Jak zmienić swoje wewnętrzne otoczenie na bardziej pomocne

Jak donoszą badania, kiedy talerz z racuchami (cukierkami, czekoladkami, ciasteczkami) odsuniesz dwa razy dalej od siebie, najprawdopodobniej zjesz ich o połowę mniej.

50% to NIEZŁY wynik! I na dodatek praktycznie zerowym wysiłkiem. Bo gdyby miska stała bliżej, musiałabyś bardziej wysilać swoją silną wolę, by dochować wierności zdrowej diecie.

Jak się okazuje, o wiele łatwiej zmienić otoczenie niż siebie. Dlatego warto wykorzystać tę wiedzę i dostosować własne otoczenie w taki sposób, by wspierało i pomagało Ci w Twoim rozwoju i stylu życia.

Więc co warto od siebie odsunąć? Na przykład pilota – żeby wchłaniać mniej negatywnych i hałaśliwych informacji. Albo krzesło – żeby po prostu więcej stać niż siedzieć. (Jeśli nie wiesz o co chodzi to zerknij do tekstu „Kilka faktów o siedzeniu, które postawią Cię na równe nogi”). Czy choćby te smakowicie wyglądające racuchy z jabłkami.

Ale nie można też zapominać, że przebywamy w dwóch środowiskach: zewnętrznym i wewnętrznym. W środku Twojej głowy stworzyłaś przyjazne lub mniej przyjazne otoczenie dla swoich myśli i emocji. W nim przebywasz ciągle i przez jego pryzmat patrzysz na świat. Z niego też warto wybrać kilka elementów, które lepiej odsunąć od siebie, przynajmniej dwa razy dalej niż są teraz, tak, żeby sięgać po nie przynajmniej o połowę rzadziej.

Od czego się odsunąć, a do czego przysunąć

Moja lista będzie bardzo krótka, bo jednopunktowa.

Jedną, najważniejszą rzecz, którą naprawdę warto od siebie odsunąć co najmniej dwa razy dalej, jest auto-wrogość. Inaczej mówiąc: brak życzliwości, zrozumienia, łagodności i cierpliwości do siebie.

Wyobraź sobie, jak by wyglądało Twoje życie, gdybyś wrogie nastawienie do samej siebie odsunęła nieco dalej.

  • Tu mała uwaga – specjalnie nie mówię: „gdybyś pozbyła się go na zawsze”. Bo taka misja po pierwsze przytłacza, a po drugie nie uważam żeby była możliwa. Ale odsunąć od siebie auto-wrogość dwa razy dalej niż jest dziś – to cel jak najbardziej możliwy do zrealizowania i z pewnością warty wysiłku.

Ale jak tego dokonać? Czym się kierować? – Proszę bardzo, oto kilka podpowiedzi:

  1. Szanuj swoje potrzeby

    Kiedy robisz obiad (i nie chodzi tutaj o jakąś specjalną wystawną okazję, mam na myśli taki zwyczajny codzienny posiłek), to dla kogo dajesz najmniej urodziwie wyglądający talerz? – Czy przypadkiem nie brzmi znajomo: „a to będzie dla mnie.” ? Jedną z najbardziej podstępnych rzeczy w dbaniu o innych jest zapominanie, że Ty też jesteś ważna. I tak jak inni, Ty też masz swoje potrzeby, wcale nie mniej palące niż oni.

    Nie ma nic pięknego w poświęcaniu całej siebie innym, ponieważ z czasem, to poświęcanie zamienia się w frustrację.

    Twoje potrzeby też się liczą i szanuj je. A żeby tego dokonać, niekiedy trzeba odsunąć od siebie potrzeby innych, by najpierw zaspokoić swoje. Czyli przysunąć do siebie nieco autoempatii, która przywraca równowagę i przypomina: „Ty też się liczysz, Ty też jesteś ważna”, a dbanie o siebie to nie to samo co zaniedbywanie innych. Jeśli takie postawienie sprawy kojarzy Ci się z egoizmem, od razu odsyłam Cię do mojego tekstu „Nie, autoempatia to nie to samo co egoizm„

  2. Mierz siebie sprawiedliwą miarą

    Ktoś sprawił Ci przykrość – myślisz: „no trudno, z nim tak bywa”. Ktoś Cię zawiódł – myślisz: „I tak nie nastawiałam się na nic wielkiego”. Ktoś popełnił błąd – mówisz: „Każdemu się zdarza.”

