer do parku. Zrób coś, dzięki czemu wyciszysz się a Twój umysł zresetuje.

  3. Muzyka

    Nasiedziałeś się już w ciszy? Świetnie! Nie włączaj jeszcze telewizora. Lepiej zapodaj jakąś muzykę. Dlaczego? Oto kilka powodów.

    Słuchanie muzyki:

    • Uwalnia dopaminę, hormon, dzięki któremu poprawia Ci się nastrój (pod warunkiem, że słuchasz muzykę, którą lubisz).
    • Dodaje motywacji, żeby się ruszać – dlatego na siłowniach nie zaznasz ciszy.
    • Usypia małe dzieci (zwłaszcza te, które słuchały muzyki mieszkając jeszcze w brzuchu mamy).
    • Potrafi też redukować odczuwalny poziom bólu.

    Niby nie jest niezbędna dla przetrwania gatunku, a jednak człowiek tworzy i słucha muzykę od swoich początków. To dlatego, że muzyka odpręża, relaksuje, dodaje wigoru, uczy, leczy i sprawia, że czujesz się lepiej.

  4. Mama natura

    Nie jesteś fanem muzyki? Żaden problem – spróbuj odgłosów natury. Śpiew ptaków, plumkanie strumyka, rechot żab, fale morskie – wybierz wedle uznania.

    Psychologowie długo zastanawiali się, dlaczego spacer po lesie i słuchanie śpiewu ptaków tak bardzo nas relaksuje. Myśleli, myśleli, aż w końcu wymyślili.

    Okazuje się, że przyroda potrafi złapać Twoją uwagę, odciągnąć ją od egocentrycznych myśli i przekierować w całości na las czy jezioro.

    Nie dziwne więc, dlaczego przebywanie wśród przyrody tak bardzo relaksuje. Ale! nie zawsze jest jak i kiedy wybrać się nad morze czy na Mazury. Co wtedy? Bułka z masłem: nakładasz słuchawki, włączasz nagranie odgłosów przyrody i regenerujesz siły leżąc wygodnie na swoim fotelu.

  5. Strawa

    Ale nie takie tam: „zrobię sobie kanapkę z serem”.

    Mowa o gotowaniu na całego i nie tylko dla siebie ale także dla innych. Robisz pizzę w 4 wariantach i zapraszasz całą rodzinę albo sąsiadów ze swojego piętra.

    Dlaczego to świetny pomysł? Pomijając fakt, że jesz coś smacznego (i miejmy nadzieję względnie zdrowego), to zacieśniasz też więzy z bliskimi osobami. W końcu zapraszasz ich do siebie i serwujesz im strawę, czyli zaspokajasz ich najbardziej podstawową potrzebę niezbędną do przetrwania.

    W ten sposób okazujesz im swoje wsparcie, miłość.

    Oczywiście nie musisz tego wypowiadać na głos, zrobią to za Ciebie Twoje gołąbki z kaszą gryczaną. Czego chcieć więcej, by krzewić zdrowie, poczucie zadowolenia i bliskości pomiędzy Tobą i innymi? (I zjeść coś smacznego przy okazji?)

  6. Koty

    Oglądanie filmów ze słodkimi kociakami wydaje Ci się kompletną stratą czasu? – otóż niezupełnie tak jest.

    Wyobraź sobie, że na ten temat też były prowadzone badania! I one właśnież wykazały, że kiedy robisz sobie przerwę, by rzucić okiem na kilka kocich wygłupów, rozluźniasz się, poprawia Ci się humor, zwiększa Ci się produktywność oraz motywacja do pracy.

    To całkiem niezłe rezultaty, zważywszy na naprawdę niewielki wysiłek, jaki trzeba włożyć, by taki film obejrzeć. Zwłaszcza, że czego jak czego, ale kotów na internecie nie brakuje.

    (Dlatego kiedy szef przyłapie Cię na oglądaniu filmów z kotami, pokaż mu ten artykuł – murowane, że tym razem poklepie Cię po ramieniu i pochwali. Kto wie, może i rozważy nadprogramową podwyżkę! Pomarzyć to sobie można, co nie? No pewnie że można! A nawet trzeba! O czym piszę w kolejnym punkcie.)

  7. Niebieskie migdały

    Myślenie o niebieskich migdałach to fabryczne ustawienie ludzkiego mózgu. Wystarczy krótka chwila, żeby oderwać się od swojego zadania i momentalnie Cię nie ma. Przenosisz się w czasie i przestrzeni.

    Tylko szkoda, że najczęściej rozmyślasz o czymś nieprzyjemnym: o problemach, o niebezpieczeństwach, o zmartwieniach i przykrych zdarzeniach. Bo tak właśnie się dzieje, kiedy myślenie o niebieskich migdałach następuje samoistnie i automatycznie. (Stąd ćwiczenie uważności i bycie tu i teraz przywraca równowagę i zadowolenie z tego, co robimy.)

    ALE! Jeśli pozwolisz sobie z pełną świadomością pobujać w obłokach w ramach odpoczynku od pracy – to już zupełnie co innego.

    Badania podpowiadają, że około 10 minut intencjonalnego myślenia o niebieskich migdałach relaksuje, zwiększa produktywność i kreatywność. Ja np. lubię przenosić się na słoneczną plażę z wodą w kolorze turkusu, a Ty?

Teraz Twoja kolej:

Napisz, jak Ty odpuszczasz? Co widnieje na Twojej liście osobistych odprężaczy? Gdybyś miał kilka propozycji do punktu 3. ewentualnie 6. (albo któregokolwiek, tak na dobrą sprawę) – śmiało, podrzucaj w komentarzach.