    Dla innych zawsze znajdziesz wytłumaczenie i zrozumienie. Siebie jednak mierzysz zupełnie inną miarą.

    Kiedy Ty popełnisz błąd to świat się kończy. Kiedy Ty zawiedziesz czyjeś oczekiwania, przeżywasz to jak wielką katastrofę. Kiedy Ty brzydko się zachowasz, robisz sobie wyrzuty jeszcze przez długi czas. Dzieje się tak dlatego, że wobec nikogo na świecie nie masz tak bardzo wygórowanych oczekiwań jak wobec siebie. Wręcz sięgających perfekcji. Wszyscy mogą się mylić ale nie Ty. Wszyscy mogą popełnić błąd, tylko nie Ty.

    I to jest niesprawiedliwe, wręcz wrogie wobec siebie. A wystarczy że wyrównasz standardy. I siebie będziesz mierzyć równie wyrozumiałą miarą jak innych. Kiedy znowu będziesz oczekiwać od siebie ideału – zastanów się jakie byś miała oczekiwania w tej samej sytuacji względem swojej siostry, przyjaciela, kolegi z pracy. W ten sposób odsuniesz od siebie nierealne i wrogie wymagania nieco dalej.

  3. Dopinguj sobie

    Słyszałaś kiedykolwiek jak trener mówi do swoich podopiecznych, kiedy padają z sił: „Dasz radę!”, „Jeszcze jedna minuta.”, „Jeszcze jeden krok.”, „Wierzę w Ciebie!”. Fajnie czegoś takiego się słucha, bo to faktycznie dodaje sił i zaraża entuzjazmem. Ale powiedz mi, dlaczego niby miałabyś wypatrywać kogoś z zewnątrz, kto przyjdzie i Ci to powie? Nie musisz na nikogo czekać.

    Już dziś, od teraz dopinguj siebie jak najlepszy trener osobisty, zwłaszcza wtedy kiedy zaczynasz wątpić w swoje siły.

    Odsuń komentarze „Nie dam rady, to nie dla mnie”. A przysuń do siebie „Dasz radę!” albo „Jeszcze jeden krok.”

  4. I nie marudź

    No dobra, pomarudzić sobie od czas do czasu trzeba ;-) Ale warto też pamiętać, że 95% myśli w Twojej głowie są dokładnie takie same jak wczoraj i przedwczoraj. Z czego 80% to myśli negatywne!

    Nasz mózg to detektor negatywów. Wyczuwa je a jeśli nie wyczuje to wyszuka coś, o co można się martwić, czym można się denerwować, czego można się bać i czym można się zadręczać. Trudno w to uwierzyć, ale dzięki tej właściwości mózgu nasz gatunek przetrwał.

    I całe szczęście, tylko że przetrwał jako maruda! W naszych głowach ciągle wałkujemy negatywne wersje tego, co już się wydarzyło, dzieje się teraz, lub tego, co nas czeka. Takie właściwości ma człowiek. Na szczęście można do tego całego szaleństwa wpuścić trochę świadomości.

    Zawsze możesz odsunąć myśl: „ale to straszne, ale on straszny, ale ja straszna!”, a przysunąć do siebie coś biegunowo odmiennego. A co jest przeciwieństwem negatywizmu? – Wdzięczność! Możesz rozejrzeć się wokół tego, co już nazwałaś w myślach „beznadziejną sytuacją”, względnie „masakrą” (skąd się wzięła moda na to słowo?!) i poszukać czegoś, za co możesz podziękować, co już masz, czym teraz dysponujesz. Więcej o przysuwaniu pozytywności do siebie w tekście „5 sposobów na pozytywne myśli i dobrą energię”

Wrogie nastawienie do siebie przybiera wiele postaci. Ignorowanie swoich potrzeb, niesprawiedliwe porównania z innymi, obwinianie siebie, zwątpienie we własne umiejętności – ta lista właściwie nie ma końca.

Między innymi z tych elementów zbudowane jest środowisko wewnętrzne każdego z nas. Na szczęście można nimi manipulować. Zmieniać ich położenie i ustawienie. Pytanie tylko, czy masz ochotę na małe przemeblowanie?

Co chciałabyś poprzestawiać już dziś? Co chcesz od siebie odsunąć a co przybliżyć?